"Ucho prezesa, czyli SCHEDA": Panika na Nowogrodzkiej. RECENZJA

"Ucho prezesa, czyli SCHEDA" na deskach Teatru 6. piętro / fot. mat.pras.

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

"Ucho Prezesa, czyli SCHEDA" w teatrze 6. Piętro to świąteczny prezent przygotowany zarówno dla fanów serialu, którego odcinki miliony internautów obejrzały w sieci, jak i dla tych, którzy o Robercie Górskim słyszeli wyłącznie z kabaretowych skeczy powtarzanych raz po raz przy zapychaniu telewizyjnych ramówek. I jedni, i drudzy nie powinni być zawiedzeni - a miłośnicy polityki i baczni obserwatorzy polskiej sceny politycznej z pewnością docenią mnóstwo mrugnięć okiem, obok których nie sposób przejść obojętnie.

Przełożenie popularnego serialu na deski teatralne wiązało się ze sporym ryzykiem. Po pierwsze, widzowie przyzwyczajeni są do pewnej formy, której nie da się idealnie odwzorować w teatrze. Po drugie, cała operacja wymaga sporej precyzji, a przede wszystkim naszkicowania scenariusza, który obroni się jako całość - bez kopiowania skeczów i nawiązywania do dialogów serialowych. Tadeuszowi Śliwie, który debiutował tym spektaklem w formule teatralnej z pewnością się to udało. Wystawione na scenie "Ucho Prezesa" to luźne nawiązanie do serialu (postaci, aktorzy, puszczanie oka do widzów ws. bieżących wydarzeń politycznych), ale przede wszystkim opowieść o tym, jak wyglądają intrygi podczas walki o władzę. 

Rzecz jasna opowieść ta jest nośna, medialna i pełna pikanterii, ponieważ dotyczy tytułowej schedy po Prezesie z Nowogrodzkiej. Nie zdradzając zbyt wiele z fabuły - na deskach teatru widzimy szereg zdarzeń i dość osobliwych zachowań wywołanych żądzą i wizją przejęcia władzy w partii i państwie. Na Nowogrodzkiej wybucha panika, a bohaterowie znani z serialowej wersji "Ucha" - w oczywisty sposób nawiązujący do postaci, które znamy ze sceny politycznej - wzajemnie się zwalczają, oskarżają, udają, manipulują i podsłuchują. Słowem, wszystko to, co znamy z każdej sztuki poświęconej kulisom władzy, od Szekspira poczynając, na dzisiejszych kabaretach kończąc. Kolorytu teatralnej odsłonie "Ucha prezesa" nadają umiejętnie wbijane szpilki, które interesującym się na co dzień polityką dostarczają całkiem sporo uciechy, a momentami także refleksji. Nie jest to jednak odwzorowanie polskiej polityki, co widzieliśmy w serialu - tym razem Śliwa, Górski i spółka postawili na swobodnie potraktowany scenariusz i sporo dowolności w kreśleniu politycznych scenariuszy na przyszłość.

Wspomniany koloryt nadają aktorzy, którzy w mniej (rzadziej) lub bardziej (zdecydowanie częściej) udany sposób odwzorowują zachowania polityków z pierwszych stron gazet w naszym kraju. Czasem są to zwykłe wyobrażenia i luźne skojarzenia autorów serialu i sztuki, innym razem parodiowane w skali 1:1 sposoby zachowania, mówienia, chodzenia, a nawet akcentowania odpowiednich słów. Przykłady? Poza tytułowym Prezesem (w jak zwykle świetnej formie, choć mniej obecny niż zwykle, Robert Górski) mamy w obsadzie Tomasza Sapryka jako lidera opozycji Grzegorza, Krzysztofa Dracza w roli Richarda z Brukseli czy Lesława Żurka jako wesolutkiego Ryśka ogranego przez partyjne koleżanki - wszyscy oni wywołują salwy śmiechu na widowni. Nad rolami Cezarego Pazury (odgrywa Donalda z Brukseli) czy Pawła Koślika (prezydent) można by popracować, ale i tak całość spektaklu jest po prostu dwiema godzinami pysznej zabawy, która pozwala złapać nieco oddechu w rozgrzanej do granic naszej debacie publicznej. 

To zresztą chyba jedna z najważniejszych zalet "Ucha Prezesa" (także w wersji teatralnej) - Robert Górski i cała ekipa przygotowująca skecze i spektakl spuszczają powietrze z balonika emocji politycznych w naszym kraju. Na deskach teatru dostaje się zarówno rządzącym, jak i opozycji, a puenta "Ucha" choć otwarta, to daje nadzieję, że wszystko to może, choć nie musi wyglądać inaczej: bardziej cywilizowanie, bez stanu permanentnego napięcia i zadęcia, który toczy organizm naszych dyskusji o polityce niczym nowotwór. I dlatego teatralne "Ucho" z 6. Piętra powinien obejrzeć każdy, komu leży na sercu stan naszego państwa - nie dlatego, by poznać gotowe recepty na jego uzdrowienie, ale po to, by przejrzeć się w krzywym zwierciadle, może coś przemyśleć, a może po prostu uśmiechnąć do myślących inaczej. Tylko tyle, ale i aż tyle. 
 

Ocena:9/10

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kukiz powiedział, co myśli o okrągłym stole ws. oświaty. Nie ma dobrej opinii o Broniarzu

Paweł Kukiz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Lider ruchu Kukiz'15 nie ma wątpliwości co do tego, jak powinien wyglądać oświatowy okrągły stół. Według Pawła Kukiza, politycy powinni być jedynie obserwatorami, a nie aktywnymi uczestnikami rozmów. Przyznał też, że rozmowy ze strajkującymi powinny toczyć się tylko na linii premier-reprezentacja nauczycieli. Bez związkowców.

Premier Mateusz Morawiecki wraz z wicepremier Beatą Szydło zaprosili reprezentacje rodziców, ekspertów, pedagogów, wychowawców, nauczycieli, związkowców i opozycji na rozmowy na temat oświaty w ramach okrągłego stołu, który ma się odbyć 26 kwietnia o godz. 12 na Stadionie Narodowym. [polecam:https://niezalezna.pl/268274-premier-podal-date-i-miejsce-apeluje-tez-do-nauczycieli-ws-matur-tu-chodzi-o-jakosc-edukacji]

Lider ruchu Kukiz'15 Paweł Kukiz przyznał, że krytycznie odnosi się do strajku w oświacie.

"Uważam, że strajk powinien mieć formę strajku okupacyjnego i prym powinni wieść tu nauczyciele, którzy nie należą do związków, a jest ich 2/3, a nie jeden ze związków - ZNP, który przede wszystkim ugrywa interes polityczny w pierwszej kolejności"

- zaznaczył.

"Z całą pewnością nauczycielom należą się znacznie wyższe pieniądze, co do tego nie mam wątpliwości. Generalnie cały ten system edukacji i szkolnictwa wymaga reformy. Taka reforma została już rozpoczęta m.in. poprzez zmniejszenie roli samorządów, tych dysproporcji między redystrybucją przez poszczególne samorządy różnych dodatków np. dodatek wychowawczy w Krakowie to jest 800 zł, a na wsi 30 zł - to jest kolosalna różnica"

- podkreślił.

Z kolei odnosząc się do zaproponowanego okrągłego stołu oświatowego Kukiz powiedział, że przedstawiciele wszystkich opcji politycznych powinni się na nim pojawić jako obserwatorzy.

"Same rozmowy powinny się toczyć na linii premier-reprezentacja nauczycieli, a nie związki zawodowe. Nauczyciele powinni natychmiast stworzyć swoją reprezentację, a jeśli związki zawodowe miałyby brać udział w tych rozmowach, to nie z takimi postaciami jak pan Sławomir Broniarz i pan Ryszard Proksa, bo jeden i drugi są politykami, a nie związkowcami"

- ocenił. [polecam:https://niezalezna.pl/268291-kukiz-nie-ukrywa-co-sadzi-o-firmowaniu-strajku-przez-szefa-znp-do-kogo-porownal-broniarza]

Pytany, czy rola polityków opozycji powinna ograniczyć się tylko do roli obserwatorów, odparł: "Z całą pewnością".

"Jeżeli miałbym myśleć o jakimś udziale polityków w tym zdarzeniu, to tylko w takiej formie, że wskazują praktykującego nauczyciela jako partycypanta tego okrągłego stołu"

- skwitował.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl