Bankierzy zarejestrowani jako TW, minister od Buzka, laurka w "GW"... Cała prawda o GetBack

/ piviso

  

"Gazeta Wyborcza" próbuje dziś połączyć aferę upadającej firmy windykacyjnej GetBack z prawicą: przede wszystkim z Kornelem Morawieckim, premierem i konserwatywnymi mediami. Tymczasem były prezes GetBack rozwijał swą karierę u bankierów zarejestrowanych jako tajni współpracownicy, a jego firmę chwaliły takie "prawicowe" pisma jak "Puls Biznesu", "Forbes' czy... "Gazeta Wyborcza".

O prezesie (do niedawna) GetBack Konradzie Kąkolewskim można przeczytać (portal strefainwestora.pl):

W wieku 19 lat, jako jeden z najmłodszych pracowników trafia do firmy consultingowej KPMG. Tutaj przechodzi twardą szkołę życia korporacyjnego. Pracuje po 16 godzin dziennie. Miesięcznie wyrabia nawet 90 godzin nadliczbowych. [...] Po tych doświadczeniach znajduje pracę w banku Citi Handlowy, gdzie odpowiada za wprowadzanie MSR-ów (Międzynarodowych Standardów Rachunkowości). Tutaj poznaje Cezarego Stypułkowskiego, aktualnego Prezesa mBanku, od którego bardzo wiele się uczy.

W innym miejscu ("Forbes") czytamy:

W 1999 roku do przejścia do banku nakłonił go prezes Handlowego Cezary Stypułkowski. W wieku 24 lat Kąkolewski zaczął kierować 400-osobowym zespołem. – Pamiętam go jako bardzo energetycznego, szybkiego człowieka, który ciągle coś chciał zmieniać, czegoś szukał i parł do przodu – opowiada Cezary Stypułkowski, dziś prezes mBanku. Ówczesny prezes Handlowego stał się jego mentorem. Kąkolewski przeszedł za nim do PZU. 

Szczególnie ciekawy jest ten fragment:

[Kąkolewski] poczuł, że nadszedł czas, by wreszcie zrealizować swoje prawdziwe marzenie i ruszyć w podróż dookoła świata. [...]Żeby to osiągnąć, razem z żoną Małgosią kupili motory. Chiny przemierzali na rowerze, Mongolię konno,a w dżunglę na Borneo zapuścili się samodzielnie, tylko z plecakami i latarką. Nie obyło się też bez trudnych momentów, tak jak wtedy, gdy w tajdze doszło do bijatyki, bo ich przewodnik Mongoł upił się i zaatakował ich w nocy. Albo kiedy zostali uwięzieni przez maoistów w Nepalu. Z więzienia wyszedł dopiero dzięki pomocy Cezarego Stypułkowskiego. 

Kim jest Stypułkowski? Od 1981 r. był doradcą Ministra ds. Reform Gospodarczych w Urzędzie Rady Ministrów. W 1985 r. został doradcą prezesa Konsultacyjnej Rady Gospodarczej. W latach 1987–1988 doradca premiera oraz sekretarz Komitetu Rady Ministrów ds. Reformy Gospodarczej. Z dokumentów IPN wynika że w 1988 r. Stypułkowski został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa pseudonim „Michał”.

Stypułkowski to niejedyny bankier, z jakim związany był Kąkolewski. Zacytujmy "Forbesa":

W krótkich przerwach od rozwijania firmy [Kąkolewski] udzielał się jako doradca na rynku finansowym. W ten sposób trafił do grupy Leszka Czarneckiego. Najpierw pracował przy przejęciu Alianz Banku (dziś Idea Bank), potem wylądował w założonym w 2012 roku GetBacku. Wciągnęło go.

To właśnie z grupy kapitałowej Czarneckiego wywodzi się GetBack. W 2016 r. Czarnecki sprzedał spółkę, ale w czerwcu 2017 r. "Gazeta Prawna" donosiła:

GetBack w dalszym ciągu łączą jednak biznesowe powiązania z firmami ze stajni Czarneckiego. Ma kredyty w Getin Noble i Idea Banku. W Noble Funds TFI (w tym roku połączył się z Open Finance, innym TFI kontrolowanym przez Czarneckiego) „zaparkowano” fundusze inwestycyjne. W niektórych z nich GetBack zainwestował własne pieniądze i ma całość lub część certyfikatów, w innych – tak jak w OFWD – odgrywa jedynie rolę firmy zarządzającej portfelem inwestycyjnym danego funduszu obejmującym wierzytelności.

Czarneckiego trudno kojarzyć z prawicą. Z materiałów IPN wynika, że w wieku 18 lat podpisał on zobowiązanie do współpracy z SB jako TW „Ernest”, a dwa lata później - w 1982 r. - do współpracy z wywiadem PRL. W 1983 założono mu teczkę jako kontakt operacyjny o pseudonimie Ternes. Bankier przyznał się do podpisania zobowiązania, nie potwierdził jednak przekazywania SB informacji.

Dodajmy, że w radzie nadzorczej GetBack zasiadała jeszcze kilka tygodni temu Alicja Kornasiewicz (ZSL, Unia Demokratyczna, Unia Wolności), wiceminister skarbu w rządzie Jerzego Buzka. W 2015 r. Kornasiewicz została odznaczona przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - "za wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju gospodarki wolnorynkowej, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju działalności państwowej i publicznej".

GetBack chwalony był przez mainstreamowe pisma. Jak pisał w kwietniu 2016 r. "Puls Biznesu":

W 2016 r. spółka zdobyła wyróżnienia we wszystkich konkursach organizowanych przez Instytut Europejskiego Biznesu zajmujący się analizą sytuacji finansowej firm i banków na kontynencie europejskim. GetBack został wyróżniony tytułami: Gepard Biznesu 2015, Potęga Biznesu 2015, Efektywna Firma 2016 oraz Mocna Firma Godna Zaufania — Strong Company 2016. [...] Dotychczasowe sukcesy i dynamiczny rozwój GetBacku stwarzają bardzo dobrą perspektywę dalszego umacniania pozycji spółki na rynku oraz uzyskania przez nią kolejnych znakomitych wyników.

"Forbes" w 2017 r. zachwycał się:

Od dwóch miesięcy stworzona przez niego [Kąkolewskiego] firma windykacyjna jest prawdziwą gwiazdą.

W tym samym roku "Gazeta Wyborcza" informowała:

GetBack jest zyskownym przedsięwzięciem – w zeszłym roku miał 200 mln zł czystego zysku (w 2015 r. było 120 mln zł, zaś w 2014 r. – tylko 45 mln zł). To oznacza, że firma odzyskuje więcej pieniędzy, niż wydaje na zakupy pakietów długów. [...] warunki oprocentowania i terminu spłaty obligacji są zachęcające. Trzy lata to termin krótszy niż np. emisje Kruka. A oprocentowanie jest wyższe – Kruk ostatnio emitował obligacje przy oprocentowaniu WIBOR plus 3,15-3,3 proc., Best przy oprocentowaniu 3,3 proc. powyżej WIBOR-u, a GetBack płaci aż 4,4 proc. powyżej WIBOR-u, który dziś wynosi 1,7 proc.

No więc jak to jest z tą "aferą" prawicy, o której pisze dziś dziennik Adama Michnika? 
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Francja: w sobotę zakaz demonstracji

Manifestacja żółtych kamizelek / / By Obier - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=74483210

  

Po incydentach spowodowanych przed tygodniem przez uczestników demonstracji "żółtych kamizelek" prefektura policji w Paryżu wydała zakaz organizowania w najbliższą sobotę demonstracji na Polach Elizejskich, na sąsiednich ulicach i nieopodal Zgromadzenia Narodowego.

Nie wolno będzie również demonstrować w okolicy Pałacu Elizejskiego, siedziby prezydenta Francji. Celem wprowadzonych ograniczeń dotyczących protestów "żółtych kamizelek", organizowanych w tę sobotę po raz dziewiętnasty, jest zapobieżenie ekscesom, jakich dopuścili się w zeszłą sobotę uczestnicy demonstracji, spośród których ponad dwustu zatrzymano.

Zaostrzenie środków ostrożności zapowiedział już w poniedziałek premier Francji Edouard Philippe. Uzasadnił je "udziałem w demonstracjach skrajnych elementów, których intencją było powodowanie zniszczeń".

Michel Delpuech, który stał jeszcze przed tygodniem na czele paryskiej prefektury policji i został zastąpiony przez Didiera Lallementa, przyznał, że popełniono błędy w działaniach zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa. Nowy prefekt zapowiedział "zero bezkarności" w stosunku do demonstrantów uciekających się do przemocy.

Lallement uzasadnił to wydarzeniami, podczas których doszło wzdłuż reprezentacyjnej alei Paryża do starć między policją, a niektórymi grupami demonstrantów plądrującymi sklepy.

Zaostrzone metody reakcji na ekscesy demonstrantów będą obowiązywały w sobotę od 6 rano i obejmą również na przestrzeni 100 metrów ulice odchodzące od Pól Elizejskich. Dotyczy to również ruchu samochodowego.

Zmiana rządowej strategii kontrolowania demonstracji "żółtych kamizelek", która ma zapobiec wymknięciu się ich spod kontroli sił porządkowych, obejmuje wprowadzenie większych sił wojskowych do udziału w operacji "Sentinelle" w celu ochrony siedzib oficjalnych instytucji.

Chociaż rząd francuski podkreśla, że wojsko nie będzie wchodziło w bezpośredni kontakt z demonstrantami, francuska opozycja uważa jego obecność za "potencjalnie prowokacyjną".

Prezydent Francji Emmanuel Macron odpowiadając w piątek podczas konferencji prasowej w Brukseli na krytykę, z jaką spotkały się ze strony ruchu "żółtych kamizelek" zapowiedziane środki nadzwyczajne, oświadczył: "Jest to dokładnie to samo, co postanowiliśmy już w grudniu i wielokrotnie w przeszłości, odwołując się do wojska, ponieważ walka z terroryzmem i ochrona wrażliwych miejsc jest jego misją".

"Chodzi o odciążenie policji i żandarmerii w ich zadaniach" - dodał Macron.

Nowe rozporządzenie prefektury zawiera również zakaz noszenia przez demonstrantów broni, "wszelkich przedmiotów mogących służyć jako broń" oraz "niebezpiecznych substancji".

Jedna z grup "żółtych kamizelek" zgłosiła w piątek prefekturze policji zamiar zorganizowania demonstracji, która ma wyruszyć w sobotę o godzinie 13 z Denfert Rochereau na południu Paryża do Sacre-Coeur w północnej części stolicy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl