Policja rozprawia się z fejkami. Dowody zamkną usta nawet opornym „totalsom”

/ / fot. https://www.flickr.com/photos/drabikpany/6807577969

  

Policja publikuje w sieci kolejne dowody na kłamstwa „totalnych”. Według uczestników wczorajszych burd pod pałacem, policjanci mieli jako pierwsi rozpylić „chmurę gazu”. Sęk w tym, że policja nie posiada na wyposażeniu gazu, który rozpyla się „w chmurze”. Dla oporniejszych funkcjonariusze publikują w sieci zdjęcia tego jak działają ich miotacze i proszą m.in. „Gazetę Wyborczą” – „Stop fakenews”.

Atak „totalsów” na policjantów w taki sposób opisywała „Wyborcza”.

„Dziennikarz Jacek Rakowiecki relacjonuje: - Usłyszałem krzyki, kiedy dotarłem na miejsce, zobaczyłem policję, która otoczyła dwie osoby. Policjanci z kolei zostali otoczeni przez protestujących, zaczęły się negocjacje i zamieszki. Nagle od policji poszła chmura gazu”

- czytamy na portalu wyborcza.pl.

Działanie policjantów w trakcie manifestacji pod Pałacem Prezydenckim było adekwatne do zagrożenia. Część osób protestujących była bardzo agresywna. Atakowanie policjantów jest czystym bandytyzmem

- ocenił dziś rzecznik komendanta stołecznego policji kom. Sylwester Marczak.

Jak dodał, jeżeli pojawiła się chmura gazu, o której w internecie piszą dziennikarze, to „jednoznacznie pokazuje, że gaz został użyty wobec policjantów”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Policja zabrała głos po nocnych awanturach pod Pałacem Prezydenckim. Padły słowa o „czystym bandytyzmie”

Żeby nie być gołosłownymi policja opublikowała nawet zdjęcia tego, jak wyglądają ślady po gazie, która ma na wyposażeniu policja i tego, dostępnego w zwykłych sklepach. „Stop fakenews”, „gdzie jest chmura?” – dodaje policja.

Kłamać „totalsom” jest coraz trudniej. Bowiem dodatkowo w sieci krąży nagranie jednej z uczestniczek protestu na którym słychać… jak mówi komuś żeby właśnie rozpylił gaz w policjantów!

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, policja.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Branżę turystyczną czekają straty

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/markusspiske

  

W związku z rozprzestrzeniającą się epidemią koronawirusa branżę turystyczną czekają straty - uważa Marek Kamieński z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych. Zastrzega jednak, że na razie nie ma jeszcze danych dot. konkretnych kwot.

W związku z koronawirusem Główny Inspektorat Sanitarny odradza Polakom podróżowanie nie tylko do Chin, gdzie rozpoczęła się epidemia, czy Korei Południowej, ale także m.in. do Włoch. Tam w niedzielę zmarła trzecia osoba dotknięta tą chorobą. Od 31 grudnia ub. r. do 23 lutego br. - jak podaje GIS - na świecie odnotowano prawie 2,5 tys. zgonów z tego powodu.

Marek Kamieński z zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych nie kryje, że trwająca od kilku tygodni epidemia koronawirusa nie pozostanie bez wpływu na branżę turystyczną.

"Wszelkie tego typu zdarzenia, jak katastrofa samolotu czy wirus, natychmiast odbijają się na turystyce. Taka jest niestety kolej rzeczy. To oczywiście po jakimś czasie się odbuduje, ale dzisiaj można powiedzieć, że turystyka traci, nie tylko ta wyjazdowa"

- mówi Kamieński.

Jak zauważa, w kwietniu rozpoczną się eliminacje do XVIII konkursu chopinowskiego.

"A jak pokazują dane, Chopina gra około 30 milionów Chińczyków. A dla nich konkurs chopinowski jest świętością. I krótko mówiąc, odwołali swe przyjazdy. My w Polsce oczywiście też to odczujemy, bo rezerwacje w hotelach też są anulowane, ponieważ nie latają samoloty"

- tłumaczy Kamieński.

Zastrzega jednocześnie, że na razie trudno mówić o jakiś konkretnych kwotach strat branży turystycznej w związku z zawieszeniem przez LOT rejsów do Chin. "Kierunek chiński jest bardzo rzadkim kierunkiem, gdzie klienci wyjeżdżają teraz. Dopiero kwiecień i maj będą tym głównym sezonem wyjazdowym" - dodaje. Przyznaje też, że kłopoty mogą czekać biura podróży, organizujące wycieczki do innych państw azjatyckich.

Jeśli chodzi z kolei o Włochy, gdzie zachorowało już ponad 150 osób, to - jego zdaniem - póki co też trudno przewidzieć straty, ponieważ zimą nie jest to popularny kierunek podróży. "Teraz są to indywidualne wyjazdy klientów, nawet nie ma wycieczek objazdowych po tym kraju" - mówi Kamieński. Jak dodaje, ewentualny problem może zacząć się wiosną, jeśli epidemia koronawirusa się utrzyma.

Kamieński zwraca uwagę, że najważniejszym klientem biur turystycznych są rodziny z dziećmi. "A jeśli ludzie się boją, to nie wyjeżdżają" - dodaje.

Według niego o stratach mogą już mówić właściciele statków pasażerskich. "To są już miliardowe straty" - ocenia ekspert.

Według najnowszych danych koronawirus zaatakował już na świecie ponad 78 tys. osób, najwięcej w Chinach kontynentalnych - ponad 76 tys. ludzi (zmarły 2442 osoby). W Japonii wykryto 838 przypadków (w tym 691 na wycieczkowcu Diamond Princess w porcie w Jokohamie, 4 zgony), w Korei Południowej - 602 (6 zmarło), w Singapurze - 89, w Tajlandii - 35, w Malezji - 22, w Wietnamie - 16, w Iranie - 43 (8 zmarło).

Jeśli chodzi o Europę najtrudniejsza sytuacja jest we Włoszech, gdzie odnotowano 152 przypadki choroby (3 ofiary śmiertelne). 16 przypadków koronawirusa wykryto w Niemczech, 13 w Wielkiej Brytanii, 12 we Francji (1 zgon), po dwa w Rosji i w Hiszpanii.

W USA zachorowało 35 osób (1 obywatel tego kraju zmarł w Chinach), w Kanadzie - 9, a Australii - 23 osoby.

W Polsce na razie nie odnotowano żadnego przypadku koronawirusa.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts