Premier Morawiecki: CPK to nie tylko port lotniczy. "Ta inwestycja będzie dla nas ogromną szansą"

/ fot. Krystian Maj/KPRM; Domena publiczna

  

Centralny Port Komunikacyjny to nie tylko port lotniczy, to będzie port, do którego mają dochodzić również szybkie pociągi dalekobieżne, pociągi ze wszystkich części naszego kraju - powiedział dziś premier Mateusz Morawiecki.

Jak tłumaczył Morawiecki, w przypadku rozwoju dużych lotnisk ulokowanych w okolicach aglomeracji rząd czerpał doświadczenia z innych, bardzo dużych metropolii, "większych nawet niż Warszawa".

- Tutaj życie pokazuje, że zwykle, przy tak dynamicznym rozwoju lotnictwa cywilnego, jaki u nas jest prognozowany (...) bardzo potrzebny jest Centralny Port Komunikacyjny

 - powiedział.

- To jest nie tylko port lotniczy

- podkreślił premier.

- Dlatego nazywamy go Centralnym Portem Komunikacyjnym, bo to będzie port, do którego mają dochodzić również szybkie pociągi dalekobieżne, pociągi ze wszystkich części naszego kraju. Można to porównać do konstrukcji gwiaździstej, gdzie w szybki sposób będzie można dotrzeć do tego portu z każdego miejsca w naszej ojczyźnie

 - tłumaczył.

Zdaniem Morawieckiego, CPK to "dla nas jest ogromna szansa", bo "w tej części Europy brakuje takiego hubu komunikacyjnego, lotniczego również".

Podkreślił, że dla wszystkich istniejących lotnisk, czy to Radomia, czy warszawskiego Okęcia "znajdzie się miejsce, zgodnie z wolą mieszkańców, potrzebami lotniczymi na mapie przyszłych lotnisk".

CPK - jak mówił premier - "będzie bardzo służył nie tylko rozwojowi gospodarczemu kraju, ale również będziemy w stanie stworzyć dziesiątki tysięcy miejsc pracy". Jako przykład podał lotnisko we Frankfurcie nad Menem, na którym powstało ok. 200 tys. miejsc pracy.

- Tworzymy taki element infrastruktury, który będzie rzutował na możliwości rozwojowe, na korzyści np. ze Szlaku Jedwabnego

 - wskazał. Dodał, że jest po rozmowach z sekretarzem generalnym NATO i wynika z nich, że "CPK będzie również mógł być wykorzystany w przyszłości w ramach projektów unijnych i w ramach projektów NATO-wskich dla wzmocnienia komunikacji cywilnej i nie tylko".

- To pokazuje jak bardzo potrzebny jest taki nowy duży ośrodek komunikacyjny, jaki planujemy niedaleko Warszawy

 - podsumował Morawiecki.

Nowe lotnisko, wraz z infrastrukturą, ma powstać między Łodzią a Warszawą i ma być jednym z największych przesiadkowych portów lotniczych w Europie. Na jego lokalizację wskazywana jest miejscowość Stanisławów w gminie Baranów. Po pierwszym etapie budowy port ma obsługiwać do 45 mln pasażerów rocznie, a docelowo nawet ok. 100 mln. Do końca 2019 r. mają trwać prace przygotowawcze, a sam port ma być budowany przez kolejnych 8 lat, czyli do końca 2027 r. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Władca Kremla nie odpuszcza Serbii

  

Składający wizytę w Serbii prezydent Rosji Władimir Putin oskarżył dziś władze Kosowa o prowokacyjne działania. Wymienił wśród nich decyzję o powołaniu przez Kosowo regularnej armii, która -według niego - może doprowadzić do destabilizacji regionu.

Putin ocenił też, że decyzja Prisztiny o powołaniu armii jest nielegalna i potęguje napięcie między Kosowem i Serbią.

- Niestety w ostatnim czasie kosowskie władze podjęły serię prowokacyjnych kroków, co znacznie zaostrzyło sytuację, przede wszystkim mam na myśli oświadczenie kosowskiej strony z 14 grudnia o utworzeniu tzw. armii Kosowa. Niewątpliwie jest to bezpośrednie naruszenie rezolucji ONZ, która nie pozwala na utworzenie na terytorium Kosowa jakichkolwiek formacji wojskowych, oprócz międzynarodowego oenzetowskiego kontyngentu - powiedział Putin w czasie konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Serbii Aleksandarem Vucziciem.

Wcześniej utworzenie przez Kosowo armii potępiło też rosyjskie MSZ, według którego działanie to narusza rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ i grozi destabilizacją Bałkanów.

Przeciwko grudniowej decyzji parlamentu w Kosowie o utworzeniu własnej armii protestuje Serbia, która ostrzega, że nie przyczyni się to do zwiększenia bezpieczeństwa w regionie.

Zgodnie z ustawą, istniejące obecnie, liczące 4000 osób, lekko uzbrojone Siły Bezpieczeństwa Kosowa - które zajmują się głównie obroną terytorialną i reagowaniem na sytuacje kryzysowe - zostaną przekształcone w regularną armię. Docelowo ma ona liczyć 5000 osób stałego personelu i 3000 rezerwistów. Według rządu w Prisztinie proces tworzenia armii potrwa co najmniej 10 lat. Utworzone zostanie też ministerstwo obrony, którego obecnie w Kosowie nie ma. Od czasu interwencji NATO w 1999 r. za bezpieczeństwo Kosowa odpowiadają kierowane przez Sojusz siły międzynarodowe.

Kosowo ogłosiło niepodległość 17 lutego 2008 roku. Kraj ten jest uznawany przez 115 państw, w tym przez 23 z 28 krajów Unii Europejskiej (oprócz Cypru, Grecji, Hiszpanii, Rumunii i Słowacji). Niepodległości tego państwa nie uznały, oprócz Serbii oraz Bośni i Hercegowiny, także Rosja i Chiny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl