Proces Cezarego P. toczy się przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ. „Diler gwiazd” oskarżony jest o sprzedaż kokainy wartej ponad milion złotych.

Dziś przesłuchano kolejnych świadków - osoby, które dzwoniły do „dilera gwiazd”, gdy ten miał już założony podsłuch na telefonie. Byli pytani o znajomość z Cezarym P.

Jeden z nich, 30-letni przedsiębiorca z Warszawy, powiedział sądowi, że wie, kim jest P.

Na imprezach słyszałem, że to jest osoba, która może przywieźć różne rzeczy jak trzeba, w tym narkotyki

– zeznał Bartosz W. Rozpoznał swój głos na nagraniu. Potwierdził, że z oskarżonym miał kontakt raz, dzwonił do niego w nocy.

Nie pamiętam szczegółów. To był weekend. Byłem pijany

- przekonywał.

Inny świadek, Kacper S. także przyznał, że kupował kokainę, ale nie był pewien czy od P. Zeznał, że narkotyki nabywał od mężczyzny w dużym czarnym samochodem terenowym. A takim samochodem, według prokuratury, jeździł oskarżony.

Grafik Filip B. oświadczył przed sądem:

Okoliczności, w których miałem kontakt z oskarżonym, były mocno imprezowe i wspomnienia są dość zatarte. Nie wiem, po co dzwoniłem do oskarżonego.

Później zeznał, że na imprezach, w których brał udział, rzucano hasło, żeby zadzwonić „do Czarka” i on bardzo szybko się zjawiał.

Przyjeżdżał i przywoził jakieś tam środki odurzające. Nie jestem w stanie określić, jakie to były środki. Mogły to być jakieś leki, dopalacze, nie mogę wykluczyć kokainy. Nie odróżniłbym jednego od drugiego

 - powiedział świadek.

Sędzia Anita Kowal odczytała Filipowi B. jego zeznania, które składał w prokuraturze. Rok temu świadek lepiej pamiętał kontakty z „dilerem gwiazd”:

Kokainę kupowałem od P. na telefon, w małych foliowych zawiniątkach, kosztowała ok. 150 zł. Nie dzwoniłem do niego w innym celu, niż zakup kokainy. Wystarczyło do niego zadzwonić i on przyjeżdżał.

Odtworzono mu także nagrania z podsłuchu. Pytany przez Cezarego P. czy chce „tą lepszą, czy tą drugą” odpowiedział, że zamawia „malucha”.

Przed sądem nie był sobie w stanie przypomnieć czym był „maluch” w rozmowie, ale dopytany przez prokuratora zapewniał, że nie kupował przez telefon samochodu.

Do kupowania narkotyków u P. przyznał się jeszcze jeden świadek. Pozostali zasłaniali się niepamięcią.

Cezary P. został zatrzymany maju 2016 r. przed klubem przy ul. Hożej, przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji.