Okładka tygodnika Gazeta Polska jest przeróbką plakatu filmu „Kler”. Zamiast przebierańców na czele ze znanym z wypowiedzi kipiących nienawiścią do PiS Januszem Gajosem, na plakacie pokazani są prawdziwi duchowni – Jan Paweł II, Prymas Stefan Wyszyński, ksiądz Jerzy Popiełuszko i Maksymilian Kolbe. „Kler. Nasz skarb w walce z nazizmem, komunizmem, LGBT i islamistami” – głosi tytuł.

To atak na Polskę, bo nie chce być jak reszta Europy

- Chcemy, żeby ta okładka stała się plakatem, który każdy z nas można sobie powiesić w domu, żeby każdy gość widział, że robienie wody z mózgu przez sprostytuowane przez postkomunistyczne układy i ociekające kasą środowisko filmowe nas nie dotyczy - mówi Piotr Lisiewicz, autor tekstu, portalowi Niezależna.pl.

Jak zaznacza, od filmu stokroć ważniejsza jest cała kampania wokół niego - setki negatywnych newsów na temat księży jakimi jesteśmy bombardowani.

„Powód ataku na polski Kościół jest dość oczywisty. Został on uznany za jedną z głównych przyczyn tego, że Polska nie chce być taka jak Europa. Nie chce gender i LGBT, nie chce cenzury politycznej poprawności, nie chce inwazji islamistów. Rządzi nią niewłaściwe ugrupowanie, które sprawia w UE kłopoty i nie wygląda, by miało on stracić władzę w wyobrażalnej perspektywie. Trzeba więc uderzyć w korzenie, w podstawy tego, że Polska jest inna” – pisze Lisiewicz.

Znacie osobiście jakiegoś księdza-pedofila?
Jak stwierdza, istotą tej wojny jest hipnoza: „Ludzie mają niedowierzać własnym oczom i wierzyć sugestywnej, wymyślonej przez najlepszych specjalistów propagandzie. To działa, dopóki jakieś dziecko jak w baśni >>Nowe szaty króla<< Andersena nie krzyknie, że król jest nagi”.

Podkreśla, że hipnoza ta działa dopóki nie zaczniemy konfrontować medialnych bzdur z postawą księży z naszej parafii.

„Największym problemem filmu >>Kler<< są gęby aktorów. Naprawdę Janusz Gajos może zagrać prokuratora czy bossa mafii i wiele innych ról, ale nie duchownego. Każde dziecko patrząc na te gęby pomyśli: ksiądz tak nie wygląda” – stwierdza.

Proponuje, by na wiernych z dowolnej parafii przeprowadzić ankietę:

„Znacie osobiście jakiegoś księdza-pedofila? No i niemal 100 procent wiernych odpowie, że nie. Tu nie ma możliwości, by ludzie ci kłamali, nikt nie jest aż takim wielbicielem księży, by nie bronić przed krzywdą własnego dziecka. Czy trzeba więcej dowodów na to, że jest to margines marginesu?”.

To ten fragment tekstów oburzył portal Gazeta.pl i niemiecki tabloid „Fakt”. „Czyli, jeśli nie znam osobiście pedofila, gwałciciela, mordercy czy też złodzieja, to znaczy to, że te przestępstwa nie istnieją?” – takie komentarze cytuje Fakt.pl

Na czym polega manipulacja? 

„Gdy znika medialna hipnoza, widzimy jasno, na czym polega kłamstwo. Z tego, co jest wyjątkiem, kampania propagandowa czyni regułę. Z tego, co jest regułą, czyli prawości księży z naszej parafii, wyjątek” – pisze Lisiewicz.

To wojna hybrydowa, chodzi o sparaliżowanie naszej reakcji
Jego zdaniem, ten atak jest prowadzony zgodnie z regułami wojny hybrydowej, jak napaść na Gruzję czy Ukrainę.

„Najważniejszym elementem ataku na księży, przesądzającym o jego powodzeniu lub klęsce, ma być sparaliżowanie naszej reakcji. Mamy pomyśleć, że skoro w niektórych zakonach nie radzono sobie z pedofilią czy homoseksualizmem, to może w tej kampanii jest trochę racji, więc nie ma co przesadzać z naszą reakcją? Przecież sami pisaliśmy o nadmiernym wynoszeniu się nad wiernych niektórych biskupów, sami nagradzaliśmy księży odsuwanych na margines przez niektórych hierarchów, więc o co nam chodzi? Może lepiej milczeć, może taka krytyka się Kościołowi należy, może go uzdrowi?”.

I ostro odpowiada na takie sugestie:

„Nie ma większego idiotyzmu, niż wpisywanie się w taki scenariusz wroga. Naszym obowiązkiem jest stanąć w obronie dziesiątków tysięcy naszych księży, którzy na co dzień pracują dla swoich parafii, dla naszych dzieci, dla Polski. Są dla niej skarbem, bez którego nie byłoby możliwe odrodzenie naszego kraju, które dziś następuje”.

Urban, „Wieszatiel” i hołota ze środowiska filmowego
Lisiewicz obszernie opisuje historyczny rodowód ataków na polskich księży, które obliczone są na zniszczenie polskiej wspólnoty. Michał Murawiew „Wieszatiel”, kat Powstania Styczniowego, zapisał w swoich pamiętnikach: „Pierwszą rzeczą, którą zrobię po przyjeździe do Wilna, będzie to, że rozstrzelam księdza… Polacy nie wierzyli, że się na to zdecyduję; gdy zaś zobaczyli to w samej rzeczy, a nie w słowach, opanował ich wszystkich strach. Płaczu i krzyku było dużo w mieście”.

Jak podkreśla, obecna kampania jest próbą odrodzenia antyklerykalnej propagandy w najbardziej prymitywnym wydaniu: „Zwiastun filmu >>Kler<< to jest tylko i wyłącznie przekaz Jerzego Urbana, te same klisze. Nie ma w nim ani jednego nowego pomysłu, który nie byłby eksploatowany przez lata w tygodniku Nie”.

„Obejrzenie zwiastuna filmu polecam wszystkim. Najlepiej kilkukrotne. Ono całkowicie wystarczy, by wyrobić sobie zdanie o zjawisku. Natomiast na film się nie wybieram i Państwu go nie polecam. Odwrotnie, twórzmy atmosferę, w którym oglądanie go jest obciachem. Jak ktoś jako zwiastun filmu prezentuje szambo, niech nie oczekuje, że skoczymy do niego na główkę. A potem będziemy z nim prowadzić intelektualne dysputy na temat jego zapachu” – apeluje Piotr Lisiewicz.