Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Poznaj Świat: Dokąd zmierzasz, Erytreo?

Portal Niezalezna.pl nawiązał współpracę z najstarszym polskim miesięcznikiem podróżniczo-reportażowym "Poznaj Świat". Dziś publikujemy fragment tekstu o Erytrei.

Autor:

Portal Niezalezna.pl nawiązał współpracę z najstarszym polskim miesięcznikiem podróżniczo-reportażowym "Poznaj Świat".

Dziś publikujemy fragment tekstu o Erytrei.

Zachęcamy jednocześnie do odwiedzin strony internetowej czasopisma poznaj-swiat.pl.


Żyło raz przyjaciół dwóch, jeden mieli smak i słuch
I na świat patrzyli takim samym wzrokiem.
A na świecie wojna trwała, wojna ludzi rozdzielała,
Oni cało szli przed siebie równym krokiem.


Te słowa piosenki „Przyjaciele” Jacka Kaczmarskiego stanowić mogą fragment wspólnej biografii Melesa Zenawi i Isajasa Afewerki. Pierwszy jest dziś premierem Etiopii, drugi prezydentem Erytrei. Łączyła ich przyjaźń, pokrewieństwo i wspólna, aż do zwycięstwa, walka z komunistycznym reżimem.

Dziś Zenawiego i Afewerki dzieli granica etiopsko-erytrejska i pamięć krwawej, bratobójczej wojny, która w latach 1998-2000 pochłonęła setki tysięcy ofiar po obu stronach. Dziś dzieli ich wszystko. Nawet wspólna historia, która pisana jest na nowo i zupełnie inaczej w obu krajach.

RZYMSKIE WAKACJE
Stolica Erytrei – Asmara położona jest na wysokości niemal 2400 metrów n.p.m. To sprawia, że choć do pustynnego wybrzeża Morza Czerwonego jest stąd zaledwie 120 km (krętą drogą przez Gind) albo 160 km (jeszcze bardziej pozawijaną Semenawi Bahri Tollway), klimat jest tu łagodny i kapryśny prawie jak w Gdyni. Porównanie nie jest przypadkowe ani tym bardziej oryginalne. Asmara też jest miastem w stylu modernistycznym. Zajęta w 1889 roku przez Włochów, swój boom urbanistyczny przeżyła w latach 1935-41, kiedy to faszystowskie Włochy wybudowały w przeciągu 6 lat niemal na nowo całe miasto. To im zawdzięcza Asmara szerokie bulwary obsadzone palmami i krzewami bugenwilli oraz liczne budowle utrzymane w stylu art deco.

Od niedawna władze Erytrei, wspierane przez włoskie i niemieckie organizacje, zabiegają o wpisanie Asmary na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO, podkreślając nie tylko architektoniczne walory miasta, ale i jego niepowtarzalną atmosferę. W końcu, wystarczy tylko lekko przymknąć oczy…

HALA PRZYLOTÓW
Proszę spojrzeć na ten banknot – ciemnoskóry mężczyzna, z którym na lotnisku w Asmarze wypełniałem deklarację wjazdową, pożyczając od niego długopis, pokazał na 100 nakfa. Dostał je, wymieniając 7 dolarów. – Na rewersie bosy rolnik orze ziemię sochą zaprzęgniętą w dwa woły. Żadnych marzeń, żadnych traktorów ani nawet pługa. Za to na awersie grupa żołnierzy zatyka flagę na zdobytym wzgórzu. Zupełnie jak na amerykańskim zdjęciu z II wojny światowej, gdy Jankesi zdobyli Iwo Jimę. Tylko sztandar jest czerwony i ma jedną gwiazdkę. „Witaj w cofniętym kraju bez marzeń!” – to mówi do mnie ten banknot.

– Zamierza pan wyjść z lotniska i popatrzeć nie tylko na lokalną walutę? – spytałem dość opryskliwie, gdy już udało mi się policzyć i zadeklarować przywiezione ze sobą dolary oraz uporać się z rubryką „zawód” w deklaracji wjazdowej. Mój rozmówca popatrzył na mnie smutno. Wyjąwszy długopis z mojej ręki, zapytał: – A zna pan najnowszą historię Erytrei?

– Znam historię Erytrei z „Historii Etiopii” – pokazałem mu kserokopie zabranych ze sobą kilku stron ze świetnej pracy polskich naukowców, Joanny Mantel-Nećko i Andrzeja Bartnickiego: „W 1936 roku Włosi włączyli Erytreę do Włoskiej Afryki Wschodniej, w latach 1941-1952 znajdowała się ona pod wojskowym zarządem brytyjskim, a później przyłączona została do Etiopii jako prowincja autonomiczna na zasadzie federacji, w 1962 roku weszła w skład państwa etiopskiego”. W 1993 po przeprowadzonym referendum Erytrea ogłosiła niepodległość.

OPOWIEM CI SWOJĄ HISTORIĘ
– Ja urodziłem się w Addis Abebie – mój rozmówca schował do kieszeni swój włoski paszport. – Studiowałem w czasach „czerwonego terroru”, gdy co ranka na ulicach etiopskiej stolicy znajdowano zwłoki przeciwników komunistycznego Dergu. Aby pochować bliskich, rodziny musiały zapłacić władzom równowartość kuli, którą zastrzelono „wroga ludu”. Moich rodziców i dwóch braci przesiedlono do Asmary. Komuniści przesiedlali wtedy całe prowincje. Tych z południa na wschód, tych z północy na południe. Wkrótce zapanował Wielki Głód. Moi obaj bracia poszli do partyzantki. Starszy wraz z tigryjskimi oddziałami Zenawiego walczył o wolną od komunistów Etiopię, młodszy z erytrejskimi partyzantami Aferweki o wolną od Etiopii – Erytreę. Oba nurty walczyły razem, dopóki ścigany dziś za ludobójstwo komunistyczny dyktator Mengistu Haile Mariam nie uciekł do Zimbabwe. 26 maja 1991 roku mój młodszy brat wkroczył zwycięsko do Asmary, następnego dnia starszy zajął Addis Abebę. Etiopia była wolna i sięgała po Morze Czerwone. Mnie udało się wyjechać do Włoch. Po dwóch latach dowiedziałem się o powstaniu nowego państwa – Erytrei. To państwo zdążyło już rozpętać trzy wojny. W 1996 z Jemenem, z Etiopią w 1998 i z Dżibuti w 2000 roku. Dziś wszystko: chleb, mydło, oliwa, benzyna i to, co potrzebne do normalnego życia, jest tu na kartki. Dziś, oprócz czołgów, brakuje tu wszystkiego. Każdy obywatel przypisany jest do swojego sklepu i tylko tam może zrealizować swoje głodowe przydziały. Mój młodszy brat już nie żyje, a ja co roku staram się odwiedzać swoich erytrejskich bratanków. Skończyli studia i odbywają teraz służbę wojskowo-cywilną. Teoretycznie trwa ona 18 miesięcy, ale obaj służą już ponad 3 lata i nikt nie wie, ile im jeszcze zostało. Nic dziwnego, że ludzie stąd uciekają. Ponad 400 tysięcy woli żyć w obozach uchodźców w Sudanie niż w swoim kraju. Z 4-milionowej ludności zostało dziś może niecałe 3 miliony.

Ale myślę, że czas najwyższy, by sam pan to zobaczył. Tylko proszę o te sprawy nie pytać swojego przewodnika – albo straci pan do niego zaufanie, albo on straci co najmniej pracę.

NAD MORZEM ERYTREJSKIM
Przejazd z Asmary do Masawy to podróż przez trzy strefy klimatyczne, z umiarkowanej przez górską aż do pustynnej. Temperatura w portowej Masawie przekracza 40°C. Powietrze stoi w miejscu. Stoi port, kolej, zakłady solne, cokół po pomniku cesarza Hajle Sellasje, cementownia należąca niegdyś do niemieckiego Kruppa, a na centralnym placu – trzy zwycięskie czołgi, które zdobyły Masawę w 1991 r. Pracuje tu, jedyna w całej Erytrei, elektrownia, dzięki czemu działa też klimatyzator w hotelowym pokoju. Wieczorem jednak elektryczność wyłączono, co zdarza się niemal codziennie, i to w całym kraju. Miejscowe biuro turystyczne zdążyło jeszcze powiadomić, że następnego dnia nie odwiedzimy wioski plemienia Raszajda, bo pasterze z powodu upałów wyruszyli na północ. Na szczęście temperatura w nocy spadła do 28°C i pojawiła się szansa na przeżycie.
Historia Masawy jest burzliwa. Zawsze była ona ważnym portem Morza Czerwonego. Należała już do imperium aksumskiego, Turków, Egipcjan, Brytyjczyków, Włochów i Etiopczyków. Dziś widać po niej zarówno wpływy wszystkich tych rządów, jak i burzliwy charakter ich zmian. Widać piękną ruinę. Niezwykłej urody budynki pamiętają swych włoskich projektantów. Nieremontowane jednak od dziesiątków lat, z zapadającymi się dachami, zwisającymi balkonami i urwanymi schodami, budzą żałość nie mniejszą od tej, jaką odczuwa się na widok ciągle zamieszkujących ją, zabiedzonych lokatorów.

Lokalne biura turystyczne oferują rejsy na okoliczne wyspy. Można wyprawić się na pobliską Green Island, choć nie oferuje ona nic ciekawego. Jednak już rejs na Disseii czy Madotę to: puste plaże, karaibski odcień wody i bogactwo rafy koralowej, która dochodzi do samego brzegu. Podwodne cuda, gdzie indziej w takiej różnorodności dostępne tylko dla doświadczonych płetwonurków, tu oglądać można, dosłownie klękając w wodzie i zanurzając w niej głowę. Chyba niewiele jest miejsc na świecie, gdzie rafa koralowa jest na wyciągnięcie ręki nawet dla tych, którzy nie potrafią pływać.

Cały artykuł ukazał się w miesięczniku "Poznaj Świat"

Autor:

Źródło: Poznaj Świat

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat