Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Lekarz widmo i sekcja prezydenta Kaczyńskiego

Coraz więcej zastrzeżeń budzi autentyczność protokołów sekcyjnych prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Autor:

Coraz więcej zastrzeżeń budzi autentyczność protokołów sekcyjnych prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W jednym z najważniejszych dokumentów związanych z katastrofą smoleńską nie zgadzają się dane dotyczące jednego z lekarzy uczestniczących w czynnościach procesowych.

Ogólnie cały dokument jest sporządzony niechlujnie, a wiele wpisów jest nieczytelnych (np. Imię prokuratora), jednak największe wątpliwości budzą dane podane przez jedną z osób uczestniczącą przy sekcji zwłok polskiego prezydenta.

Okazuje się, że mężczyzna nie mieszka, ani nigdy nie mieszkał pod podanym w protokole adresem. Poza tym, rosyjski oryginał i oficjalne polskie tłumaczenie dane adresowe mężczyzny różnią się jedną cyfrą.

Reporterzy „Naszego Dziennika” próbując sprawdzić oba adresy ustalili, że nikt nie zna Aleksieja Władimirowicza Kiebanowa i nigdy on tam nie mieszkał.

Wszystko wskazuje na to, że osoba uczestnicząca w sekcji zwłok prezydenta Lecha Kaczyńskiego zniknęła zaraz po zakończeniu tej czynności procesowej. Rosyjscy eksperci sugerują, że tajemniczy uczestnik sekcji mógł być funkcjonariuszem służb specjalnych.

- Jeśli to FSB albo inna rosyjska specsłużba, to dowódca mógł mieć kilka paszportów [dowodów osobistych] do celów „konspiracji”. Te powtarzające się imiona i dziwne nazwiska na to wskazują. Brzmią tak, żeby funkcjonariuszowi łatwiej było zapamiętać różne tożsamości, pod którymi występuje. Tym bardziej że musieli to przygotować szybko – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” rosyjski ekspert.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane