IPN szuka świadków zbrodni wołyńskiej

zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Prokuratorzy IPN w Lublinie poszukują osób pokrzywdzonych i świadków zbrodni wołyńskiej. W komunikacie podkreślono, że była to zbrodnia ludobójstwa popełniona w latach 1939-45 m.in. przez członków OUN-UPA. IPN zaapelował o relacje i dokumenty w tej sprawie.

W lipcu br. minie 76 lat od kulminacji zbrodni wołyńsko-galicyjskiej, w której wyniku członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) zamordowali w latach 40. na Wołyniu i we wschodniej Galicji, według szacunków Instytutu, ok. 100 tys. Polaków - mężczyzn, kobiet i dzieci. Osób pokrzywdzonych i świadków zbrodni m.in. OUN-UPA poszukują prokuratorzy IPN, którzy prowadzą - największe z obecnych - śledztwo w tej sprawie.

„Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie poszukuje osób pokrzywdzonych i świadków zbrodni ludobójstwa popełnionych w latach 1939-1945 przez członków OUN-UPA oraz inne osoby współuczestniczące na ludności narodowości polskiej zamieszkującej województwo wołyńskie”

- podał dziś IPN.

Instytut przypomniał, że prokuratorzy z Lublina prowadzą śledztwo w sprawie zbrodni wołyńskiej. Dotyczy ono terenu dawnego województwa wołyńskiego i dopuszczenia się tam „zabójstw kilkudziesięciu tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci narodowości polskiej”. Ponadto postępowanie IPN dotyczy znęcania się fizycznego i psychicznego nad polską ludnością cywilną, a także m.in. zniszczenia lub kradzieży jej mienia oraz stosowania innych represji, które miały na celu biologiczne wyniszczenie Polaków lub zmuszenie ich do opuszczenia swoich siedzib i ucieczki z terenów województwa wołyńskiego.

„Zwracamy się z apelem do osób pokrzywdzonych, członków ich rodzin, świadków oraz tych wszystkich, którzy posiadają informacje na temat zbrodni, a także są w posiadaniu zdjęć pomordowanych, list ofiar lub innej przydatnej dokumentacji, o kontakt”

- zaapelował Instytut. Podał też adres, na który należy kierować korespondencję w tej sprawie: ul. Wodopojna 2, 20-086 Lublin; numer telefonu: (81) 534 59 11 oraz i adres e-mail: komisja.lublin@ipn.gov.pl.

Ze stanowiska pionu śledczego IPN, z którym można zapoznać się na stronach Instytutu (stan na luty 2019 r.), wynika, że wciąż możliwe jest skuteczne oskarżenie sprawców zbrodni wołyńskiej - zakwalifikowanej przez prokuratorów jako zbrodnia ludobójstwa. "Morderstwa i wytępianie ludności cywilnej na Wołyniu podjęte zostały w celu zniszczenia Polaków jako grupy narodowej, traktowanej jako przeszkoda w utworzeniu „Wielkiej Ukrainy”" - podkreślają prokuratorzy IPN.

Za miesiąc minie 76. rocznica kulminacji zbrodni OUN-UPA. 11 lipca 1943 r. oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na ok. 100 polskich miejscowości, głównie w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. W ocenie badaczy, tylko tego jednego dnia mogło zginąć ok. osiem tys. Polaków - głównie kobiet, dzieci i starców. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas mszy św. i nabożeństw.

W odpowiedzi na zbrodnie dokonywane na polskiej ludności cywilnej polskie podziemie zbrojne podjęło akcje odwetowe. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12, a nawet 20 tys. ofiar, przy czym należy pamiętać, że część ofiar zginęła z rąk UPA za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców rzezi.

Z powodu zbrodni wołyńsko-galicyjskiej Polskę i Ukrainę do dzisiejszego dnia dzieli różna pamięć o roli OUN-UPA. O ile dla polskiej strony była to godna potępienia zbrodnia ludobójstwa (masowa i zorganizowana), o tyle dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy chcą postrzegać OUN i UPA wyłącznie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRS), a nie antypolskie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Brytyjczycy nie chcą oddać wysp

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere/CC0 Public Domain

  

Wielka Brytania nie zwróciła Mauritiusowi spornego archipelagu Czagos na Oceanie Indyjskim, mimo że dzisiaj upłynął termin, który Londynowi wyznaczyło Zgromadzenie Ogólne ONZ. Na największej z wysp - Diego Garcia - mieści się amerykańska baza wojskowa.

"Wielka Brytania nie ma wątpliwości co do naszej suwerenności nad Brytyjskim Terytorium Oceanu Indyjskiego (BTOI), które znajduje się pod ciągłą brytyjską suwerennością od 1814 roku. Mauritius nigdy nie sprawował suwerenności nad BTOI, a Wielka Brytania nie uznaje jego roszczeń"

- napisało w wydanym dzisiaj oświadczeniu brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych.

Leżące ok. 500 km na południe od Malediwów wyspy Czagos oddzielono od Mauritiusu w 1965 r., gdy był on brytyjską kolonią i wraz z trzema wyspami oddzielonymi od Seszeli weszły w skład utworzonego przez Londyn Brytyjskiego Terytorium Oceanu Indyjskiego. Wielka Brytania zapłaciła Mauritiusowi za Czagos 3 mln ówczesnych funtów, ale władze tego kraju twierdzą, że zgoda na sprzedaż wysp była warunkiem przyznania Mauritiusowi niepodległości, co nastąpiło w 1968 r.

W lutym tego roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że wyspy Czagos zostały oddzielone od Mauritiusu w sposób bezprawny, w związku z czym Wielka Brytania powinna zakończyć administrowanie nimi tak szybko, jak to możliwe.

W efekcie w maju Zgromadzenie Ogólne ONZ zdecydowaną większością głosów - 116 za, pięć przeciw i 55 wstrzymujących się - przyjęło rezolucję, która stwierdza, że dekolonizacja Mauritiusu "nie została przeprowadzona w sposób zgodny z prawem do samostanowienia" i w związku z tym "dalsza administrowanie (przez Wielką Brytanię) stanowi czyn bezprawny".

Rezolucja wezwała Wielką Brytanię, by w ciągu sześciu miesięcy - czyli do 22 listopada - zwróciła archipelag. Rezolucja nie przewiduje jednak żadnych sankcji za jej niewypełnienie.

W maju, gdy przyjmowano rezolucję, brytyjski MSZ oświadczył, że wprawdzie nie uznaje roszczeń Mauritiusu, ale zgodnie z wcześniej złożonymi zobowiązaniami przekaże mu wyspy, jak tylko nie będą potrzebne dla celów obronnych. Ale od 1973 r. na największej z nich - Diego Garcia - znajduje się amerykańska baza wojskowa. M.in. z niej amerykańskie samoloty startowały, aby dokonywać bombardowań Afganistanu i Iraku w czasie wojen w tych krajach. Tam też ponoć mieściło się jedno z tajnych więzień CIA, w których w sposób pozaproceduralny przesłuchiwano podejrzanych o terroryzm. Trzy lata temu Wielka Brytania i USA po raz kolejny przedłużyły umowę o dzierżawie terenu pod bazę - do roku 2036.

Na dodatek w celu budowy bazy Wielka Brytania w latach 1968-73 przesiedliła całą ludność Diego Garcii (to jedyna zamieszkana wyspa z archipelagu) - w sumie ponad tysiąc osób - na Mauritius i Seszele, gdzie byli dyskryminowani i żyli w biedzie. Wielka Brytania po latach kilkakrotnie przepraszała za przymusowe przesiedlenia.

Premier Mauritiusu Pravind Jugnauth oświadczył w piątek, że wobec upływu wyznaczonego przez ONZ terminu, obecność brytyjska na Czagos jest teraz nielegalną okupacją.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl