„10 minuten raus!”. Polscy wypędzeni chcą pomnika w Poznaniu, PO blokuje go od 13 lat. WYWIAD Z CHULIGANEM GODZ 22.30

/ arch.

  

Henryk Walendowski miał 4 latka, gdy został wypędzony z rodzinnego domu przez Niemców. – W uszach jeszcze brzmi mi okrzyk „Zehn minuten raus”! Niemców nie obchodziło, że jest 20-stopniowy mróz – opowiada. Od 13 lat zabiega o budowę Pomnika Wypędzonych w Poznaniu. Jak mówi, władze sabotują to upamiętnienie. - Wygląda na to, że jak jest coś na styku Polska-Niemcy, to zaczyna coś z tyłu sklepu brzęczeć. I ci decydenci tak jakby obawiali się decydować. Zaczynają się zastanawiać, czy konsulat niemiecki będzie zadowolony – mówi Walendowski. Dziś o 22.30 będzie on gościem Piotra Lisiewicza w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika.

Jak mówi autor programu Piotr Lisiewicz, niemieckie wpływy polityczne w zachodniej Polsce to jeden z największych tematów tabu w Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie czy Gdańsku: – Filharmonię Poznańską sponsoruje Mercedes Benz i Kreisel, samochody mamy od Volkswagena, kosmetyki od Beiersdorfa, cukier z firmy Pfeifer and Langen. Lokalne gazety są niemieckie. Czy i jak wpływa to na politykę, na wyniki wyborów, na kulturę, na myślenie o historii? O tym w tych miastach się nie rozmawia.

Niezwykle drastycznym przykładem, jak to działa, jest historia, o której mowa będzie dziś w „Wywiadzie z chuliganem”. Henryk Walendowski został wypędzony na ponad 20-stopniowy mróz jako 4-letnie dziecko. Jego siostrę usiłowano przymusowo germanizować w niemieckiej rodzinie.

– Nasz dom był ładny, więc znaleźli się na niego chętni. Ojciec miał propozycję podpisanie volkslisty, bo miał niemieckie, cesarskie imię Oton. Gdy odmówił, usłyszeliśmy „Zehn minuten raus!”. Nikogo nie obchodziło, że na dworze jest 20-parostopniowy mróz, że to są małe dzieci - trzeba je owinąć, żeby nie zamarzły

– wspomina.

Brat trafił na przymusowe roboty do Niemiec, siostrę która miała niebieskie oczy i nordycki wygląd, postanowiono germanizować. - Wywieziona do Berlina trafiła do niemieckiej rodziny, gdzie zmieniono jest nazwisko z Walendowska na Wagner. Miała z nami kontakt listowny i dzięki temu zachowała polskość – opowiada Henryk Walendowski.

Jest on liderem Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Wypędzonych w Poznaniu, który od 13 lat zabiega o ich upamiętnienie. Władze wyraziły na to zgodę, ale jak mówi w praktyce sabotują powstanie pomnika.

– Przy prezydencie Jaśkowiaka działu zespół ds. wznoszenia pomników. Tak nazywa się on oficjalnie, bo w praktyce jest to zespół ds. nie wznoszenia pomników. Zespół zgodził się na bardzo ładny projekt artysty rzeźbiarza Jarosława Mączki. A po pół roku ci sami ludzie powiedzieli: ten projekt jest niedobry

– opowiada Walendowski.

Pokazuje ksera nekrologów członków komitetu, którzy przeżyli wypędzenie i zmarli nie doczekawszy pomnika. – I następni pewnie też nie doczekają. Bo wszystko się przeciąga w czasie. A czas dla nas jest niezwykle istotny – mówi.

Dlaczego tak się dzieje? - Wygląda na to, że jak jest coś na styku Polska-Niemcy, czy nawet jeszcze tamte Niemcy hitlerowskie, to zaczyna coś z tyłu sklepu brzęczeć. I ci decydenci tak jakby obawiali się decydować. Tam gdzie powinni zadecydować z marszu, to zaczynają się zastanawiać, że może ktoś będzie miał minę jakąś nie taką, czy może konsulat niemiecki nie będzie zadowolony – stwierdza Walendowski.

„Wywiad z chuliganem” Piotra Lisiewicza jest koprodukcją Radia Poznań i Telewizji Republika. W radiu słuchać go można w każdą sobotę o 16.00. Premiera telewizyjna w każdą niedzielę o 22.30 w Telewizji Republika.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...


Włosi będą zdalnie monitorować stan zdrowia pacjentów na kwarantannie

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Władze stołecznego regionu Lacjum we Włoszech przygotowały 500 zestawów do monitorowania osób, będących w domowej izolacji w związku z epidemią koronawirusa. Uzyskane dzięki nim dane na temat stanu zdrowia będą wysyłane do obserwujących te osoby lekarzy.

Jak podały włoskie media w zestawach przygotowanych do natychmiastowej dystrybucji znajdują się aparaty umożliwiające zdalny nadzór na osobami zakażonymi i z takim podejrzeniem, skierowanymi do domowej izolacji.

Automatycznie do lekarzy odpowiadających za monitorowanie ich stanu zdrowia wysyłane od razu będą przez internet wyniki pomiaru temperatury, a także badania poziomu natlenienia krwi przy pomocy zawartego w przesyłce pulsoksymetru. To dwa najważniejsze czynniki przy obserwacji przebiegu zachorowania.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts