"Samson": krwawy biblijny mocarz. RECENZJA

W Starym Testamencie nie brak krwawych, brutalnych i przerażających scen. Są też wyjątkowe biblijne postaci, jak Dawid, który wygrał z Goliatem, jego syn Salomon, uznawany za jednego z największych mędr- ców, czy w końcu Samson – najsilniejszy człowiek na świecie. Historię tego ostatniego można od piątku zobaczyć w kinach w filmie „Samson”. To ciekawa fabuła (produkcja RPA i USA) o superbohaterze z motywami odkupienia.

fot. mat.pras.

Samson był jeszcze przed narodzeniem w szczególny sposób oddany Bogu jako nazirejczyk (zobowiązany do: abstynencji od wszelkich napojów alkoholowych, niestrzyżenia włosów i brody, niezbliżania się do zwłok). Miał też wybawić Izrael od Filistynów, którzy ciemiężyli i wyzyskiwali Izraelitów. Dokonywał czynów niemożliwych dla zwykłych ludzi: zabił lwa gołymi rękami, pokonał liczną armię wroga za pomocą oślej szczęki czy wyrwał bramę miasta wraz z odrzwiami. Ale choć był wybrany przez Boga, ulegał pokusom. Od roli, którą miał wypełnić, odciągała go słabość do kobiet. Scenarzyści filmu „Samson” czerpali ze starotestamentalnej Księgi Sędziów, starając się możliwie najpełniej ukazać tego biblijnego herosa.

Niektóre historie odbiegają od źródła, ale nie zmieniają sensu opowieści. Bo ta fabuła, pełna brutalnych i przerażających scen nie jest tylko kolejnym filmem o superbohaterze. Niesie ona biblijne przesłanie. I choć w tempie akcji i aktorstwie tej produkcji daleko do Batmana, Iron Mana czy Avengersów, film dobrze się ogląda. Reżyser Bruce MacDonald powierzył główną rolę Taylorowi Jamesowi. Angielski aktor, który ma na swoim koncie ledwie kilka epizodów, to mieszanka Arnolda Schwarzeneggera i Deana Caina („Nowe przygody Supermana”). Wyglądem bardzo pasuje do roli tytułowego mięśniaka, choć aktorsko aż tak nie powala. Świetny jest za to filmowy filistyński książę Ralla, czyli Jackson Rathbone (znany m.in. z sagi „Zmierzch”). Ci dwaj bohaterowie toczą bitwę między sobą, a tak naprawdę okazuje się, że jest to bitwa między Bogiem a bożkami. Reżyser bardzo dobrze ujął też drogę Samsona do znalezienia przeznaczonej mu roli, do powołania.

„Większość ludzi wie, że Samson miał długie włosy, Dalila je obcięła i stracił siły. Ale to nie wszystko. Samson nie chciał być bohaterem, a jego droga do odzyskania wiary – cała historia – ma znaczenie także dziś” – twierdzi reżyser Bruce Macdonald. „Samsona” polecam miłośnikom epickich filmów historycznych oraz tym, którzy chcą poznać historię biblijnego superbohatera. Z uwagi na brutalność niektórych scen nie jest to jednak film dla młodych widzów.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, gpcodziennie.pl

#Bruce Macdonald #Biblia #film #Samson

Anna Krajkowska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo