Tęczowe chorągiewki na poznańskich tramwajach. MPK Poznań podjęło już decyzję, co dalej

zdjęcie ilustracyjne / By Jarosław Gliwiński (Pazdro) - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=752540

  

Dziś na poznańskich tramwajach pojawiły się tęczowe chorągiewki - w związku z trwającym Poznań Pride Week, którego zwieńczeniem ma być Marsz Równości. Ta inicjatywa wywołała jednak liczne kontrowersje, a poznańskiego MPK przyznało, że krytyka spływała zarówno ze strony pasażerów, jak i motorniczych. Ostatecznie przewoźnik zdecydował, że już jutro tęczowych chorągiewek na tramwajach nie będzie.

Dziś rano na ulice Poznania tramwaje wyjechały "przyozdobione" tęczowymi chorągiewkami kojarzącymi się z ruchami LGBTQ. Akcja ma związek z trwającym od 4 sierpnia w stolicy Wielkopolski Poznań Pride Week, w ramach którego odbywa się m.in. impreza o nazwie Mr Gay Europe 2018, a zwieńczeniem ma być Marsz Równości. Wszystko to pod patronatem prezydenta miasta, Jacka Jaśkowiaka, który niejednokrotnie dawał wyraz poparcia dla środowisk LGBTQ. 


CZYTAJ WIĘCEJ:

Homolobby opanowuje Poznań. Marsze, propaganda LGBT i wybory Mr Gay Europe 2018

„Tęczowe” tramwaje i flagi LGBT+ w Poznaniu. Wszystko pod patronatem prezydenta miasta


- W Poznaniu powinny wisieć flagi Polski oraz Wielkopolski. To, co się dzieje obecnie w naszym mieście, jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Myślę, że to jakaś prowokacja

- tak dzisiejszą sytuację w rozmowie z naszym portalem komentował kandydat PiS na prezydenta Poznania, Tadeusz Zysk.

CZYTAJ: Zysk o „tęczowym” Poznaniu: Niektórzy prezydenci stają się ideologami

Liczne głosy krytyki płynęły także ze strony pasażerów poznańskiego MPK, jak i motorniczych, którzy - jak pisze na Facebooku miejski przewoźnik - "wyrazili swoją dezaprobatę wobec takiego przedsięwzięcia biznesowego". Na Twitterze krąży również post, ze zdjęciem domniemanej deklaracji motorniczego, który odmówił pracy "pod tęczową banderą". 

Organizator akcji umieszczenia tęczowych chorągiewek na tramwajach, Grupa Stonewall, planował, że potrwa ona dwa dni - piątek oraz sobotę. Tymczasem już dziś wiadomo, że jutro na ulice Poznania tramwaje wyjadą bez specyficznych "ozdób". Taką decyzję podjęło wieczorem MPK, kierując się licznymi głosami krytyki.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Facebook, Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Na Macronie nie zostawiono suchej nitki, a może być jeszcze gorzej. Kim są "ultra żółci"?

Zdjęcie ilustracyjne / By Thomon - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=76507318

  

Media i politycy mówią o fiasku polityki rządu i nieadekwatnych działaniach policji po sobotnich zamieszkach i aktach wandalizmu, do których doszło w Paryżu podczas marszu "żółtych kamizelek". Część komentatorów zwraca uwagę] na radykalizację „żółtych kamizelek”, wśród których pojawili się „ultra żółci”, gotowi do użycia przemocy.

Zniszczenia, podpalenia i obrabowanie około stu placówek handlowych na Polach Elizejskich przy okazji 18. sobotniej manifestacji „żółtych kamizelek” uznane zostały przez komentatorów za „fiasko taktyki politycznej i taktyki policyjnej” władz.

Zgodnie z przewidywaniami mediów i polityków usunięto ze stanowiska prefekta policji paryskiej. Jego miejsce zajmie prefekt regionu Nowej Akwitanii.

Wkrótce po ogłoszeniu tych decyzji przez premiera były deputowany Philippe Goujon, specjalista od spraw bezpieczeństwa wewnętrznego w partii Republikanie stwierdził, że rząd „nie ma naprawdę nowej strategii” zapewnienia porządku publicznego.

W wypowiedzi dla radia „France Info” za przemoc podczas manifestacji „żółtych kamizelek” prawicowy polityk obwinił „niezdecydowaną i niewyraźną politykę rządu”. Doprowadziło to do tego, że - jak mówił - "cotygodniowe zgromadzenia to już nie manifestacje, ale partyzantka miejska”.

Goujon wezwał do zmobilizowania wojska „nie w celu utrzymywania porządku, ale do ochrony budynków państwowych”, co odciąży policję. „Żółte kamizelki” i chuligani biorący udział w manifestacjach próbowali już dostać się do Pałacu Elizejskiego.

Komentator prywatnej telewizji BFMTV Laurent Neumann ocenił dotychczasowe postępowanie władz wobec manifestantów jako „fiasko”.

- To katastrofa dla (międzynarodowego) wizerunku Francji 

– dodał.

Były redaktor naczelny tygodnika „L’Express” Christophe Barbier uznał, że władze miały nadzieję, iż kres ruchowi „żółtych kamizelek” położy zakończona właśnie, zwołana przez prezydenta Emmanuela Macrona „wielka debata narodowa”, w której Francuzi pokazywać mieli swe bolączki i proponować rozwiązania.

[polecam:https://niezalezna.pl/263473-posiedzenie-kryzysowe-we-francji]

Według komentatora prezydent, nadzwyczaj obecny w tej debacie, przecenia własne siły i „łudził się, że jego spektakl wystarczy, by zagasić pożar 'żółtych kamizelek'”.

Podczas gdy wielu komentatorów i polityków za zniszczenia i odejście od pokojowych manifestacji obarcza odpowiedzialnością lewackich zadymiarzy, inni zwracają uwagę na radykalizację „żółtych kamizelek”, wśród których pojawili się „ultra żółci”, gotowi do użycia przemocy.

- Wygląda na to, że przemoc to jedyna rzecz, która powoduje, że rząd coś robi

 - powiedział jeden z bardziej znanych przedstawicieli „kamizelek” Eric Drouet.

„Stratami ubocznymi” nazwała zniszczenia na Polach Elizejskich znana aktywistka ruchu „żółtych kamizelek” Sophie Tissier. Oskarżyła prezydenta Macrona o to, że winien jest śmierci niemowląt, gdyż zamyka oddziały położnicze i szpitale.

- Pan Macron jest nieodpowiedzialny, pan Macron jest niekompetentny, zasługuje na więzienie (…), jest w trakcie likwidowania kraju

 – powiedziała. Zarzuciła też mediom, że pokazują wciąż te same sceny przemocy.

[polecam:https://niezalezna.pl/263359-szokujace-sceny-we-francji-paryz-w-ogniu-omal-nie-doszlo-do-tragedii-wideo]

Na portalu „Opinion Internationale” komentator Philippe Monturet zastanawiał się, „czy rząd nie zdecydował się na taktykę polityczną mającą zmarginalizować ten ruch, który jest wyrazem prawdziwych, głębokich problemów, po to, by nie zmieniać polityki gospodarczej i finansowej”.

[polecam:https://niezalezna.pl/263636-francja-przedwyborczy-krajobraz-po-bitwie]

Komentator – podobnie jak wielu polityków i socjologów – przewiduje, że niezależnie od represji ruch „żółtych kamizelek” może długo trwać w różnych formach, gdyż kolejne rządy postrzegane są jako bezsilne i niekompetentne.

- Nie można nie zauważyć rozczarowania polityką. I nie jest to odrzucenie elit, ale odrzucenie braku prawdziwych elit, prawdziwych mężów stanu

 - podkreślił.

- Jeśli nic się nie zmieni, to zakwestionowana będzie nie prawowitość ruchu, ale mandat prezydenta. Przez tych wszystkich, którzy już mają dosyć ustępowania, jak i tych, którzy dosyć mają rabunków

– konkluduje Monturet.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl