Wczoraj w programie "Woronicza 17", kiedy dziennikarz poruszył temat mieszkania Gawłowskiego, najpierw  go obrażali, próbowali zaprzeczać faktom, a na koniec Andrzej Halicki (PO), Piotr Misiło (Nowoczesna), Adam Struzik (PSL) demonstracyjnie wyszli ze studia.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zdradziła co robiła w mieszkaniu Gawłowskiego. Halicki, Misiło, Struzik - czas przeprosić Rachonia i Duklanowskiego...

Dziś rzecznicy opozycyjnych partii zwołali konferencję. Rozpoczął ją Jan Grabiec z PO.

Telewizja publiczna, w ciagu ostanich dwóch lat przyzwyczaiła nas do łamania standardów dziennikarskich, do manipulacji, do nierzetelności, do przedstawiania w nieprawdziwym świetle działalności opozycji politycznej w Polsce.

- oświadczył rzecznik.

(..) chcemy wyraźnie przeciwko temu zaprotestować i zażądać dokonania przez Telewizję publiczną zmian

- dodał Grabiec.

w ostatnim programie "Woronicza 17" mieliśmy do czynienia z oszustwem i to na bardzo wielu poziomach. Chciałem powiedzieć, że nie wyobrażamy sobie, żeby pan Rachoń, który występuje ewidentnie w roli rzecznika PiS-u i jest pozbawiony jakiejkolwiek wiarygodności, mógł nadal prowadzić ten program

- stwierdził polityk PO.

Adam Szłapka (Nowoczesna), oświadczył, że:

nie mam problemu z tym, że PiS zatrudnia sobie "technologów propagandy", nawet najbardziej obrzydliwych i nawiązujących do najgorszych czasów (...) ale niech nie robią tego w mediach publicznych.

- powiedział Szłapka.

Michał Rachoń (...) jest propagandzistą, jest obrzydliwym propagandzistą i po prostu nie chcemy go oglądać, nie chcemy uczestniczyć w jego przedstawieniach.

- dodał.

Na pytanie o ewentualny bojkot Telewizji Polskiej przez "totalnych", Jan Grabiec odpowiedział, że

Decyzje w tej sprawie podejmą statutowe gremia w klubach.

Żądamy jasnych i klarownych reguł tego programu (Woronicza 17 - przyp.red), z panem Rachoniem nie widzimy takiej możliwości

- dodał Grabiec

Wszyscy uczestnicy programu stali się obiektem manipulacji. Prowadzący ten program redaktor wyciągnął z kieszeni fake-newsa i oczekiwał, że poważni politycy będą w tym uczestniczyć.

- uzupełnił rzecznik PO

CZYTAJ RÓWNIEŻ: "Domówka" w mieszkaniu Gawłowskiego. Kobieta przyznała - brała pieniądze za seks

Posłowie opozycji jeszcze nie tak dawno głośno krzyczeli w Sejmie o wolności mediów, afiszowali się karteczkami z napisem "wolne media", a teraz - sami chcą wpływać na odwołanie niewygodnych dla siebie dziennikarzy.

Warto dodać, że dziś żaden z trzech rzeczników nie odniósł się nawet jednym słowem do faktów, które Michał Rachoń przedstawił w swoim programie. Chodziło o doniesienia Radia Szczecin, według których w domu należącym do posła PO, Stanisława Gawłowskiego, najemczyni zajmowała się prostytucją.