Kandydat na prezydenta stolicy z ramienia Zjednoczonej Prawicy - Patryk Jaki - wspólnie z szefem sztabu wyborczego PiS Tomaszem Porębą dziś wieczorem przed kamienicą na ul. Poznańskiej 3 zorganizowali konferencję prasową.

Politycy pokazywali budynki objęte roszczeniami. Przed tymi budynkami rozstawiono reflektory, które oświetlały stojące obok siebie kamienice na czerwono. Reflektory rozświetliły dużą cześć ulicy Poznańskiej.

- Gdybyśmy chcieli podświetlić te 3 tys. kamienic, które zostały przez mafię reprywatyzacyjną zabrane zwykłym ludziom, to dzisiaj o tej porze Warszawa byłaby jednym wielkim czerwonym punktem wstydu rządów Platformy Obywatelskiej. Gdyby Prawo i Sprawiedliwość nie wygrało wyborów, to złodziejstwo i niszczenie ludzi trwałoby nadal, to jest ta stawka 21 października

 - oświadczył Tomasz Poręba.

Jak wyjaśnił, kamienice te zostały przejęte "przez hulającą tutaj za czasów rządów PO mafię reprywatyzacyjną". Powołując się na raport komisji weryfikacyjnej w Warszawie, zgodnie z którym w wyniku reprywatyzacji Warszawa straciła 21,5 miliarda złotych, szef sztabu ocenił, że są to liczby, które trudno sobie "zwizualizować".

Zaznaczył, że spacer ma służyć temu, żeby Polacy zobaczyli, jak działa "mafia reprywatyzacyjna" i "o co tak naprawdę chodzi w tych wyborach i jak władza w Warszawie wyglądała, jeżeli chodzi o relacje jej z obywatelami".

Patryk Jaki podkreślił, że władza publiczna powinna dbać o to, żeby majątek mieszkańców nie był rozkradany. Podczas swojego wystąpienia wskazywał na znajdujące się nieopodal kamienice, które - jak mówił - są poddane roszczeniom.

- Kolejne kamienice Warszawa może stracić, jeżeli dalej będzie rządziła PO, która pokazała już, że oddawanie nieruchomości to nie jest dla niej żaden problem

 - mówił.

Jak dodał, w Warszawie podczas rządów PO "oddano takich nieruchomości ponad 2 tysiące".

- Dzisiaj państwu będziemy pokazywali tylko skrawek ulicy, tak, żeby każdy mógł zobaczyć, jak to wyglądało za czasów rządów PO, jak władze Platformy zajmowały się państwa majątkiem

 - podkreślił kandydat, zwracając się do mieszkańców.

Zdaniem Jakiego mechanizm reprywatyzowania warszawskich nieruchomości, był "praktyczne zawsze taki sam".

- Ktoś kupił prawa do kamienicy, za 50 zł, za 100 zł, za tysiąc złotych i potem przychodził z takim roszczeniem do miasta i mówił "ja jestem właścicielem tej kamienicy". Często okazywało się, że to były osoby, które ani one, ani osoby od których kupowanie były te roszczenia, ani ich rodziny, nie mieszkały w tej kamienicy, ani minuty

- mówił Jaki.

- Z kamienic wyrzucali ludzi, którzy mieszkali w tych kamienicach od czasu II Wojny Światowej. Na to wszystko pozwalała władza z Platformy Obywatelskiej. Pytanie, ile jeszcze takich spraw nie jest zbadanych, nie tylko w Warszawie, ale również w Polsce

- dodał.

Jako przykład zreprywatyzowanych kamienic Jaki wymienił kamienicę przy Noakowskiego 16.

- To jest ta słynna kamienica, którą reprywatyzowała rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz. (...) W ramach czyszczenia kamienic zamurowali okno rodzinie na święta

 - mówił Jaki.

Jak ocenił, przykład zamurowanego okna jest "symbolem" i pokazuje jak wyglądają rządy PO w Warszawie.

- Nie jest to jedyny symbol. Jak spojrzycie państwo w tamtą stronę, to tam są kamienice przy ulicy Hożej, które odzyskiwali handlarze roszczeniami, za 50 zł

 - mówił kandydat na prezydenta stolicy wskazując kolejne budynki. "Noakowskiego, Hoża, Piękna, Poznańska, Nabielaka" - wymieniał okoliczne ulice, na których stoją reprywatyzowane budynki.