Mówiąc w rozmowie z TVN24 o swojej politycznej przyszłości, Scheuring-Wielgus zaznaczyła, że na razie pozostanie posłem niezależnym.

- Ja będę wolnym elektronem, co będzie, to będzie, zobaczymy

- dodała. Jak podkreśliła, nie widzi się w żadnym klubie w Sejmie.

- Jestem w polityce przeciw Platformie Obywatelskiej, ale na pewno będę wspierała kandydatów do wyborów samorządowych

- dodała.

W styczniu Scheuring-Wielgus podjęła decyzję o zawieszeniu swojego członkostwa w Nowoczesnej. Wówczas powodem takiego ruchu było głosowanie nad projektem "Ratujmy Kobiety 2017", w którym nie wzięło udziału wielu parlamentarzystów N.

Scheuring-Wielgus powiedziała wówczas, że "to dla niej bardzo trudna decyzja, bo należy do osób, które zakładały Nowoczesną".

- [To czas, aby] zastanowić się nad tym, czy Nowoczesna jest potrzebna nam, czy Nowoczesna jest potrzebna Polakom. Zapisywałam się do Nowoczesnej, a nie do średniowiecznej

- mówiła posłanka.

 CZYTAJ WIECEJ: Nowoczesna topnieje w oczach. Troje posłów zawiesiło członkostwo w partii

Trudno powiedzieć, by w ostatnich miesiącach w Nowoczesnej dobrze się działo. Partia notuje słabe wyniki w sondażach, a ponadto - to, co dzieje się wewnątrz klubu parlamentarnego jeden z posłów N. określa jako "bajzel". 

- W klubie jest bajzel. Kamila [Gasiuk - Pihowicz] nad niczym nie panuje. Przykład to głosowanie o zaostrzeniu prawa do aborcji w komisji, na które nasi posłowie nie przyszli. Kobiety były na nas wściekłe. Za Ryśka byłoby to nie do  pomyślenia

– mówi cytowany przez fakt.pl poseł Nowoczesnej w kontekście możliwego głosowania nad wnioskiem o odwołanie Gasiuk-Pihowicz z funkcji przewodniczącej klubu. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Ale się porobiło! Gasiuk-Pihowicz straci stołek?