Schetyna w programie Polsatu ubolewał, że policjanci interweniujący pod Sejmem, nie posiadali identyfikatorów. Oświadczył, że wzorem "dobrych demokracji" policjanci nie powinni być anonimowi, podczas tego typu akcji.

"Zapomniał" jednak, że w roku 2009, będąc ministrem spraw wewnętrznych i administracji sam wydał rozporządzenie ws. umundurowania, które mówiło m.in., że: "Identyfikator nosi się, ale wyjątkiem jest szyk zwarty". 

"Zapomniał" także, że za jego ministerialnej kadencji - jak twierdzą poszkodowani - ówczesna Policja biła zatrzymanych kluczami po jądrach, zmuszała do przysiadów nago, do siadania na pałce policyjnej ustawionej na sztorc i gazowała ich w zamkniętym samochodzie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Za tę akcję Schetyna powinien trafić do więzienia. Wymuszali fałszywe zeznania biciem

Niestety tym razem posunął się również do stwierdzenia, brzmiącego niczym groźba w stosunku do policjantów.

Wszyscy muszą sobie zdawać sprawę, że nikt z was nie będzie anonimowy.

- powiedział Schetyna.

Swoim telewizyjnym występem - co nie dziwi - wywołał oburzenie, ale też śmiech komentujących.

My zalecamy raczej śmiech, bo jest ponoć bardzo zdrowy.