Na miejscu Unii Europejskiej przytarłby Polsce nosa. Słowa Bosaka oburzają internautów

Polska nie musi notyfikować w Komisji Europejskiej ustawy obniżającej ceny energii elektrycznej w kwestii pomocy publicznej, chyba że uzna sama, że taka notyfikacja jest potrzebna. Informują o tym źródła w Komisji Europejskiej. Ten fakt nie spodobał się Krzysztofowi Bosakowi z Ruchu Narodowego. Narodowiec z chęcią "na miejscu UE przytarłby nosa Polsce". Swój komentarz zamieścił na Twitterze. Choć szybko go skasował, w sieci nic nie ginie.

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

„Jeżeli Polska oceni, że nowa ustawa nie wiąże się z pomocą państwa, wówczas nie oczekujemy, że Polska zgłosi jakąkolwiek pomoc państwa do zatwierdzenia przez Komisję"

- mówi jedno ze źródeł w Komisji Europejskiej. Dodaje ono jednocześnie, że jeśli władze polskie uznają jednak, iż ustawa wiąże się z pomocą państwa, która musi zostać zgłoszona Komisji Europejskiej zgodnie z przepisami unijnymi, to muszą ją zgłosić. Informację tę potwierdził inny pragnący zachować anonimowość urzędnik Komisji.

Chodzi o nową ustawę obniżającą ceny energii elektrycznej w Polsce, która weszła w życie 1 stycznia. Obniża ona akcyzę na prąd, zmniejsza tzw. opłatę przejściową i ustala ceny energii na poziomie z 30 czerwca 2018 r. W czasie prac sejmowych posłowie opozycji wyrażali obawy o to, czy proponowane przez rząd rozwiązania, w szczególności rekompensaty dla spółek, nie okażą się niedozwoloną pomocą publiczną, którą zakwestionuje Komisja Europejska.

Właśnie do tej sytuacji odniósł się na Twitterze Krzysztof Bosak. Nieprzejednany wróg Unii Europejskiej, ograniczania suwerenności przez UE oraz "targowicy" opowiedział się za... ukaraniem Polaków przez eurokratów. Choć jego wpis szybko zniknął, internauci porobili zrzuty:

A co na to sam Bosak?

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#prąd #ustawa #UE #Krzysztof Bosak

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo