Jest projekt Deklaracji Rzymskiej. Zmiany wprowadzono w ostatniej chwili. ZOBACZ SZCZEGÓŁY

Mediamodifier/pixabay.com/CC0 Public Domain

W najbliższą sobotę w Rzymie przyjęta ma zostać wspólna deklaracja 27 przywódców państw członkowskich UE wzywająca do wspólnego działania w duchu europejskiej jedności i solidarności. Okazuje się, że w ostatnich dniach projekt Deklaracji Rzymskiej został znacznie zmodyfikowany. Co ostatecznie znalazło się w treści dokumentu?

Deklaracja Rzymska ma wyznaczyć cele dla UE 27 państw na nadchodzącą dekadę. Zostanie przyjęta na uroczystym szczycie w stolicy Włoch z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, które zapoczątkowały integrację europejską.

- Deklaracja Rzymska nie może dzielić UE, nie może zamykać wspólnego rynku, powinna mówić o roli NATO w polityce obronnej i roli parlamentów narodowych - oświadczył wiceszef MSZ Konrad Szymański, podkreślając, że właśnie te postulaty są warunkiem złożenia przez premier Beatę Szydło podpisu pod dokumentem.

Wiceminister spraw zagranicznych powiedział, że intencje Polski wobec Deklaracji Rzymskiej „warunkują podpis polskiego premiera” pod nią.

- Chcemy, żeby Deklaracja nie otwierała drogi do podziałów UE, [...] by nie zmierzała do osłabienia, by sugestie o podziale nie przerodziły się w polityczny plan, by Europa pozostała silna - podkreślił wiceszef MSZ.

Premier Beata Szydło w wystąpieniu w TVP i TVP Info nawiązała do przypadającej w sobotę 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, które zapoczątkowały integrację europejską. To właśnie z tej okazji w Rzymie odbędzie się jubileuszowy szczyt, na którym szefowie państw i rządów mają przyjąć wspólną deklarację.

- Unia Europejska to jeden z najważniejszych projektów naszych czasów. To wielka idea, wzniosła wizja wspólnych celów i zadań. Podjęcie wspólnej odpowiedzialności za los Europy. Unia Europejska ma wielką wartość. Przez te 60 lat UE się zmieniała, podejmowała różne decyzje, ewoluowała. Niestety nie zawsze były to słuszne kierunki. Od pewnego czasu widzimy, że wspólnota utknęła na mieliźnie. Zamiast iść do przodu, rozwijać się, rozmienia się na drobne – mówiła premier Szydło.

Szefowa polskiego rządu zwróciła także uwagę, że Unia Europejska „z wielkim zaangażowaniem rozwiązuje problemy, które albo sama wygenerowała, albo których znaczenie jest ograniczone, natomiast ciężko i ospale reaguje na prawdziwe, realne zagrożenia i problemy”.

- Brexit czy kryzys migracyjny to są punkty zwrotne dla Wspólnoty. Niestety UE nie radzi sobie z nimi odpowiednio. I właśnie dlatego szybko potrzebujemy odtworzenia tego niezwykłego europejskiego ducha, który legł u podstaw naszej integracji - stwierdziła premier.

Tymczasem z nieoficjalnych informacji wynika, że w ciągu kilku ostatnich dni do projektu deklaracji wprowadzono radykalne zmiany. Dokument w nowej formie ma kłaść akcent na utrzymanie i wzmocnienie jedności UE.

- Jesteśmy zdecydowani uczynić UE jeszcze silniejszą i bardziej odporną poprzez większą jedność, solidarność między nami i poszanowanie wspólnych zasad. Jedność jest zarówno koniecznością, jak i naszym wyborem - podkreślono w projekcie dokumentu, do którego dotarła Polska Agencja Prasowa.

W projekcie dodano, że tylko razem państwa UE mogą wpływać na globalną dynamikę oraz „bronić wspólnych interesów i wartości”. Jednocześnie zachowano bardzo osłabiony zapis, interpretowany jako uchylenie furtki dla tzw. wielu prędkości integracji europejskiej.

- Będziemy działać razem, w różnym tempie i z różną intensywnością, tam gdzie to potrzebne, jednocześnie zmierzając w tym samym kierunku, tak jak to czyniliśmy w przeszłości, zgodnie z Traktatami oraz zostawiając otwarte drzwi dla tych, którzy chcą dołączyć później. Nasza Unia jest niepodzielna – wynika z treści projektu.

W części dotyczącej globalnej roli UE kraje unijne mają potwierdzić m.in. wolę wzmocnienia wspólnego bezpieczeństwa i obrony, „także we współpracy i sposób komplementarny wobec Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego” (NATO).

W dokumencie wymieniono także cztery ogólne cele na najbliższą dekadę związane z zapewnieniem bezpieczeństwa wewnętrznego, w tym ochrony granic i skutecznej polityki migracyjnej, promowania wzrostu gospodarczego i trwałego rozwoju, ochrony praw socjalnych i dążenia do wyrównywania szans oraz wzmocnienia globalnej roli Europy, w tym wzmocnienia własnego bezpieczeństwa i obronności.

Deklaracja silniej akcentuje także znaczenie zasady subsydiarności, która zakłada, że Unia nie powinna działać tam, gdzie problem skutecznie może być rozwiązany na niższym szczeblu.

- Obiecujemy, że będziemy słuchać i odpowiadać na obawy, wyrażane przez naszych obywateli i angażować w nasze działania parlamenty narodowe - mają zadeklarować przywódcy 27 państw UE w Deklaracji Rzymskiej.

Projekt Deklaracji Rzymskiej zamyka to samo zdanie, które kończy przyjętą w 2007 roku, w 50-lecie podpisania Traktatów Rzymskich, Deklarację Berlińską: „Europa jest naszą wspólną przyszłością”.
Źródło: niezalezna.pl,PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Referendum konstytucyjne jednak nie 11 listopada? „Moje środowisko polityczne nie jest zachwycone tą datą”

/ Zrzut ekranu z youtube.com

Marszałek Senatu, Stanisław Karczewski, pytany w Radiowej Jedynce o to, czy według niego przeprowadzenie referendum w dniach 10-11 listopada to dobry pomysł odparł, że jego "środowisko polityczne nie jest zachwycone tą datą". – To ważna data dla Polaków. Chcemy, żebyśmy świętowali w tym okresie – tłumaczył Karczewski.

Wczoraj po południu Stanisław Karczewski spotkał się w Senacie z wiceszefem, Kancelarii Prezydenta Pawłem Muchą. Tematem rozmowy było referendum konsultacyjne dotyczące zmian w konstytucji.

Marszałek Senatu był pytany w radiowych "Sygnałach Dnia" o to, czy podczas tego spotkania zapadły jakieś ustalenia.

To była jedna z pierwszych rozmów. Nie poodejmowaliśmy jeszcze żadnych ustaleń. Jeszcze do nich daleko, ale rozmowa była bardzo dobra, w świetnej atmosferze – odparł.

Przekazał, że poruszono m.in. temat daty referendum, liczbę pytań oraz ich treść. Dodał, że za dwa tygodnie dojdzie do kolejnego spotkania w tej sprawie.

To było jedyne ustalenie – zaznaczył.

Z całą pewnością konstytucja, która ma dwadzieścia lat, a która została napisana przez środowiska lewicowe, wymaga zmiany. Mamy taką świadomość i się z tym zgadzamy. Potrzebna jest debata i na pewno należy i trzeba ją prowadzić – podkreślił Karczewski.

Ocenił, że proces zmiany ustawy zasadniczej to "długi proces". Dodał, że przeprowadzenie referendum w tej sprawie wymagałoby też zmiany obecnej ustawy referendalnej.

Dopytywany, czy według niego przeprowadzenie referendum w dniach 10-11 listopada to dobry pomysł odparł, że jego "środowisko polityczne nie jest zachwycone tą datą".

To ważna data dla Polaków. Chcemy, żebyśmy świętowali w tym okresie – tłumaczył.

Zaznaczył jednocześnie, że rozmowy w tej sprawie będą jeszcze prowadzone.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl