Bolszewizm w praktyce

W Polsce nie ma już zmowy milczenia wokół katastrofy smoleńskiej. Kłamstwo smoleńskie, misternie sklejane przez polityków PO i PSL, sypie się jak domek z kart. Postawa prokuratury, dzięki której poznajemy nowe wstrząsające fakty, pokazuje, jak ważne jest nieuleganie histerii i trzymanie się zasad dyktowanych przez prawo i zdrowy rozsądek. Pamiętają Państwo, jak próbowano zablokować ekshumacje? Co wygadywali politycy PO? To właśnie wtedy dali po raz pierwszy o sobie znać tzw. Obywatele RP, którzy blokowanie normalnej procedury wynieśli na swoje sztandary. Oburzali się przy tym, że zaczęto ich nazywać Obywatelami UB. Dziś wiemy, że próbując powstrzymać ekshumacje, próbowali nie dopuścić do tego, aby społeczeństwo dowiedziało się, jak wygląda bolszewizm w praktyce. Siłą rzeczy stanęli po stronie tych, którzy sprofanowali ciała przedstawicieli polskiej elity państwowej. Którzy gasili pety na zwłokach i zaszywali w nich śmieci. Nie ma sensu apelować do ich przyzwoitości, ale gdyby mieli choć odrobinę honoru, nie pojawiliby się już 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu. No, chyba że są dumni z postawy swojego państwa. Gdziekolwiek by ono było.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Wolne sądy! Wszyscy won!

Czas najwyższy na wprowadzenie jednej prostej zasady: kto orzekał w sądach komunistycznych, nie powinien orzekać w wolnej Polsce. Dobrze, żeby tę zasadę wzięli pod uwagę nowi sędziowie Sądu Najwyższego, którzy przedstawią prezydentowi pięć kandydatur na nowego prezesa tej instytucji.

Profesor Strzembosz, były prezes Sądu Najwyższego, były przewodniczący Trybunału Stanu, kawaler orderu Orła Białego, po raz kolejny zaskoczył publiczność na antenie TVN24: „W tej chwili już nie ma z czego oczyszczać i Sąd Najwyższy i w ogóle sądownictwa”. Profesor wypowiedział te słowa kilka godzin po opublikowaniu przez portal niezalezna.pl informacji o tym, że Józef Iwulski, nowy – tymczasowy – prezes Sądu Najwyższego, jest kolejnym przedstawicielem tego najwyższego z sądów, który orzekał w stanie wojennym w sprawach, w których opozycjoniści walczący o wolną Polskę trafiali do więzień. Jednym z takich więźniów był Marian Stach – działacz KPN, skazany na karę bezwzględnego więzienia za walkę z Sowietami i komunistami z PZPR, której członkiem był wówczas sędzia Iwulski. Co więcej, dowiedzieliśmy się również, że żona sędziego Iwulskiego była funkcjonariuszem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa od lat 70. aż do jej rozwiązania. Czyli służyła instytucji, która zabijała i torturowała Polaków walczących z komuną, wyrywając im paznokcie, torturując czy zabijając – albo na rozkaz, jak w „Wujku”, albo za pomocą „nieznanych sprawców”, jak w wypadku Grzegorza Przemyka. Tortury, zabójstwa i tzw. śledztwa prowadzone przez Służbę Bezpieczeństwa czy komunistycznych prokuratorów miały służyć zastraszaniu i zniewalaniu Polaków. Wyroki wydawane przez komunistycznych sędziów służyły dokładnie temu samemu. Przez wszystkie lata III RP tacy sędziowie orzekali w zwyczajnych sprawach zwykłych obywateli i – jak widzimy – orzekają do dzisiaj, choć sami przedstawiciele sądownictwa twierdzą, iż nic podobnego nie ma miejsca. Sędzia Iwulski mówi, że w sprawach, o których mowa, zgłaszał „zdania odrębne”, był „przegłosowany” oraz że orzekał „tylko w jednej sprawie politycznej”. Mówi również dziennikarzom Onetu, że nie sprawdzał szczegółów w IPN, bo nie sądził, że „w niektórych środowiskach będzie to takie ważne. I wykorzystywane będzie do walki z Sądem Najwyższym”. Dlatego właśnie po raz kolejny przy okazji sprawy sędziego Iwulskiego należy głośno powtórzyć za Wojciechem Cejrowskim: Wszyscy won! Żaden z sędziów, którzy orzekali w systemie komunistycznym, którzy byli częścią czerwonego aparatu represji, nie powinien pełnić jakiejkolwiek funkcji w sądownictwie wolnego, demokratycznego państwa. Sam sędzia Iwulski jest tego najlepszym przykładem, i to nie tylko dlatego, że był w przeszłości trybem w komunistycznej machinie represji, a dzisiaj jest prezesem Sądu Najwyższego, bo do takich sytuacji już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Paradoks polega na tym, że sędzia Iwulski nie został na to stanowisko wybrany. To przepis stanowi, że najstarszy stażem z prezesów sądu obejmuje tę funkcję automatycznie. Tak się właśnie stało. I oczywiście okazało się, że gdy tylko lekko poszperać w papierach, to wychodzi na jaw, że ów najstarszy stażem z sędziów najważniejszego z polskich sądów… był częścią komunistycznego aparatu represji. I dlatego niezależnie od zaklęć profesora Strzembosza, wszelkiej maści postkomunistów i totalniaków czas najwyższy na wprowadzenie jednej prostej zasady. Kto orzekał w sądach komunistycznych, nie powinien orzekać w wolnej Polsce. Dobrze, żeby tę zasadę wzięli pod uwagę nowi sędziowie Sądu Najwyższego, którzy przedstawią prezydentowi pięć kandydatur na nowego prezesa tej instytucji. I dobrze, żeby pamiętał o tym sam prezydent, dokonując spośród nich wyboru. Wolne sądy!

Wszyscy won!
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl