W polityce zawrzało po słowach Trzaskowskiego.

CZYTAJ WIĘCEJ: Trzaskowski dał popis, Schetyna ma teraz "zgryz". Rzecznik PiS stawia publiczne pytania
 

Beata Kempa zauważyła, że przepisy Unii Europejskiej takiego zjawiska, jak zamrożenie środków nie przewidują. Zastanawiała się jak wygląda sytuacja w kwestii ewentualnych nieformalnych rozmów. – Trzeba byłoby to zbadać – podkreśliła.

Czy takie rozmowy były, jakie jest źródło, na jakiej podstawie Rafał Trzaskowski tak ewidentne sądy wydaje w mediach, a więc ponosi odpowiedzialność za swoje słowo. Pytanie co za tym idzie, bądź co się działo – jeżeli powiążemy to z  nieuzasadnionymi atakami komisarzy Unii Europejskiej, trzeba się temu przyjrzeć. Dla mnie jest to absolutna zdrada stanu, ja takich rzeczy nie toleruję. Działania przeciwko Polsce powinny być napiętnowane

– powiedziała dziś w Polskim Radiu 24 Kempa.

Poseł zaznaczyła, że normalne jest, że „możemy mieć tutaj spór, mieć różne poglądy”.

Miejmy, to jest nasza uroda, ale w kwestiach dotyczących statusu Polski, w tym finansowego statusu jako członka Unii Europejskiej i działania tylko dlatego, by wygrać kolejne wybory pojawiają się dwa pytania: na ile UE w świetle słów pana Trzaskowskiego próbuje ingerować w demokratyczne wybory poprzez instrumenty - o ile tak się dzieje – zastanawiała się Beata Kempa.

Zaznaczyła, że minęła już doba od wypowiedzenia tych słów.

Do rana nie ma też dementi ze strony chociażby Komisji Europejskiej, czy tych osób, które bezpośrednio zajmują się negocjacjami przy budżecie, na ile one mogą wpływać na demokratyczne wybory - a więc czy ma miejsce ewidentna ingerencja zewnętrzna. Po drugie, jakie są działania nieformalne ze strony polskich polityków, których zobowiązuje przede wszystkim konstytucja, ale też moralne prawo dbałości o stan naszego państwa. To jest skandal, ta sprawa pokazuje, za kampania będzie absolutnie skrajnie brutalna, niemerytoryczna, i nasi kandydaci powinni się na to przygotować i z wielkim spokojem podejść do tego typu zarzutów

– powiedziała.