Według informatorów stacji telewizyjnej "1+1" Saakaszwilego odesłano do Warszawy rejsem czarterowym, który wyleciał z jednego z kijowskich lotnisk o godzinie 15 czasu polskiego.

Źródła podają, że nie była to deportacja, lecz readmisja, czyli odesłanie osoby nielegalnie znajdującej się na terytorium kraju (Ukrainy – red.) do kraju, z którego nielegalnie przybyła

– doniosła stacja.

Straż Graniczna Ukrainy potwierdziła, że zatrzymany dziś w Kijowie Saakaszwili został odesłany do Polski jako kraju, z którego przybył na Ukrainę. Rzecznik Straży Ołeh Słobodian oświadczył, że wydalenie byłego prezydenta Gruzji stało się możliwe po decyzjach sądowych w sprawie jego pobytu na Ukrainie.

Zgodnie z tymi wyrokami osoba ta znajdowała się na terytorium Ukrainy nielegalnie i dlatego (…) została odesłana do kraju, z którego przybyła z naruszeniem prawa krajowego (ukraińskiego)

– napisał Słobodian na Facebooku.

Dziś na stronie Saakaszwilego na Facebooku pojawił się następnie komunikat, w którym podano, że były prezydent został zatrzymany obok biura Ruchu Nowych Sił w Kijowie przez „nieznanych ludzi w kominiarkach”, którzy wywieźli go w niewiadomym kierunku trzema busami marki Volkswagen. We wpisie umieszczono numer rejestracyjny jednego z tych pojazdów.

CZYTAJ TEŻ: Zatrzymano byłego prezydenta Gruzji

Do sprawy odniosła się już polska Straż Graniczna. 

Biorąc pod uwagę fakt, że M. Saakaszwili jest małżonkiem obywatelki państwa członkowskiego Unii Europejskiej, wniosek strony ukraińskiej został rozpatrzony pozytywnie 

– poinformowała w komunikacie Straż Graniczna. Dodała, że postawą decyzji o przyjęciu do Polski byłego prezydenta Gruzji był wniosek o readmisję złożony przez Państwową Służbę Migracyjną Ukrainy do Komendanta Głównego Straży Granicznej.

Ukraińskie władze nie skomentowały dotychczas zatrzymania Saakaszwilego, ani nie poinformowały, co się z nim dzieje.

We wrześniu Saakaszwili przedostał się na Ukrainę z Polski.