Gazprom próbuje okrążyć państwa bałtyckie

Bair175/creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

Próba budowy gazociągu Nord Stream 2 wraz z jego lądowym przedłużeniem - gazociągiem Eugal, to próba „zupełnego okrążenia państw bałtyckich: Polski, Ukrainy i częściowo Słowacji „gigantycznymi ilościami gazu, na których można grać cenowo w sposób absolutnie dowolny”, jest to bardzo duże zagrożenie dla tej części europejskiego rynku - powiedział w czwartek w Katowicach prezes PGNiG Piotr Woźniak.

Woźniak powiedział, że w listopadzie powinno zapaść ostateczne rozstrzygnięcie sporu z Gazpromem przed Sądem Arbitrażowym w Sztokholmie. Jak ujawnił, ostatnie przesłuchania miały miejsce w kwietniu. W maju 2015 r. PGNiG ogłosiło, że skierowało do Gazpromu i jego spółki Gazprom Eksport wezwanie na arbitraż przed Trybunałem Arbitrażowym w Sztokholmie. Wcześniej, przez pół roku polska spółka negocjowała z Rosjanami warunki cenowe dostaw gazu z długoterminowego kontraktu – tzw. Jamalskiego. Podczas panelu, poświęconemu rynkowi gazu w Europie, prezes PGNiG zwrócił uwagę, na nie do końca jasne regulacje dotyczące tego rynku. Tymczasem - jak mówił – jeśli nie będziemy ich przestrzegać,” to będziemy zgubieni”. Jak mówił Woźniak, rosyjski Gazprom jest obecnie „w wielkiej ofensywie inwestycyjnej”.

Jak mówił Woźniak, na początku marca br. – zgodnie z regulacjami – odbyła się aukcja dotyczaca rezerwacji na 15 lat mocy przepustowych we wszystkich węzłowych połączeniach gazowych w Europie.

„W tym roku we wszystkich punktach począwszy od Greiswaldu (to miejsce, w którym wchodzi na teren Niemiec gazociąg Nord Stream) przez cały przebieg gazociągów Opal (biegnący po stronie niemieckiej wzdłuż polskiej granicy tzw. – lądowa odnoga Nord Stream) i Barterstwa (przebiegającego przez Słowację i Czechy ) na wszystkich tych aukcjach wygrał Gazprom”, co oznacza, że zarezerwował on sobie – do końca 2039 r. przepustowości w gazociągach o istotnym znaczeniu - mówił szef polskiej spółki gazowej.

Jego zdaniem, szczególnie bulwersujące jest to, że taka rezerwacja dotyczy też nieistniejącego (ma on na razie częściowe studium oddziaływania na środowisko) gazociągu Eugal, który ma być lądową odnogą gazociągu Nord Stream 2.

„Coś jest w europejskich regulacjach nie tak. Jeśli podczas jednej dwudziestoczterogodzinnej aukcji jedna firma jest w stanie zarezerwować przepustowość na wszystkich możliwych gazociągach o tak istotnym znaczeniu o łącznej długości ok 2 tys. – powiedział. Jego zdaniem, uwzględnieniu w marcowej aukcji Eugala to ominięcie europejskiego prawa. Woźniak zapowiedział podjęcie kroków w tej sprawie, odmówił jednak podania szczegółów.

 PGNiG: przygotowujemy sie do akwizycji w Norwegii 

Cały czas przygotwujemy się do akwizycji w złoża na szelfie norweskim, bierzemy też pod uwagę Iran. Jeśli w 2017 r. będą tam jakieś możliwości, to z całą pewnością z tego skorzystamy

– mówił prezes PGNIG

W kuluarach Europejskiego Kongresu Gospodarczego szef PGNIG powiedział dziennikarzom, że spółka ma jednak „dosyć wyśrubowane wymagania”, więc musi to być bardzo dobra oferta. „Nie kupujemy niczego bez bardzo starannego oglądu, bo to się zwykle wiąże z długotrwałą inwestycją” – podkreślił Woźniak. Polska spółka na norweskim szelfie ma już 20 koncesji. Jak zapowiedział Woźniak, w czerwcu br. rozpocznie się produkcja ze złoża Gina Krogg. „Budujemy tam (na szelfie norweskim) swoje złoża produkcyjne po to, by sprowadzać gaz do Polski i chociaż w części przeciwdziałać tej ogromnej sile, którą buduje Gazprom” – podkreślił.

Woźniak powiedział też, że „bardzo dobrze” wyszedł proces szczelinowania za gazem zamkniętym na jednej z koncesji, jaką polska spółka posiada w Pakistanie. „ Mamy tam bardzo dobre przepływy bardzo dobrego gazu. Spółka zakłada, że produkcja z tego złoża powinna dać przychody na poziomie ok. 100 mln dolarów rocznie." Dodał, że PGNiG jest zainteresowane również sąsiednimi złożami.

Prezes zapowiedział też, że spółka zdecydowała o przedłużeniu memorandum z Państwowym Irańskim Koncernem Naftowym (NIOC) na przeprowadzenie badań geologicznych i ocenę złoża Sumar, położonego w zachodniej części prowincji Kermanshah przy granicy irańsko – irackiej. ”Pewnie w ciągu miesiąca czy dwóch podejmiemy decyzję. To będzie bardzo skromny projekt dotyczący jednego złoża. O ile się dogadamy, to chcielibyśmy zobaczyć jak się tam pracuje". Jak dodał, ewentualna decyzja o wejściu na rynek irańskich węglowodorów powinna zapaść do końca roku.

 
Źródło: PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Znaleziono tułów bez głowy. To część…

Sprawą Autosanu zajmie się CBA i SKW

Premier Szydło na posiedzeniu ws. sytuacji…

Macierewicz w Kijowie. Spotka się z...

Niemcy niezdecydowani przed wyborami

Znaleziono tułów bez głowy. To część zwłok szwedzkiej dziennikarki

/ twitter.com/printscreen

Duńska policja podaje, że na podstawie badań DNA ustalono, iż pozbawiony głowy tułów wyrzucony na brzeg morza to część zwłok dziennikarki Kim Wall, która weszła na pokład łodzi podwodnej duńskiego wynalazcy Petera Madsena. Wtedy kobietę widziano po raz ostatni.

30-letnia szwedzka dziennikarka przygotowywała reportaż o Madsenie i 10 sierpnia weszła na pokład jego prywatnej łodzi podwodnej Nautilus w kopenhaskim porcie.

Następnego dnia bliscy kobiety zgłosili jej zaginięcie, a służby ratownicze rozpoczęły na morzu poszukiwania podwodnej łodzi Madsena. Tego samego dnia łódź awaryjnie wynurzyła się w pobliżu Kopenhagi, ale na pokładzie znajdował się jedynie właściciel. Został ewakuowany, a łódź zatonęła.

Straż przybrzeżna wydobyła 12 sierpnia łódź podwodną Madsena z dna morza w celu dokonania oględzin. Policja twierdzi, że łódź mogła zostać umyślnie zatopiona w celu zatarcia śladów.

Pozbawiony głowy tułów wyrzucony przez morze znalazł w poniedziałek rowerzysta na duńskiej wyspie Amager. We wtorek kopenhaska policja ujawniła, że zwłokom "celowo odcięto" ręce i nogi.

Śledczy Jens Moeller powiedział w środę dziennikarzom, że tułów był obciążony kawałkiem metalu, "zapewne po to, żeby utonął". Dodał, że na tułowiu policja znalazła ślady wskazujące, iż ktoś próbował wycisnąć z niego powietrze, aby opadł on na dno i nie wypłynął.

W łodzi podwodnej Madsena znaleziono zaschniętą krew dziennikarki. Materiał porównawczy do testów DNA pozyskano z jej szczotki do włosów i szczoteczki do zębów. Nurkowie poszukują pozostałych części ciała kobiety.

Madsen początkowo mówił śledczym, że Wall zeszła z łodzi podwodnej po kilku godzinach od wyruszenia w rejs i twierdził, że nie wie, co działo się z nią później. Potem zmienił jednak zeznania i oświadczył, że "na pokładzie doszło do wypadku", w którym dziennikarka zginęła i że "pochował" ją na morzu.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Rodacy ze Wschodu wracają do Polski

Wakacje dla Bohatera

Fiskus tworzy portal dłużników

Za miesiąc ruszy rejestr pedofilów

23 sierpnia - Europejski Dzień Pamięci…

Sprawą Autosanu zajmie się CBA i SKW

/ Lowdown; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

"Osoba odpowiedzialna za tę sytuację została zwolniona w trybie dyscyplinarnym. A CBA i SKW powiadomione" - poinformował na Twitterze wiceszef MON Bartosz Kownacki. W ten sposób odniósł się do informacji RMF FM, która dotyczyła wchodzącej w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółki Autosan.

Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, wskutek opóźnienia władze Autosanu pozbawiły firmę szansy na zdobycie zamówienia od armii wartego prawie 30 mln zł. Chodzi o przetarg na autobusy dla wojska. Autosan starał się o start w przetargu, jednak jego ofertę odrzucono, bo została złożona 20 min. po czasie.

"Zarząd będzie dochodził roszczeń finansowych na drodze postępowania cywilnego" - zapowiedział wiceszef MON.

"Autosan czeka na rozstrzygnięcie przetargów, gdzie złożył najkorzystniejsze oferty na łączną ilość 27 szt. autobusów. W sumie ok. 50 szt."

- dodał Kownacki.

Według ustaleń RMF FM oferta sanockiej spółki była bardzo konkurencyjna - kosztowała o kilka milionów złotych mniej, jednak władze spółki w żaden sposób nie walczyły o umożliwienie udziału w postępowaniu, m.in. dlatego że nie skorzystały z prawa do odwołania.

W efekcie do przetargu wystartował tylko jeden dostawca - niemiecka firma MAN - i to ona wygrała postępowanie.

Jak podało RMF FM przetarg na autobusy dla armii w kwietniu tego roku ogłosiła 2. Regionalna Baza Logistyczna w Rembertowie. Postępowanie dotyczyło 16-miejscowych autobusów pasażerskich oraz takich, które mogą przewieźć minimalnie 47 osób. 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Dziennikarz zastrzelony przez nieznanych…

Groźnie za wschodnią granicą

Terroryści z Barcelony trafią do…

Powstanie film o Breiviku

11 osób w "golfie". W tym trzy w…

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl