Zatrzymanie Kapicy to dopiero początek? Kania: Macki prowadziły do najbliższego otoczenia Tuska

„Ta sprawa sięgnie dużo dużo głębiej” - tak w rozmowie z portalem niezalezna.pl Dorota Kania odnosi się do zatrzymania byłego wiceministra finansów i szefa służby celnej w rządzie PO-PSL Jacka Kapicy. Wiele wskazuje na to, że zamieciona przed laty pod dywan afera hazardowa zatacza teraz coraz szersze kręgi. Redaktor naczelna Telewizji Republika i dziennikarka „Gazety Polskiej” zwraca uwagę, że w tym przypadku „macki prowadziły do najwyższych urzędników Donalda Tuska”.

Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

- Afera hazardowa, jest aferą, która doprowadziła do dymisji Mariusza Kamińskiego tylko dlatego, że chciał on ukazać jej skalę i ukarać osoby, które działały na szkodę państwa polskiego. Ponieważ macki prowadziły do najwyższych urzędników Donalda Tuska, ten uznał, że jest to śmiertelne zagrożenie dla niego i postanowił zdymisjonować Mariusza Kamińskiego. W tym celu ruszyła cała machina prokuratury.  Jest to najbardziej skandaliczna sprawa w historii polskich służb specjalnych, jeżeli chodzi o urzędników. Ponieważ po to, by ukryć przestępstwa własnej formacji doprowadzono do tego, by rozmontować dobrze działającą służbę specjalną – mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Dorota Kania.


Odnosząc się do informacji o zatrzymaniu przez CBA Jacka Kapicy, dziennikarka wskazuje, że w aferze hazardowej jest jest on jednym z wielu wątków. Dorota Kania wskazuje na badaną przez prokuraturę kwestię udziału polityków w tej aferze i zwraca uwagę, że jeden z jej bohaterów – Grzegorz Schetyna jest obecnie liderem Platformy Obywatelskiej.

- Afera hazardowa to nie tylko był Kapica, bo to jest sfera urzędników, ale warto przypomnieć, że prokuratura nadal analizuje akta śledztwa dotyczące udziału polityków w tej aferze. Ten wątek został umorzony i prowadziła go Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski powiedział, że w tej chwili analizowane są akta. Jeżeli śledczy uznają, że należy podjąć postępowanie, to z pewnością zostanie ono podjęte. Tutaj jestem niemal pewna, że ta sprawa sięgnie dużo, dużo głębiej. Przecież, to nie tylko Zbigniew Chlebowski był w tej aferze, ale także Grzegorz Schetyna - obecny lider PO. Równie istotne będą zeznania Jacka Kapicy, bo to wtedy on był wiceministrem finansów i szefem służby celnej. To on się kontaktował z urzędnikami - z najwyższymi urzędnikami PO i również z samym Donaldem Tuskiem. Poczekajmy na zeznania Jacka Kapicy, zobaczymy, co on powie i również poczekajmy na decyzję prokuratury odnośnie do tego śledztwa, gdzie się przewijają politycy, a wtedy będzie zupełnie inny obraz tego, co wiemy do tej pory na temat tej afery – wyjaśnia w rozmowie z portalem niezalezna.pl Dorota Kania.

O powrocie zamiecionej pod dywan afery hazardowej Dorota Kania pisała już na łamach „Gazety Polskiej” w styczniu. Wskazywała wówczas na powiązania prominentnych działaczy PO z całą sprawą i zwracała uwagę na ogromne zagrożenie polityczne, jakim afera hazardowa jest dla samego Donalda Tuska.


Poniżej przypominamy tekst Doroty Kani „Kto pogrąży Tuska. Wraca zamieciona pod dywan afera hazardowa ”, który ukazał się w tygodniku „Gazeta Polska” Nr 4 z 24 stycznia 2018:
 
Przywódca partii opozycyjnej, biznesmen oraz doradca gospodarczy – tym dzisiaj zajmują się główni bohaterowie afery hazardowej, która wybuchła dziewięć lat temu. Postępowanie zostało umorzone i sprawa została zamieciona pod dywan. Teraz prokuratura wznowiła śledztwo. Czy afera hazardowa do końca zatopi Platformę Obywatelską?
 
Na to pytanie nie ma dzisiaj jednoznacznej odpowiedzi, ale jedno jest pewne: nareszcie jest szansa na pokazanie kulis afery i rzeczywistego udziału w niej czołowych polityków PO, którzy w 2009 r. sprawowali najważniejsze funkcje państwowe. Grzegorz Schetyna był wówczas wicepremierem, ministrem spraw wewnętrznych i administracji w rządzie premiera Donalda Tuska, Zbigniew Chlebowski przewodniczącym klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, zaś Mirosław Drzewiecki – ministrem sportu. Po ujawnieniu afery hazardowej do dyspozycji premiera oddali się Grzegorz Schetyna, minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Adam Szejnfeld, rzecznik prasowy rządu Paweł Graś, sekretarze stanu w KPRM Rafał Grupiński i Sławomir Nowak. Ostatecznie z rządu odeszli Schetyna, Czuma, Adam Szejnfeld, Mirosław Drzewiecki, a Zbigniew Chlebowski stracił funkcję szefa klubu PO.
 
Śledztwo od nowa
O wznowieniu śledztwa, po szczegółowej analizie akt, zadecydował w końcu minionego roku prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. W Prokuraturze Krajowej sprawdzano, czy w toku prowadzonego śledztwa zgromadzono wszystkie dowody niezbędne do wyjaśnienia okoliczności sprawy, a także czy wydane postanowienie o umorzeniu śledztwa było zasadne. Po przeanalizowaniu całości akt – w sumie było ich 360 – ustalono, że sprawa powinna zostać podjęta na nowo.
Postępowanie w sprawie tzw. jednorękich bandytów, czyli automatów o niskich wygranych, prowadził od 2009 r. wydział przestępczości zorganizowanej i korupcji ówczesnej Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. W październiku 2014 r. media informowały, że w sprawie, w której zarzuty usłyszało około 200 osób: właściciele firm z automatami, celnicy oraz urzędnicy Ministerstwa Finansów, zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych miał usłyszeć także wiceminister finansów i szef służby celnej Jacek Kapica. Szybko okazało się jednak, że zarzut uchylono, a postępowanie odebrano prokuratorowi, który je prowadził. Odrębne śledztwo w sprawie nielegalnego lobbingu politycznego od października 2009 r. prowadziła warszawska Prokuratura Okręgowa. Według Centralnego Biura Antykorupcyjnego czołowi politycy PO mieli działać na rzecz biznesmenów z branży hazardowej, forsując korzystne dla nich zapisy w ustawie o grach i zakładach wzajemnych. Przedstawiono bardzo obszerny materiał dowodowy, m.in. zapisy z podsłuchów i dokumenty. Mimo to prokuratura uznała, że brak jest dowodów na popełnienie przestępstwa Sprawą zajmowała się także sejmowa komisja śledcza, która w swoim sprawozdaniu uznała, że politycy PO nie brali udziału w nielegalnym lobbingu.
 
Rola Tuska
Mimo że w sprawie afery hazardowej toczyły się dwa odrębne śledztwa, to łączą je postacie, które się w nich pojawiają. Niewykluczone, że wznowione śledztwo pokaże, jaka była rzeczywista rola polityków PO w całej aferze. W wyjaśnieniu kulis wydarzeń sprzed 9 lat najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: czy ówczesny premier Donald Tusk ostrzegł swoich politycznych kolegów przed działaniami CBA. O całej sprawie dowiedział się 12 sierpnia 2009 r. – wtedy właśnie szef CBA Mariusz Kamiński poinformował go o podejrzanych kontaktach pomiędzy czołowymi politykami PO a biznesmenami z branży hazardowej: Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem. Szef CBA mówi o zachowaniu najwyższej ostrożności przy „udostępnianiu załączonych materiałów osobom trzecim”. Tusk dowiaduje się o spotkaniu na cmentarzu Chlebowskiego z Sobiesiakiem w Marcinowicach pod Wrocławiem, o roli w aferze Drzewieckiego i Schetyny. Obiecuje objęcie sprawy „specjalnym osobistym nadzorem” i spotyka się między innymi z Grzegorzem Schetyną, Zbigniewem Chlebowskim, Mirosławem Drzewieckim, ministrem finansów Jackiem Rostowskim i wiceministrem Jackiem Kapicą. Po tych spotkaniach biznesmeni nagle przestają dzwonić do polityków. Wniosek nasuwa się jeden: ktoś ich ostrzegł, że są nagrywani. Wcześniej bez problemu rozmawiali przez telefon o załatwieniu korzystnych dla siebie zapisów w ustawie, o czym można się przekonać, czytając ujawnione stenogramy. 12 września Mariusz Kamiński poinformował premiera o przecieku, nie zrobiono jednak nic, aby wyjaśnić, kto był jego źródłem. Zrobiono natomiast wszystko, by całą sprawę zamieść po dywan.
 
Życie po aferze
„Na 90 procent, Rysiu, że załatwimy. Tam walczę, nie jest łatwo. Biegam z tym sam, blokuję sprawę tych dopłat od roku. To wyłącznie moja zasługa” – te słowa, które mówił Zbigniew Chlebowski do Ryszarda Sobiesiaka, stały się przysłowiowym gwoździem do politycznej trumny Zbigniewa Chlebowskiego. Po odejściu z polityki zajął się on biznesem – został prezesem spółki Europejskie Konsorcjum Kolejowe „Wagon”. Spółka w czasie rządów PO-PSL zrealizowała rekordowe zamówienia dla PKP Cargo, polegające na dostarczeniu wagonów za kwotę ponad 100 mln zł.
Poza polityką jest także Mirosław Drzewiecki, który – podobnie jak Zbigniew Chlebowski – zajął się biznesem.
 
Afera hazardowa
Dotyczyła lobbingu politycznego w trakcie prac nad nowelizacją ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych. Chodziło o usunięcie z ustawy zapisu o dopłatach do różnych form hazardu, w tym na grach w karty i na automatach, „jednorękich bandytach”, z których skarb państwa miałby czerpać zyski rzędu pół miliarda złotych rocznie, a tyle samo straciłaby branża hazardowa. Afera wybuchła 1 października 2009 r. po opublikowaniu przez dziennik „Rzeczpospolita” artykułu Cezarego Gmyza i zawartych w nim stenogramów nagrań rozmów szefa klubu parlamentarnego PO Zbigniewa Chlebowskiego z biznesmenem z branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem, współwłaścicielem kasyna i salonów gier. W rozmowach uczestniczyli też m.in. lobbysta Jan Kosek i znajomi Chlebowskiego, pośredniczący w umawianiu spotkań. Ze stenogramów podsłuchów jasno wynikało, iż Sobiesiak twierdził, że w tej sprawie rozmawiał również z ministrem sportu i turystyki Mirosławem Drzewieckim oraz wicepremierem Grzegorzem Schetyną. Rozmowy dotyczyły projektowanych między innymi 10-proc. dopłat na cele sportowe od kasyn, salonów gier i automatów o niskich wygranych. Centralne Biuro Antykorupcyjne złożyło doniesienie do prokuratora generalnego w sprawie „zagrożenia interesu ekonomicznego państwa w związku z przygotowywaniem projektu ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych”, prognozując ewentualne straty budżetu państwa z tytułu nieobjęcia automatów o niskich wygranych dopłatą na 469 mln zł. 7 kwietnia 2011 r. zostało wydane i podpisane postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie afery hazardowej.
 
Polowanie na Mariusza Kamińskiego
Po ujawnieniu afery, 13 października 2009 r., premier Donald Tusk zdymisjonował całe kierownictwo CBA, w tym szefa Biura Mariusza Kamińskiego. Pretekstem do dymisji było postawienie w ekspresowym tempie 6 października 2009 r. przez prokuratora zarzutów m.in. przekroczenia uprawnień i popełnienia przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów w związku z tzw. aferą gruntową. Mariusz Kamiński nie przyznał się do zarzutów, a we wrześniu 2010 r. został przeciwko niemu skierowany do sądu akt oskarżenia. 20 czerwca 2012 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uwzględnił wnioski obrońców i nieprawomocnie umorzył postępowanie przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu i jego podwładnym, stwierdzając brak znamion czynów zabronionych. Postanowienie to, na skutek zażalenia złożonego przez prokuratora, postanowieniem sądu okręgowego z 6 grudnia 2012 r. zostało uchylone. W marcu 2015 r. Mariusz Kamiński został przez sąd I instancji uznany za winnego przekroczenia uprawnień i nieprawomocnie skazany na karę trzech lat pozbawienia wolności. Skazani zostali także Maciej Wąsik, były wiceszef CBA (na trzy lata pozbawienia wolności), byli dyrektorzy Zarządu Operacyjno-Śledczego CBA: Grzegorz Postek i Krzysztof Brendel (sąd orzekł dla nich po dwa i pół roku więzienia oraz 10-letni zakaz zajmowania stanowisk publicznych). Wyrok skazujący wydał sędzia Wojciech Łączewski. 6 listopada 2015 r. prezydent Andrzej Duda zastosował prawo łaski wobec Mariusza Kamińskiego oraz jego podwładnych. Sprawa skazania byłego kierownictwa CBA była szeroko komentowana – wyrok określono jako zemstę polityczną i próbę usunięcia Mariusza Kamińskiego z życia publicznego.
 

 

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska

#afera hazardowa #Jacek Kapica #Donald Tusk #Grzegorz Schetyna #PO #Platforma Obywatelska

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo