Łętowska często bywa w mediach, które nie kryją niechęci do obecnej władzy. Zazwyczaj komentuje reformę sądownictwa. Dziś na antenie TVN24 odniosła się do manifestacji i zachowań policjantów. Zastosowanie przez funkcjonariuszy policji środków przymusu bezpośredniego określiła jako brutalne i agresywne.

Aż dziw bierze, że słowa te padły z ust kobiety, która – gdy była rzecznikiem praw obywatelskich – nie reagowała, gdy proszono ją o interwencję.

Gdy w czasie komuny milicja pałowała ludzi – nie reagowała. Odnośnie przestępstw Służby Bezpieczeństwa, mówiła, że „nie zamierza uzurpować sobie prawa do zastępowania czy wyręczania ośrodków decyzji politycznych w podejmowaniu przez nie ocen i działań".

Ale wtedy rządzili ludzie komuny, a teraz koniunktura się zmieniła.

Wspomniała o tym Dorota Kania na Twitterze.

Jak czytamy, Łętowska „była ślepa i głucha, gdy w 1988 r. działacze Solidarności i Konfederacji Polski Niepodległej napisali do niej list – alarmowali w sprawie ks. Stanisława Suchowolca".

Kilkakrotnie funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa dokonywali zamachów na księdza. W marcu 1985 roku rozregulowano układ kierowniczy Fiata 126p, którym Suchowolec jechał do Lublina, a w grudniu 1987 roku nieznani sprawcy poluzowali cztery śruby w tylnym kole volkswagena passata, którym jeździł Suchowolec). 4 sierpnia 1988 roku na ulicy Armii Radzieckiej (dziś Szosie Baranowickiej) w Białymstoku niezidentyfikowana osoba rzuciła w kierunku Suchowolca kamień. Ponadto Suchowolec odbierał telefony i listy z pogróżkami.

Działacze Solidarności napisali do Łętowskiej – RPO – list, opisując szykany i represje stosowane przez komunistyczną SB wobec ks. Stanisława. Zlekceważyła wystosowane do niej pismo.

Teraz narzeka na działanie policji, ale jak była rzecznikiem praw obywatelskich nie miała zastrzeżeń do brutalnego tłumienia demonstracji przez milicję.

O sprawie pamiętają użytkownicy Twittera.

#Łętowska dała się poznać jako zdeklarowana przeciwniczka lustracji. W roku 1992 podpisała się pod listem otwartym, potępiającym ujawnienie listy agentów przez Antoniego Macierewicza

– czytamy na Twitterze.