O sprawie w poniedziałek napisał portal wpolityce.pl. Podał, że polska strona została poinformowana o zgodzie na oględziny szczątków samolotu oraz niemożności rekonstrukcji samolotu z odłamków, zebranych na miejscu zdarzenia bez ich naruszenia, zmiany ich wyglądu zewnętrznego i cech szczególnych.

Przede wszystkim jednak, jak pisał portal niezalezna.pl wczoraj, po raz kolejny brutalnie zaatakował Antoniego Macierewicza za to, że jest „zwolennikiem ostrzejszego kursu wobec Rosji”. Tymczasem cała sprawa związana z zaproszeniem do Smoleńska polskich prokuratorów wygląda na przemyślaną operację rosyjskich służb.

CZYTAJ WĘCEJ: Rosyjska gra wokół Smoleńska. Kto chciał prokremlowskiego eksperta przy wraku Tu-154

Trudno to traktować jako jakikolwiek przełom, a nawet jakikolwiek krok do przodu. Raczej myślę, że mamy do czynienia z taką dosyć bezczelną i tradycyjną już grą rosyjską, którą znamy w Polsce od wieków. Dzisiaj w przeddzień rocznicy powstania warszawskiego warto przypomnieć jak Rosjanie grali także powstaniem, nie dopuszczając do lądowania pomocy ze strony aliantów amerykańskich i angielskich, i załóg polskich lotników. (...) To oczywiście jest inna skala, ale dramat przecież też olbrzymi

- powiedział przewodniczący podkomisji Smoleńskiej w Radiu Maryja.

Macierewicz zaznaczył, że informację w tej sprawie otrzymał dopiero 13 lipca od ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza. Zaznaczył, że pismo Rosjan skierowane do prokuratury dotyczyło nie badania, ale możliwości wspólnych oględzin wraku, a więc obejrzenia z zewnątrz, bez możliwości badania.

W tym samym piśmie odpowiadają: „ale w żadnym wypadku na rekonstrukcję się nie zgodzimy”

- dodał b. minister obrony.

Postawa, z która mamy dzisiaj o czynienia jest kpieniem z polskich spraw, polskiej tragedii i polskich dążeń do wyświetlenia prawy, ale jest też pewnym działaniem propagandowym związanym tym, że Rosjanie widzą co się dzieje na świecie. Widzą, że jest raport Rady Europy, który jednoznacznie potwierdza badania podkomisji i cytuje raport techniczny podkomisji, stwierdzającej, że doszło do eksplozji. Rosjanie widzą, że opinia międzynarodowa jest wstrząśnięta tym, że oni nie zwracają wraku

- mówił szef podkomisji.

Macierewicz zaznaczył, że podkomisja smoleńska występowała wielokrotnie do Rosjan o możliwość zbadania wraku, a zwłaszcza dokonania jego rekonstrukcji.

Nie jest to żadne - jak próbują niektórzy interpretować - żadne wygórowane, niespodziewane żądanie. Nie jest to żadne żądanie, co do którego można by wyobrazić sobie, że strona rosyjska będzie przeciwna, odwrotnie to jest tryb badania, rekonstrukcja samolotu, nakazana przez podręcznik stowarzyszenia, które bada i zajmuje się wypadkami lotniczymi. To jest rutynowe działanie wtedy, kiedy są jakiekolwiek wątpliwości

- wskazał.