Tego jeszcze nie grali... Palikot będzie walczył z hejtem! Może warto zacząć od siebie?

Janusz Palikot (z lewej) / Patryk Lubon/Gazeta Polska

  

Są na świecie rzeczy, które zawsze będą dziwić. Jednak nikt nie spodziewał się, że Janusz Palikot wytoczy walkę hejterom. A tak się stało - były polityk, słynący z prowokacyjnego języka - zapowiedział, że wytoczy procesy hejterom. Ale zapomniał chyba o tym, co sam w przeszłości wyczyniał. To przypomnijmy kilka wypowiedzi.

Postanowiłem skierować do prokuratury wszystkie zasługujące na to komentarze/wpisy na moim blogu i mediach społecznościowych. Jest tego trochę!

- napisał Janusz Palikot na swoim blogu.

Były polityk na hejcie zna się doskonale, można by rzec - jak nikt inny. To właśnie on w 2009 roku sugerował, że prezydent RP Lech Kaczyński jest alkoholikiem. Zorganizował nawet specjalny happening, na którym pił wódkę prosto z butelki.

To właśnie Palikot jednoznacznie stwierdzał, że za katastrofę smoleńską odpowiada śp. prezydent Lech Kaczyński. Mówił to na konferencji prasowej po wyborach na prezydenta w 2010 roku, kiedy to na urząd wybrano Bronisława Komorowskiego.

Ale to nie koniec... Jeszcze przed wspomnianymi wyborami Palikot zszokował wszystkich, mówiąc, że... Jarosław Kaczyński zostanie zastrzelony.

Największym wilkiem polskiej polityki jest Jarosław Kaczyński. W związku z tym moja odpowiedź na pańskie pytanie jest taka: tak, Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie na wilki, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie

- twierdził jeszcze jako poseł Platformy Obywatelskiej.

Myślicie, że to koniec? Ależ skąd. Palikot w przeszłości do redaktora Michała Rachonia pisał m.in. tak:

Otóż panie Rachoń, żeby robić za członka, trzeba być twardym, a nie miękkim. A Pan jesteś cienias i mięczak.

Prawdziwa "mowa miłości". Idźmy dalej, kolejna wypowiedź jest doprawdy makabryczna.

Myślę, że wielkim marzeniem Jarosława Kaczyńskiego jest to, żeby teraz on zginął. I wskutek jakichś zamieszek fanatyk czy szaleniec go zabił. Wtedy cała ta rodzina, formacja przechodzi na pozycję taką jak Chrystus, czyli że ofiara jest tak duża, że nikt już o tym nie dyskutuje

- wypalił niegdyś Palikot.

I kolejna wypowiedź adresowana w kierunku prezesa Prawa i Sprawiedliwości:

Ja rozumiem, że człowiek, który był gotów wysłać własnego brata na śmierć do Smoleńska oraz zachęcał do stosowania aresztów wydobywczych jest gotów do każdej podłości, ale Wysoka Izba musi dbać o to, żeby pewne granice nie były przekraczane w tym parlamencie!

A na koniec tweet z ostatnich dni...

"Ginie się od siebie samego" - te słowa idealnie znajdują odzwierciedlenie w hejcie, jaki internauci mogą urządzać w komentarzach na blogu byłego polityka. Panie Palikot, sam Pan ich tego nauczył!


SONDA
Wczytuję sondę...

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pentagon testuje pociski o zasięgu ponad 500 km

/ FLICKR.COM/clayirving/CC BY-SA 2.0

  

- USA przeprowadziły test wystrzelonego z lądu, konwencjonalnego pocisku manewrującego, który trafił w cel po pokonaniu odległości ponad 500 km - poinformował Pentagon. To pierwsza taka próba, odkąd USA oficjalnie wystąpiły z układu INF.

W wydanym komunikacie Pentagon przekazał, że test odbył się wczoraj na San Nicolas Island w odległości ok. 120 km od wybrzeża Kalifornii.

Gdyby USA nadal były stroną INF - układu o likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu - taka próba byłaby zakazana. Porozumienie to zakazywało produkowania, przechowywania i stosowania pocisków rakietowych o zasięgu od 500 do 5500 km.

Pentagon zapowiadał już w marcu, że przeprowadzi tę próbę rakietową, jeśli Rosja nie zacznie stosować się do zapisów INF. Dziennik "Washington Post" pisał wówczas, że na listopad planowany jest dodatkowo test pocisku o zasięgu ok. 2900-4000 km.

Na początku sierpnia minął półroczny okres, jaki Stany Zjednoczone dały Rosji na powrót do przestrzegania INF. W konsekwencji USA oficjalnie wycofały się z traktatu. Moskwa odrzuca oskarżenia, że ponosi odpowiedzialność za jego zerwanie, i również wycofała się z układu.

USA zarzucają Rosji, że wbrew zapisom INF rozmieściła nowe pociski manewrujące SSC-8 (w rosyjskiej nomenklaturze wojskowej - 9M729), które są lądową wersją bazujących na okrętach podwodnych pocisków SSN-21 Sampson, mogą być uzbrojone w głowicę atomową i mają zasięg ponad 2000 km.

Cytowany wczoraj przez agencję Reutera rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu powiedział, że jego kraj nie rozmieści nowych pocisków tak długo, jak Stany Zjednoczone będą wykazywać się podobną powściągliwością w Europie i Azji.

Na początku sierpnia prezydent Rosji Władimir Putin ostrzegał, że Moskwa będzie zmuszona rozpocząć opracowywanie nowych pocisków nuklearnych średniego i pośredniego zasięgu, jeśli USA zaczną to robić po wycofaniu się z INF. Obwinił USA o "upadek" traktatu, ale zaznaczył, że Moskwa i Waszyngton muszą wznowić rozmowy o kontroli zbrojeń, aby zapobiec wybuchowi "nieograniczonego" wyścigu zbrojeń.

Traktat INF został podpisany w 1987 roku w Waszyngtonie przez przywódców USA i ZSRR: Ronald Reagana i Michaiła Gorbaczowa. Do czerwca 1991 roku obie strony wywiązały się z postanowień umowy; ZSRR zniszczył 1846 pocisków objętych umową, a USA - 846.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl