Był skandal na homo-paradzie, ale Trzaskowski nie przeprosi. A wręcz przeciwnie - obraża!

/ Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Rafał Trzaskowski został zapytany o skandaliczną profanację podczas Parady Równości w stolicy. Niestety, prezydent Warszawy nie potrafił się zachować i nie przeprosił. Co więcej, niczego nie żałuje. - Gdybym chciał przez cały czas zastanawiać się co zrobi szczujnia TVP-PiS z tym co robię, musiałbym przestać podejmować decyzje. Wiadomo było, że każda moja decyzja będzie później manipulowana przez telewizję PiS-owską – powiedział dzisiaj na antenie Radia ZET. Mówi to człowiek, który ciągle opowiada o walce z mową nienawiści!

Parada Równości, którą patronatem objął prezydent stolicy i która przeszła ulicami stolicy w ubiegłym tygodniu - według Rafała Trzaskowskiego „to uczenie postawy otwartości i tolerancji”. Jak wygląda postulowana przez Trzaskowskiego tolerancja można się było przekonać już przed wymarszem homo, bi i trans aktywistów. Postanowili oni zadrwić z katolików, parodiując Mszę Świętą.

Podobnie było wcześniej w trakcie Trójmiejskiego Marszu Równości, gdzie grupa kobiet ubranych w kolorowe stroje tańczyła wokół transparentu z rysunkiem przedstawiającym waginę. Transparent niosła osoba przebrana w biały strój nawiązujący do komży, a całą scenkę odgrywano tak, że imitowała ona procesję z Najświętszym Sakramentem, jakie zwykle organizowane są w święto Bożego Ciała.

Ogromna fala oburzenia po obrzydliwej prowokacji środowisk LGBT sprawiła, że głos zabrała wówczas prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz - zmieniając swoje wcześniejsze stanowisko.

"Wystosowałam list do grupy działaczy nazywających się Dziewuchy Dziewuchom, które są autorem w ich mniemaniu akcji happeningowej – w mojej ocenie bardzo szkodliwego działania, które miało miejsce podczas V Trójmiejskiego Marszu Równości"

- powiedziała na briefingu prasowym Dulkiewicz.

Zdarzenie określiła jako "akt przemocy symbolicznej". "Incydent - ja zobaczyłam to zdjęcie dopiero w internecie późnym wieczorem - poruszył nas do głębi" - dodała.

A wcześniej Dulkiewicz twierdziła, że jest dumna z udziału w marszu środowisk homoseksualnych.

Tymczasem nawet takiej postawy nijak nie chce zająć prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Pytany o odprawienie bluźnierczego nabożeństwa przez Szymona Niemca, który nazywa siebie "biskupem Zjednoczonego Ekumenicznego Kościoła Katolickiego nieuznawanego przez Watykan", opowiedział, że zajął stanowisko jeszcze przed samą paradą.

Jeżeli my się domagamy szacunku dla mniejszości, to również jesteśmy winni szacunek wszystkim tym, dla których bardzo ważna jest tragedia, uczucia religijne

- mówił, dodając, że "jakiekolwiek nabożeństwo czy nabożeństwo, które ma placet ekumeniczny, czy też nie, to nie jest miejsce, parada na odbywanie jakichkolwiek nabożeństw". 

Wprost bluźnierstwem by tej skandalicznej "mszy" nie nazwał.

Ja nie będę używał mocnych słów, ja będę nawoływał do wszystkich, że należny jest nam szacunek. I uważam, że wiadomo było, że tego typu wydarzenie może być tak, a nie inaczej interpretowane, że ono może prowokować tego typu komentarze, że mogą się niektórzy ludzie poczuć urażeni. A jeżeli chcemy walczyć o prawa mniejszości, to musimy się wykazywać szacunkiem dla tych, dla których kwestia tradycji czy uczuć religijnych jest ważna. Ja mówiłem to przed paradą, podczas parady, nie widząc jeszcze tego, co się wydarzyło. I po paradzie to absolutnie podtrzymuję, dlatego że musimy wymagać tego samego od siebie, czego wymagamy od innych

- stwierdził.

Zajął też stanowisko odnośnie przyjęcia przez siebie patronatu nad paradą:

Nie żałuję, dlatego że gdybym się chciał przez cały czas zastanawiać, co zrobi szczujnia TVP PiS z tym, co ja robię, no to musiałbym przestać podejmować decyzje, bo wiadomo było, że każda moja decyzja będzie później manipulowana przez telewizję PiS-owską. 

Poruszony został również wątek marszu dla życia i rodziny, na który prezydent Warszawy otrzymał zaproszenie i na którym się nie pojawił. Jak mówił bowiem, "rodzinie na pewno nie potrzeba ochrony prawicowych hipokrytów”.

Uważam, że rodzina w Polsce jest chroniona. Dzięki Bogu, jest chroniona – przez konstytucję, przez nas wszystkich, wszyscy mamy olbrzymi szacunek dla rodziny i wszyscy jesteśmy ludźmi rodzinnymi, i uważamy to za najwyższą wartość. Natomiast jak widzę polityków prawicy, którzy bardzo często zachowują się w sposób kontrowersyjny, którzy próbują się tutaj stroić w szaty jedynych sprawiedliwych, to rzeczywiście mnie to drażni

- zaznaczył przekonując jednocześnie, iż "każdy ma prawo demonstrować swoje przywiązanie do jakichkolwiek wartości, każdemu należy się szacunek". "Ja kierowałem swoje słowa do polityków PiS-u, a nie do ludzi, którzy brali udział w tym marszu" - dodał.

Dzisiaj zagrożone są mniejszości i przy nich trzeba stać, dlatego że PiS te mniejszości – czy to niepełnosprawnych, czy to osoby inaczej myślące, czy to osoby o innym kolorze skóry, czy to nauczycieli niestety, czy to seniorów, spycha na margines społeczeństwa. Dzisiaj większość nie jest zagrożona, ja nie widzę poważnego zagrożenia dla tradycji, bo tradycja nasza w Polsce ma się bardzo dobrze, i bardzo dobrze, że się dobrze ma, i nie trzeba jej w jakiś sposób specjalny chronić

- powiedział dając przykład: "to jest tak, jakby ktoś chciał zorganizować w Warszawie marsz, nie wiem, białych mężczyzn, którzy mieszkają w Warszawie i którzy czują się zagrożeni".

Nie ma ataków skierowanych konkretnie przeciwko facetom, którzy funkcjonują w naszym mieście, natomiast mniejszości niestety dzisiaj są atakowane bardzo często. Bo mamy ataki, którzy mówią w innym języku, mamy ataki na ludzi, którzy mają inny kolor skóry, w związku z tym moim zadaniem jako prezydenta jest chronić tych wszystkich, którzy są atakowani. I jeżeli rzeczywiście poczuję, że atakowana jest tradycja w sposób wyjątkowy, że atakowana jest rodzina, to wtedy też będę występował w jej obronie. Natomiast ja dzisiaj takiego zagrożenia na szczęście dla tradycji czy rodziny po prostu w Warszawie nie widzę

- zapewnił.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl , radiozet.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pomogła Rosji w Radzie Europy. Wcześniej... atakowała Polskę i broniła Ludmiły Kozłowskiej

Petra de Sutter / By Sparrow (麻雀) - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=74293322

  

W nocnym głosowaniu Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przegłosowało rezolucję, przywracającą rosyjskiej delegacji pełne prawo głosu w tym gremium. Projekt rezolucji opracowała związana z Zielonymi belgijska polityk Petra de Sutter. W nieodległej przeszłości ta sama de Sutter "wsparła debatę organizowaną przez Fundację Otwarty Dialog" dotyczącą rządów prawa w Polsce. Sytuację w naszym kraju - w podyskusyjnych komentarzach - określała jako "niedopuszczalną".

Rosja ponownie otrzymała pełne prawo głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Tak zdecydowało to gremium w głosowaniu, które w nocy z poniedziałku na wtorek odbyło się w Strasburgu. Głos rosyjskiej delegacji na Zgromadzeniu został zawieszony w 2014 r. w związku z inwazją na Krym.  

Głosowanie było efektem przyjęcia przez Komitet Ministrów Rady Europy 17 maja w Helsinkach deklaracji, w której stwierdzono, że wszystkie państwa członkowskie mają prawo do uczestnictwa na równych prawach w pracach Komitetu Ministrów i Zgromadzenia Parlamentarnego, dwóch organów statutowych RE. Za przyjęciem deklaracji głosowało 118 parlamentarzystów z krajów członkowskich, 62 było przeciw, 10 wstrzymało się od głosu. Przeciwna deklaracji była Ukraina, według której jest to nieuzasadnione ustępstwo wobec Rosji.

Rezolucję o przywróceniu pełnego głosu delegacji rosyjskiej opracowała belgijska polityk związana z partią Zielonych, Petra de Sutter. Będąca od 2014 r. członkinią Zgromadzenia Parlamentarnego RE Petra de Sutter zasiada m.in. w komisjach Regulaminu Wewnętrznego, Immunitetów i Spraw Instytucjonalnych; Migracji, Uchodźców i Osób Wysiedlonych. Jako osoba "transpłciowa" Petra de Sutter podnosi również często kwestie związane ze społecznością LGBT. 

Jak się okazuje, de Sutter zainteresowana jest również sytuacją w Polsce. W styczniu 2018 - co odnotowuje na swoich stronach Fundacja Otwarty Dialog Ludmiły Kozłowskiej - wzięła udział w organizowanej przez FOD debacie "poświęconej sytuacji rządów prawa i społeczeństwa obywatelskiego w Polsce".

W późniejszych refleksjach zamieszczonych na swojej stronie internetowej de Sutter napisała:

"Aktywiści i prawnicy zademonstrowali, jak czasami źle się dzieje: ludzie są prześladowani i bici przez policję, gdy pokojowo walczą o prawa człowieka i demokrację. To niedopuszczalne. Z Rady Europy nadal monitorujemy sytuację i wykorzystujemy nasz głos, aby rozpowszechniać przekaz: prawa wielu obywateli UE są w Polsce pod presją".

Co więcej, Petra de Sutter była też sygnatariuszką apelu, w którym domagano się nadania szefowej Fundacji Otwarty Dialog, Ludmile Kozłowskiej, obywatelstwa UE po tym, jak na wniosek polskich służb jej nazwisko wpisano do systemu informacyjnego Schengen. 

"Wzywamy polityków oraz rządy państw członkowskich UE do podjęcia działań w celu powstrzymania dalszych nadużyć władzy za pomocą układu z Schengen - przywileju danego nam przez Unię Europejską - do prześladowań politycznych"

- czytmay we fragmencie podpisanego m.in. przez de Sutter apelu.

Petra de Sutter w minionych wyborach do Parlamentu Europejskiego uzyskała mandat eurodeputowanej z ramienia flamandzkiej partii Groen.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, odfoundation.eu, petradesutter.be

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl