Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych próbowała dziś wywiesić baner na zewnątrz budynku parlamentu. Protestujące kobiety otworzyły jedno z okien znajdujących się na pierwszym piętrze w holu głównym Sejmu. Hartwich trzymała w rękach plakat.

- Musicie się pogodzić, że tu mieszkamy od 37 dni i wchodzicie z buciorami w te 68 metrów - mówiła do strażników jedna z protestujących .

CZYTAJ WIĘCEJ: Przepychanki w Sejmie. Protestujący chcieli wywiesić za oknem baner. Interweniowała Straż Marszałkowska
 

Korzystając z obecności kamer i zainteresowania części posłów protestujące postanowiły wygłosić swoje „orędzie”.

Iwona Hartwich początkowo przekonywała, że minister Rafalska... jest dla protestujących „osobą niedecyzyjną”. Po chwili jednak do głosu doszła jej koleżanka i wtedy zaczęło się na dobre.

- Chcieliśmy wywiesić ten banner po to, że tutaj przez galerię nie przejdą goście, którzy przyjadą z NATO, tylko jakimś tylnym wyjściem będą uciekać jak szczury do kanałów chyba, więc chcieliśmy pokazać, to naprawdę, że my tu jesteśmy – mówiła wyraźnie oburzona kobieta.


Na tym jednak nie poprzestała. Zwróciła się bezpośrednio do premiera Morawieckiego.

 - Do pana Morawieckiego: Niech się pan naprawdę pochyli nad tą najsłabszą grupą, bo pana dni też chyba są już policzone. Mam nadzieję, że społeczeństwo się ocknie! - grzmiała.