W państwie Tuska zatem ci, którzy płacą na imprezy organizowane przez ludzi władzy, znajdują się pod parasolem ochronnym. Ci, którzy mogą sobie pozwolić na obsługę prawną za duże pieniądze, nawet jeśli oszukali tysiące ludzi, są na specjalnych prawach. To pokazuje, że żyjemy w państwie, w którym nie funkcjonują podstawowe zasady: równości wobec prawa czy solidaryzmu społecznego.
Państwo Donalda Tuska to państwo dla wybranych i uprzywilejowanych, w którym nie liczą się interesy i sprawy zwykłych ludzi.
