Posłowie nie muszą płacić za loty samolotami czy przejazdy pociągami lub autobusami na terenie kraju. Dla wielu z nich to okazja, z jakiej należy korzystać ile się da. Ale - co ciekawe - na podium wśród największych podróżników za pieniądze podatnika znajdują się politycy opozycji. 

W 2000 r. na igrzyskach olimpijskich w Sydney Szymon Ziółkowski zdobył złoty medal w rzucie młotem. Po 18 latach znów jest na szczycie podium, tym razem w niechlubnym rankingu. Jak ujawnia "Super Express", od początku obecnej kadencji Sejmu Ziółkowski (PO) odbył 402 podróże samolotami, które kosztowały łącznie 230 tysięcy złotych! 

Drugie miejsce zajął Jacek Protasiewicz (PSL-UED), odbył on o jedną podróż mniej od Ziółkowskiego.Trzeci jest Borys Budka (PO), którego wojaże kosztowały ponad 200 tys. zł. Niemal taki sam wynik, ale już na miejscu czwartym, uzyskał Bartosz Arłukowicz (PO). Jak dodaje "SE", do końca czerwca 2018 r. loty posłów obecnej kadencji kosztowały ponad 18 milionów złotych. 

Informacja o lotniczych podróżach polityków PO zbiegła się ze startem znanej kampanii z udziałem mobilnych billboardów pn. "konwój wstydu". Politycy Platformy ciągają po kraju przyczepki z podobiznami polityków PiS, a może warto byłoby pokazać tam siebie i swoje podróże?