Zgodnie z protokołami wyników, wywieszonymi w poniedziałek rano przez Miejską Komisję ds. Referendum w budynku urzędu miasta, w głosowaniu uczestniczyło 176 228 Krakowian. Aby referendum w sprawie odwołania prezydenta było wiążące, do urn musiało pójść co najmniej 158 555 mieszkańców. Procentowo frekwencja wyniosła 29,99 proc. przy progu ważności 26,98 proc.
O finał kampanii referendalnej i dalsze losy krakowskiego magistratu pytany był w poranku Telewizji Republika Łukasz Kmita, poseł Prawa i Sprawiedliwości z Krakowa.
- Do czasu wskazania przez premiera Donalda Tuska komisarza, politycznego namiestnika w Krakowie, rządził będzie sekretarz. Można powiedzieć, że wszystkie funkcje polityczne utracił Aleksander Miszalski i jego ekipa, czyli także wiceprezydenci. Dziś klucz do bram miasta ma sekretarz
- rozpoczął, pytany o kolejne tygodnie.
Jak wskazał, „kluczowe jest też, kto zostanie wskazany jako komisarz wyborczy”. - Jeśli okaże się, że zostanie tu zesłany nielubiany polityk Koalicji Obywatelskiej, będzie to kolejne naplucie w twarz mieszkańcom Krakowa, którzy pokazali czerwoną kartkę ekipie Donalda Tuska. Trzeba pamiętać, że Aleksander Miszalski to nie tylko dotychczasowy prezydent Krakowa, ale także baron małopolskiej Koalicji Obywatelskiej - przypomniał.
Przekazał, że „wojna buldogów pod dywanem trwa”. - Walczą o schedę po Miszalskim. Więc nie dość, że ten polityk odchodzi w niesławie, sypią się struktury tej partii w Małopolsce - mówił.
Na sugestię, że komisarzem może zostać Marcin Kierwiński, odparł: „Boże chroń od Kierwińskiego”. - Ten człowiek jest skompromitowany. Powinien odejść w niesławie, tak jak Miszalski. W Krakowie trwa wyścig, kto będzie komisarzem. Tu wciąż Koalicja Obywatelska ma swoje interesy, także finansowe - wskazał poseł PiS.
Wybory na prezydenta Krakowa. Na kogo postawi PiS?
Dopytywany o giełdę nazwisk i możliwe kandydatury na przyszłego prezydenta Krakowa, mówił:
„mamy kilka rozwiązań. Rozważamy wsparcie kandydata obywatelskiego, który będzie gromadził całą dzisiejszą opozycję. Nie jestem upoważniony jednak, by o tym nazwisku publicznie mówić”.
- To bardzo ważna, strategiczna decyzja, którą wspólnie musimy podjąć - powtórzył.
Zapytany, czy PiS poprze Łukasza Gibałę, przyznał: „druga tura wszystko pokaże. Gdybyśmy mieli do wyboru kogoś z Koalicji Obywatelskiej i Gibałę to myślę, że wielu z nas bliżej byłoby do drugiej kandydatury”.
- Rozmawiamy z jednym z profesorów krakowskich, bardzo cenionym i szanowanym. Nie ma szyldu partyjnego. Ponadto Łukasz Gibała jest jednym z inicjatorów referendum i jego też należy docenić. Nie jest jednak tak, że wygrał w pojedynkę to referendum
- mówił Kmita.
Przekazał na koniec, że „około trzysta osób z Prawa i Sprawiedliwości każdego dnia pracowało przy realizacji filmów, nagrywaniu rolek, informowaniu mieszkańców i rozdawaniu ulotek”. - To był wielki zespół - zakończył.