Szef MSZ podczas swojego expose wygłoszonego w Sejmie 14 marca tego roku, zwracał uwagę, że w opinii publicznej pojawiają się obawy związane z amerykańską ustawą i kwestią powojennej restytucji mienia.

"Należy wyraźne zaznaczyć, że ustawa ta jako część wewnętrznej legislacji amerykańskiej nie rodzi żadnych obowiązków dla innych państw, w szczególności nie stanowi podstawy prawnej do wysuwania roszczeń prawnych w stosunku do mienia w Polsce, które zostało odebrane przez nazistowskie Niemcy lub sowiecką Rosję w czasie II wojny światowej oraz przez władze komunistyczne po jej zakończeniu"

- oświadczył Czaputowicz.

Dzisiaj jednoznaczne stanowisko w tej kwestii zajęła amerykańska ambasador w Polsce Georgette Mosbacher.

W wywiadzie, jakiego udzieliła Polskiemu Radiu, Mosbacher zwróciła uwagę na niezrozumienie istoty wspomnianej ustawy.

"Myślę, że jest pewne niezrozumienie dotyczące tego, czym jest ustawa 447. Chodzi w niej o sporządzenie jednorazowego raportu, nikt nie mówi nikomu co ma robić, nie ma żadnych liczb, ile kto musi oddać komu. To jednorazowy raport na temat poszczególnych krajów i działań przez nie podjętych. Służy tylko gromadzeniu informacji"

- mówiła ambasador. 

Pytana przez dziennikarkę, czy sporządzenie raportu spowoduje jakieś dalsze działania, Georgette Mosbacher oświadczyła, że tak wcale być nie musi.

"Niekoniecznie. Raport ma służyć poinformowaniu co kraje zrobił ws. restytucji mienia, nie mówi o tym co powinny zrobić, albo czego nie zrobiły, nie mówi też o pieniądzach. To jednorazowy raport, który nie będzie wiązał się z żadnymi dalszymi działaniami

- mówiła ambasador, dodając, że nie wyklucza pojawienia się wspomnianego raportu już jesienią tego roku.