"Jestem otwarta na poglądy i pomysły innych osób, umiem nawiązać dobry kontakt z innymi ludźmi oraz współpracować z nimi. Jest we mnie wola robienia rzeczy dobrych i pożytecznych, umiem patrzeć „dalej”, dostrzegam to, co kryje się na horyzontem. Swoje zadania realizuję z pasją, poświęcam im całą energię, potencjał intelektualny, emocje"
- pisze sama o sobie Rakiel-Czarnecka na stronie internetowej.
Rakiel-Czarnecka kandydowała w ostatnich wyborach z 1. miejsca listy PSL w warszawskich dzielnicach Mokotów, Ochota, Śródmieście, Ursynów, Wilanów. I chyba fakt, że kandydatka "chłopskiej" partii próbowała pozyskać właśnie głosy wyborców stolicy, wpłynął - mimo deklarowanej otwartości na innych - na jej "pański" stosunek do "polskiego chama".
Na Facebooku kandydatka PSL napisała:
Przyznamy: bardzo europejski slogan, który - kto wie? - może stać się inspiracją dla autorów kampanii wyborczej Koalicji Europejskiej. Odnotujmy jednak, że osobom komentującym wpis Walentyny Rakiel-Czarneckiej taki przekaz nie przypadł do gustu:
