Burmistrz Jersey City, w stanie New Jersey, Steven Fulop nie powiadomił bezpośrednio Polonii o swych zamierzeniach. O projekcie stworzenia parku - na terenie, gdzie stoi pomnik - napisał w poniedziałek na Twitterze.

- Przeniesiemy pomnik z Exchange Place i tymczasowo go przechowamy w DPW (Departament Prac Publicznych), aby nie został uszkodzony. Podejmujemy prace inżynieryjne przygotowujące teren pod park

– skwitował bez dalszych wyjaśnień Fulop.

Nieco więcej o powodach usunięcia Pomnika Katyńskiego z przestrzeni Exchange Place powiedział w rozmowie z lokalnym dziennikiem "The Jersey Journal" Mike DeMarco, szef Exchange Place Alliance Special Improvement District, podmiotu odpowiedzialnego za stworzenie na placu parku. 

- Nie sądzę, że pomnik jest odpowiedni dla dużej metropolii. [Pomnik] jest trochę makabryczny... Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak wiele matek przechodzi obok i musi wyjaśniać to swoim dzieciom

- mówił DeMarco.

Dodał, że przedstawienie Rosjan jako wbijających cios w plecy "obecnie nie jest odpowiednio poprawnym politycznie pomysłem". 

Sprawą poważnie zaniepokoiła się Polonia w New Jersey i Nowym Jorku. Ambasador RP w USA, Piotr Wilczek na Twitterze zamieścił wpis w reakcji na oświadczenie burmistrza i brak dialogu z diasporą polską. Przypominał o trwających dekadę wysiłkach społeczności polsko-amerykańskiej, mających na celu wzniesienie monumentu.

"Jestem zaniepokojony nagłym ogłoszeniem przez burmistrza Stevena Fulopa w sprawie Pomnika Katyńskiego na Exchange Place w New Jersey i brakiem dialogu z polsko-amerykańską społecznością. Pomnik Katyński odsłonięto w 1990 r. po dekadzie starań społeczności polsko-amerykańskiej w Jersey, mających na celu powstanie monumentu. Te działania wspierali liczni amerykańscy i polscy weterani wojenni. Zachęcam wszystkie zaangażowane strony do podjęcia produktywnego dialogu, aby znaleźć rozwiązanie, które nie uwzględnia przeniesienia pomnika na stałe"

– zaapelował ambasador Wilczek.

Prezes Komitetu Katyńskiego, emerytowany adwokat Krzysztof Nowak, zapewniał o pozytywnym nastawieniu do sprawy.

- Prawo jest po naszej stronie. Postawiliśmy pomnik na podstawie zarządzenia wydanego 13 kwietnia 1987 roku przez Radę Miejską Jersey City

– tłumaczył. Jak dodał, ponieważ władze miasta nie chcą rozmawiać z przedstawicielami Polonii, postanowiono wynająć prawnika.

- Jesteśmy w trakcie angażowania adwokata, który poprowadziłby akcję prawną przeciwstawiającą się planom usunięcia lub przeniesienia pomnika. Wciąż domagamy się spotkania z burmistrzem i radą miejską. Spodziewamy się wkrótce odpowiedzi

– mówił Nowak.

Wskazał, że o zamiarach władz poinformował go telefonicznie radny miejski James Salomon 6 kwietnia, na dwa dni przed tradycyjną uroczystością polonijną, odbywającą się przed pomnikiem z okazji rocznicy zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej.

- Powiadomił mnie, że ma złą wiadomość, ponieważ zgodnie z pogłoskami pomnik zostanie usunięty. Są plany utworzenia zielonej przestrzeni, co zakłada usunięcie lub przemieszczenia pomnika, bo jego obecność kłóci się z tymi planami

– podkreślił przewodniczący Komitetu Pomnika Katyńskiego.

O genezie wzniesienia monumentu opowiadała Bożena Urbankowska – skarbnik Komitetu Katyńskiego.

- Jestem od wielu lat związana z tym pomnikiem emocjonalnie. W komitecie budowy był m.in. mój stryj Lucjan Rutkowski, który służył w armii Andersa. Aktywny był sybirak Stanisław Paszul i kilka innych osób z Jersey City, a także Krzysztof Nowak. Większość zebranych funduszy pochodziła od członków Komitetu. Autorem projektu był mieszkający w Ameryce artysta rzeźbiarz Andrzej Pityński

– przypomniała.

Chwaliła dużą pomoc ówczesnego burmistrza miasta. Przeznaczył on miejsce pod pomnik z widokiem na bliźniacze wieże World Trade Center.

- Teren z opuszczonymi fabrykami nie był w tamtym czasie atrakcyjny. Nikt się wzniesieniu pomnika nie przeciwstawiał

– zaznaczyła.

Z czasem sytuacja się zmieniła. Kiedy w kwietniu 1991 roku nastąpiło odsłonięcie pomnika, otaczające go tereny były już bardziej atrakcyjne. Stanęły tam gmachy m.in. Donalda Trumpa, a także obiekty Wall Street.

Według Urbankowskiej, pierwsze pogłoski o projektach likwidacji pomnika pojawiały się już kilkanaście lat temu. Jednak po akcji Polonii wszystko ucichło.

- W reakcji na obecne plany usunięcia pomnika, które rozeszły się pocztą pantoflową, momentalnie wystosowaliśmy pismo do władz miasta. Argumentowaliśmy, że jakiekolwiek plany powinny być konsultowane z naszym komitetem

– mówiła działaczka. Zaznaczyła, że dotychczas władze nie przekazały Polonii żadnej odpowiedzi.

- Jestem wręcz w szoku z powodu takiej decyzji. Pieniądze, polityka i żądza władzy są znowu ważniejsze niż historia bliska Polakom

– oceniła.