Na początku lipca 2016 r. w Białowieży zarząd główny Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Polsce oraz Białowieski Ośrodek Kultury zorganizowały imprezę o nazwie „Kupale”. Podczas niej doszło do incydentu między uczestnikami wydarzenia a ochraniającą je policją. Według świadków zdarzenia funkcjonariusze w brutalny sposób zaatakowali jednego ze znajdujących się na imprezie mężczyzn, a następnie obezwładnili go i skuli kajdankami. Osoby z tłumu, widząc to, apelowały do policjantów, aby bezpodstawnie nie używali siły ani sprzętu w postaci gumowych pałek, którymi miał zostać uderzony zatrzymany.

W trakcie wymiany zdań jeden z nieumundurowanych funkcjonariuszy z zaskoczenia obezwładnił Barbarę Poleszuk, po czym oświadczył, że ona również jest zatrzymana. Natychmiast pojawiła się matka działaczki patriotycznej, która zadeklarowała, że pojedzie z córką na komisariat. Już w radiowozie Barbara Poleszuk miała zaatakować policjanta, czego skutkiem było… zadrapanie na ręce.

Barbarę Poleszuk skazano za to przestępstwo na cztery miesiące więzienia. Wyrok przed sądem w Hajnówce zapadł w sierpniu 2017 r., a 26-latka do więzienia trafiła 26 października br., na dwa dni przed ślubem swojego brata.

Sprawa jest bulwersująca, gdy spojrzy się na orzecznictwo polskich sądów w podobnych przypadkach. 30 października br. wrocławski sąd uniewinnił przedstawicieli środowisk lewicowych, którzy w ramach nielegalnego zgromadzenia 11 listopada 2017 r. zakłócali Marsz Wielkiej Polski Niepodległej we Wrocławiu i doprowadzili do zamieszek. Z kolei Władysław Frasyniuk, który atakował funkcjonariuszy policji i podał im nieprawdziwe informacje podczas manifestacji 10 czerwca 2017 r., również został uniewinniony. Wspomnijmy też demonstracje przeciwników reformy wymiaru sprawiedliwości organizowane w Warszawie. Ataki słowne i fizyczne na policjantów były stałym wówczas obrazkiem. Przedstawiciele KOD i Obywateli RP posunęli się nawet do rozpylenia gazu łzawiącego wśród funkcjonariuszy. Żaden z prowokatorów nie został pociągnięty do odpowiedzialności.

– Moim zdaniem pani Barbara Poleszuk jest więźniem politycznym. Skazanie jej na tak surową karę, przy tylu niejednoznacznych wątkach, jest czymś skandalicznym. Wpływ na takie orzeczenie sądu mogła mieć jej dotychczasowa działalność

– mówi „Codziennej” prof. Wojciech Polak, przewodniczący Kolegium IPN.

Środowiska narodowe zorganizowały kilka demonstracji w obronie Barbary Poleszuk. Odniosło to pewne skutki, Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga skierowała do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga wniosek o zamianę kary bezwzględnego więzienia na dozór elektroniczny.

– W naszej opinii zostały spełnione przesłanki do zamiany tej kary. Należy pamiętać, że w związku z tym zdarzeniem z Białowieży w jego trakcie analogiczne przestępstwa popełniły także inne osoby, które zostały skazane na kary znacznie surowsze niż pani Barbara P. i w ich przypadku kary są wykonywane w ramach dozoru elektrycznego

– powiedział „Codziennej” prokurator Marcin Saduś, rzecznik prasowy praskiej prokuratury.

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu wyznaczy termin rozprawy, na której sędzia zadecyduje, czy Barbara Poleszuk będzie mogła wyjść z aresztu i odbyć resztę kary w warunkach dozoru elektronicznego.

Tekst ukazał się w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"