W poniedziałek rano policja zatrzymała osobę podejrzewaną o dokonanie profanacji wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej w Płocku. Osoba ta była wytypowana już od kilku dni, ale przebywała za granicą.

Art. 196 Kodeksu Karnego mówi o tym, że "kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Do tej sprawy odniósł się dziś Joachim Brudziński. W rozmowie z Michałem Rachoniem rozprawił się z wszystkimi nieścisłościami krążącymi wokół tej kwestii.

Sytuacja z zatrzymaniem pani Podleśnej wyglądała zupełnie inaczej niż jest to przedstawiane opinii publicznej. Od wczoraj słyszymy o wejściu do tej pani o 6 rano. Policja zapukała o godzinie 7, a nie wtargnęła o godzinie 6 – jak to się przedstawia

– zaczął minister.

Joachim Brudziński zaznaczył, że działania policji były adekwatne do sprawy.

Gdyby to było tak, że pani Podleśna, czy ktokolwiek w Polsce dotknięty jakąś wizją artystyczną namalował tęczę wokół głowy Matki Bożej wkraczała policja, można by uznać, że to nadużycie władzy. Natomiast sytuacja wyglądała diametralnie inaczej. Są święta Wielkiej Nocy, jest Wielka Sobota, działaczki LGBT wkraczają do kościoła w Płocku i dokonują profanacji grobu Pańskiego, wtykając flagi symbolizujące to środowisko w ten grób. Następnie jest próba wywołania awantury wewnątrz kościoła – podał minister.

„Następnie w nocy, zamaskowane panie naklejają ten wizerunek Matki Boskiej na śmietniki. Skoro miała to być wizja artystyczna, to dlaczego te panie były zamaskowane? Czy miały poczucie, że dokonują czegoś niestosownego, niezgodnego z prawem? W mojej opinii na pewno tak

– tłumaczył szef MSWiA.

Dodał, że nie tylko rozsypywały, czy publikowały wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z aureolą, ale naklejały ten wizerunek na przenośne toalety i śmietniki, rozsypywały wokół kościoła. "I co ma teraz zrobić państwo, ma reagować, działać skoro jest to opisane w kodeksie karnym? A tego typu działania ewidentnie obrażające uczucia religijne wpisują się w złamanie kodeksu karnego" - pytał.

Brudziński dodał, że było zgłoszenie. „Ksiądz dokonał zgłoszenia podejrzenia popełnienia przestępstwa”.

– Policja wszczyna postępowanie, z zabezpieczonego monitoringu udaje się zidentyfikować jedna z nich. Policja poprosiłaby ta panią znacznie wcześniej o wyjaśnienia, lecz ona przebywała za granicą. Gdy wróciła do kraju, funkcjonariusze zapukali o 7 rano i dokonali zatrzymania celem przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego – tłumaczył.

Minister podał, że rozpętuje się histeria o rzekomym państwie totalitarnym, gdzie wykorzystuje się policję do zwalczania wizji artystycznych.

"Kiedy policja wkraczała i reagowała, gdy były obrażane uczucia religijne innych wyznawców czy to judaizmu, czy islamu, przypomnę 2014 rok gdy zbezczeszczono meczet, a były to rządy Platformy Obywatelskiej, policja zatrzymała osobę odpowiedzialną za to. Gdzie był wtedy pan Schetyna, pan Tusk? Dlaczego nie mówili o nadużyciu policji? Uznali, że muzułmanów nie można obrażać?" – pytał Brudziński.

- Ja nie życzę sobie, by wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej, który jest wizerunkiem, który się na trwałe wpisał w polską historię, był naklejany na przenośne toalety czy śmietniki. Dlaczego PO i niektórzy reprezentanci środowiska artystycznego uważają - oczywiście, ja też tak uważam, że nie wolno obrażać uczuć religijnych żydów, muzułmanów, innych wyznawców, a czy wolno obrażać uczucia religijne katolików i chrześcijan? Czy my jesteśmy obywatelami drugiej kategorii?

– mówił minister.

„Wolność pani Podleśnej kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Jeżeli ona w imię wolności ma jakieś wizje artystyczne - ma do tego prawo, ale nie ma prawa obrażać uczuć religijnych innych współobywateli" – zaznaczył minister.

Elżbiecie Podleśnej przedstawiono zarzut profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej w Płocku.