Podporucznik Iwulski orzekał w stanie wojennym. Był w składzie, który skazał działaczy KPN

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Sędzia Józef Iwulski został wskazany jako osoba odpowiedzialna teraz za kierowanie pracami Sądu Najwyższego. W serwisie 13grudnia81.pl możemy znaleźć liczne wyroki w sprawach dotyczących opozycji wydawane w latach stanu wojennego przez niejakiego ppor. Józefa Iwulskiego, sędziego sądów wojskowych w Krakowie i Warszawie. - Od roku próbujemy uzyskać informacje na ten temat z IPN, niestety, bezskutecznie - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Adam Słomka, były opozycjonista. Tymczasem portal niezalezna.pl ma informację od... sędziego Iwulskiego - przyznał, że był składzie orzekającym, który skazał działaczy Konfederacji Polski Niepodległej. Zapewnia jednak, że złożył zdanie odrębne.

Na stronie 13grudnia81.pl można odnaleźć informacje o wyrokach wydanych w stanie wojennym. W niektórych sprawach pojawia się sędzia ppor. Józef Iwulski - pod trzema różnymi odsyłaczami.

Pod pierwszym z odsyłaczy - dotyczących ppor. Iwulskiego w Sądzie Warszawskiego Okręgu Wojskowego możemy znaleźć opis pięciu procesów przeciwko opozycjonistom w czasach PRL, prowadzonych w roku 1982. W każdym z nich jako członek składu sędziowskiego wymieniany jest ppor. Józef Iwulski, sędzia Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego.

Pod odsyłaczami dotyczącymi Józefa Iwulskiego z Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie, znajdujemy łącznie dwie sprawy.

- Zakończoną uniewinnieniem w styczniu 1983 r. sprawę Jacka Bańdury, oskarżonego "o rozpowszechnianie fałszywych wiadomości mogących wywołać niepokój społeczny", w której Józef Iwulski jest opisany jako porucznik, sędzia zawodowy Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie, przewodniczący składu sędziowskiego.

- Zakończoną skazaniem w grudniu 1982 r. oskarżonych o kontynuowanie działalności związkowej w NSZZ "Solidarność" i rozpowszechnianie ulotek o treściach antyreżimowych Janusza Kudełki i Józefa Pawlusa, w której Józef Iwulski - jako ppor. - jest przedstawiony również jako sędzia zawodowy Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie, przewodniczący składu sędziowskiego.

Wczoraj na Twitterze sytuację przedstawił były opozycjonista, Adam Słomka

- Na stronie serwisu 13grudnia81.pl są informacje dotyczące wyroków wydawanych podczas stanu wojennego, ale przecież oczywistym jest, że takie zapadały również później. Od roku próbujemy uzyskać informacje na ten temat z IPN, niestety, bezskutecznie - mówi portalowi niezalezna.pl były opozycjonista Adam Słomka. 

- Na pewno jednak nie odpuścimy tego tematu, będziemy dalej szukać, starać się dotrzeć do osób skazanych w tych sprawach - dodaje Słomka.

Chcąc wyjaśnić wątpliwości, czy sędzia Józef Iwulski pojawiający się na stronie 13grudnia81.pl, to obecny prezes Sądu Najwyższego, czy jest to tylko zbieżność nazwisk, zwróciliśmy się bezpośrednio do Sądu Najwyższego. I otrzymaliśmy informacje od samego zainteresowanego.

"Uprzejmie informuję, że zgodnie z informacją uzyskaną przez sędziego Laskowskiego od Pana Prezesa Iwulskiego – w stanie wojennym orzekał on w jednej sprawie tzw. politycznej – Sow 722/82" - napisał w odpowiedzi Krzysztof Michałowski z biura prasowego SN.

Od razu też podkreślił: "W sprawie tej za uniewinnieniem z powodu braku dowodów dwóch osób rozpowszechniających biuletyny „Solidarności” w Krakowie opowiedział się sędzia Iwulski zgłaszając zdanie odrębne. Został on przegłosowany przez sędziów Wiesława Miśko i Andrzeja Szewczyka, którzy wymierzyli kary wolnościowe. Sprawa ta była opisana w książce „Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-1988” autorstwa Adama Strzembosza i Marii Stanowskiej (Warszawa 2005), s. 230-231".

"Inne sprawy z okresu stanu wojennego, w których orzekał sędzia Iwulski, zgodnie z informacją sędziego, były to sprawy karne dotyczące zwykłych przestępstw" - zapewnił prezes Iwulski za pośrednictwem biura prasowego.

O co chodziło w "sprawie politycznej", w której orzekał ówczesny podporucznik Iwulski - szczegóły można znaleźć tutaj

"Przestępstwo mające na celu obalenie ustroju PRL poprzez działalność w Konfederacji Polski Niepodległej (KPN) i rozpowszechnianie fałszywych wiadomości mogących wywołać niepokój społeczny" - czytamy na stronie 13grudnia81.pl

Co ciekawe, było w niej więcej niż dwóch oskarżonych.

Do tego tematu dzisiaj będziemy jeszcze wracali

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polska delegacja upamiętni ofiary ukraińskich żołnierzy z Dywizji SS "Galizien"

Zdjęcie ilustracyjne/Pomnik w Hucie Pieniackiej / By Stako - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=6053839

  

W Hucie Pieniackiej na Ukrainie w niedzielę polska delegacja, m.in. z Urzędu ds. Kombatantów, upamiętni ofiary zbrodni dokonanej przez ukraińskich żołnierzy z Dywizji SS "Galizien". 28 lutego br. minie 75 lat od tej okrutnej masakry polskiej ludności cywilnej.

W uroczystości, którą organizuje Stowarzyszenie Huta Pieniacka we współpracy z Konsulatem Generalnym RP we Lwowie, weźmie udział m.in. delegacja z Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych z szefem Janem Józefem Kasprzykiem, a także Kancelarii Prezydenta RP z sekretarzem stanu Adamem Kwiatkowskim, który odczyta list od prezydenta Andrzeja Dudy.

"Zbrodnia w Hucie Pieniackiej jest jedną z tych zbrodni ludobójstwa, dokonanych w latach 1943-44 na dawnych Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, u podstaw których leżała nienawiść ukraińskich nacjonalistów do ludności polskiej. Pamiętajmy jednak, że nie chodzi nam tutaj o zemstę, lecz o pamięć, o modlitwę, o to, żeby oba narody - polski i ukraiński - stanęły w prawdzie wobec tego, co stało się 75 lat temu"

- powiedział Kasprzyk.

Przypomniał, że ofiarami ukraińskich żołnierzy z Dywizji SS "Galizien" i oddziałów ukraińskich nacjonalistów byli nie tylko mieszkańcy Huty Pieniackiej, ale również ludność, która uciekła z Wołynia - z tych miejscowości, które UPA spaliła w 1943 r. W Hucie Pieniackiej ukrywali się również zagrożeni niemiecką eksterminacją Żydzi. Z okrutnej zbrodni, do której doszło 28 lutego 1944 r. w liczącej ponad tysiąc mieszkańców wsi, ocalało tylko ok. 160 osób.

"To tragiczna historia, która kładzie się cieniem na relacjach Polaków i Ukraińców, ale musimy o niej pamiętać. To warunek konieczny dobrosąsiedzkich stosunków, aby stanąć w prawdzie i pamiętać o tym, co wydarzyło się 75 lat temu. To trudne zmierzyć się z własną przeszłością, ale to jest też bardzo potrzebne, abyśmy mogli wspólnie budować przyszłość, bo nie ma wolnej Polski bez niepodległej Ukrainy i odwrotnie nie ma niepodległej Ukrainy bez wolnej Polski"

- podkreślił.

Wydarzenia upamiętniające 75. rocznicę zagłady ludności polskiej z Huty Pieniackiej rozpoczną się w sobotę wieczorem we Lwowie od mszy św. w bazylice archikatedralnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zwanej potocznie katedrą łacińską. Dzień później, w południe, uczestnicy obchodów oddadzą hołd ofiarom zagłady w miejscu tragicznych wydarzeń sprzed 75 lat. Program uroczystości przewiduje odczytanie listu od prezydenta Polski, następnie wystąpienie Małgorzaty Gośniowskiej-Koli, która kieruje Stowarzyszeniem Huta Pieniacka, modlitwę ekumeniczną i złożenie kwiatów.

Szef Urzędu ds. Kombatantów w rozmowie z PAP zwrócił uwagę również na potrzebę ekshumacji i godnego pochowania ofiar.

"Na razie w Hucie Pieniackiej mamy możliwość gromadzenia się wokół miejsca upamiętniającego tę męczeńską śmierć. Jednak przypomnijmy, że ofiary Huty Pieniackiej do chwili obecnej nie doczekały się pochówku. I to jest rzecz, o którą prosimy stronę ukraińską: pozwólcie nam dokonać ekshumacji ofiar Huty Pieniackiej, ofiar Wołynia. Pochowajmy tych ludzi w sposób godny. Musimy o nich pamiętać! Oni zginęli bez broni, to nie były osoby, które zginęły w walce. To byli ludzie prości, cywile, dzieci, starcy, kobiety, mordowani w sposób bardzo okrutny. Oni nadal nie mają swoich mogił"

- powiedział.

"Żywię głęboką nadzieję, że w imię prawdy, w imię tych wartości, które powinny być bliskie i Ukraińcom i Polakom, uda nam się dokończyć dzieło, jakim jest godne upamiętnienie i pochowanie ofiar tamtej zbrodni, jak wymagają tego od nas zasady cywilizacji chrześcijańskiej i łacińskiej"

- dodał.

Uroczystości rocznicowe będą miały miejsce nie tylko na Ukrainie, ale również w Polsce, które z kolei planowane są na 28 lutego w Warszawie. W Katedrze Polowej WP odbędzie się msza św. w intencji ofiar zbrodni, następnie przy Grobie Nieznanego Żołnierza będzie miał miejsce uroczysty Apel Pamięci połączony z ceremonią złożenia wieńców i wiązanek kwiatów. Po zakończeniu uroczystości na Placu Piłsudskiego, w Sali Odczytowej Centralnej Biblioteki Rolniczej, odbędzie się prelekcja historyka dr. Leona Popka, który kieruje Wydziałem Kresowym w Biurze Poszukiwań i Identyfikacji IPN oraz ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.


Do zbrodni w zamieszkałej przez ludność polską wsi Huta Pieniacka, położonej ok. 100 km na wschód od Lwowa, doszło 28 lutego 1944 r. Tego dnia ukraińscy żołnierze 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS (złożonego z ochotników do Dywizji SS "Galizien") dowodzeni przez niemieckiego dowódcę oraz wspierani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i członków paramilitarnego oddziału ukraińskich nacjonalistów, dokonali pacyfikacji polskiej ludności - mężczyzn, kobiet i dzieci. Według szacunków ze śledztwa IPN w Krakowie zginęło wówczas ok. 850 osób. W Hucie Pieniackiej znajdowali się również ci Polacy, którzy uciekli z innych miejscowości w obawie przed morderstwami dokonywanymi przez ukraińskich nacjonalistów i wspierających ich chłopów.

W miejscu zbrodni 10 lat temu - 28 lutego 2009 r. - hołd ofiarom mordu złożyli prezydenci Polski i Ukrainy - Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko.

Relacje polsko-ukraińskie - jak podsumował szef UdsKiOR - mają mocne podstawy, by dobrze się układać ze względu na wspólne punkty w historii obu narodów. "W przyszłym roku będziemy obchodzić setną rocznicę naszego wspaniałego wspólnego braterstwa broni polsko-ukraińskiego w walce z bolszewikami. Niech postaci tamtych dni - roku 1919 i 1920 - stają się naszymi wspólnymi bohaterami. Myślę o atamanie Symonie Petlurze i jego armii. Oni byli sojusznikami Polski, którzy dobrze zdiagnozowali, że w imię naszego wspólnego interesu, w imię tego, aby w tej części Europy panował spokój, musimy współpracować. Właśnie w wymiarze symbolicznym i historycznym oba nasze państwa, oba narody powinny odwoływać się do tego, co nas łączy" - powiedział Kasprzyk.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl