​Jeszcze tylko kilka miesięcy. I koniec z dominacją Niemców na polskim rynku medialnym

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Paweł Krajewski

Dziennikarz portalu Niezalezna.pl, specjalizuje się w tematyce politycznej. Wcześniej pracował m.in. w portalu telewizjarepublika.pl.

Kontakt z autorem

  

Do wakacji resort kultury powinien przedstawić projekt ustawy, który będzie regulował polski rynek medialny i określał m.in. poziom udziałów, jaki zagraniczne koncerny będą mogły mieć w polskich mediach. Tak wynika z deklaracji wiceministra kultury Jarosława Sellina.

Sellin, który był gościem „Wiadomości” TVP oraz TVP Info, przekonywał, że żaden duży kraj Unii Europejskiej nie pozwoliłby sobie na taką dominację kapitału zagranicznego w mediach, jak to ma miejsce w Polsce. Zwłaszcza – dodał – że jest to kapitał z jednego kraju: Niemiec.

To jest oczywiście sytuacja niezdrowa i uważam, że należy stopniowo doprowadzić do tego, aby tak nie było 

– mówił, określając obecną sytuację słowem „patologia”.

Wiceminister kultury przekonywał, że trzeba to zmienić, bo media „to biznes, w którym się produkuje treść informacyjną i ideową”. 

Moim zdaniem nie może być tak, i te duże kraje Unii Europejskiej to rozumieją, że ta przestrzeń bardzo delikatnego biznesu jest w rękach kapitału nie narodowego 

– powiedział. – Dotykamy tu bowiem bardzo delikatnej kwestii idei, informacji i wolności słowa – dodał.

Znaczenie tego problemu pokazuje m.in. niedawny list prezesa koncernu Ringier Axel Springer do dziennikarzy tych mediów w naszym kraju, który to list – zdaniem Sellina – jest przejawem ingerencji z zagranicy w wolność słowa w Polsce.

Sellin przekonywał, że „najpoważniejszym problemem jest segment prasy regionalnej i lokalnej”. 

Tutaj wszystkie analizy pokazują, że ten segment, jeśli chodzi o ilość nakładu poszczególnych tytułów, jest bardzo silnie zdominowany przez trzy konkretne koncerny medialne z konkretnego kraju, z Niemiec, i to jest absolutnie niezdrowa sytuacja, która nie występuje w żadnym innym kraju Unii Europejskiej, mimo zasady wolnego przepływu kapitału 

– podkreślał.

W niektórych krajach UE – dodał – postawiona jest nawet granica 15 proc. udziału w rynku, tymczasem w Polsce „zsumowane te trzy koncerny niemieckie w prasie regionalnej czy lokalnej mają pod 90 procent, a pojedynczo je rozbijając, po 30-40 procent”.

Pytany, czy w takim razie rząd będzie chciał jakoś zmusić zagranicznych właścicieli, by pozbyli się swoich udziałów w mediach, powiedział, że przede wszystkim „trzeba zbudować właściwą bazę legislacyjną, by w przyszłości takie sytuacje nie miały miejsca”. – Natomiast w stosunku do tego, co jest teraz, czekać na właściwe sytuacje i właściwe okazje – wyjaśniał. – Tak jak to było w przypadku banków, że gdy okazje się pojawiły, wykupiono istotną część segmentu bankowego, należącego do kapitału zagranicznego – powiedział.

Dodał, że to rozbijanie nadmiernej koncentracji nie będzie polegało na tym, że określone koncerny czy tytuły polskie będą przejmować określone zagraniczne. – To będzie jakaś gra wolnorynkowa, może jakiś przetarg – mówił.

Dopytywany, czy na pewno nie będzie ustawowego wymuszania pozbycia się udziałów, Sellin odpowiedział, że lepiej, gdyby to był proces dobrowolny. 

Ale jeżeli uznamy, że jakieś mechanizmy przyspieszające ten proces nie są narażone na zarzuty łamania prawa unijnego, to i takiego scenariusza byśmy nie wykluczali 

– zastrzegł.

Na razie – dodał – w resorcie kultury i dziedzictwa narodowego przeprowadzana jest analiza prawodawstwa innych krajów oraz całej Unii pod kątem zapisów antykoncentracyjnych. Nie jest więc jeszcze znany np. poziom procentowy udziału w rynku, który będzie wpisany do polskiego projektu. Wiceminister kultury zapewniał, że przygotowywany projekt będzie „zgodny zarówno z prawem polskim, jak i z prawem UE”.

Przyznaje się, że chcieliśmy nad tym pracować spokojnie, by taki dobrze przygotowany projekt ustawy był gotowy na koniec tego roku, ale w związku z tymi wydarzeniami, które mają miejsce, chyba te prace przyspieszymy i myślę, że do wakacji już gotowy projekt ustawy przedstawimy

– odpowiedział, pytany o terminy.
Źródło: TVP Info,PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Olga Tokarczuk laureatką prestiżowej Nagrody Bookera

Olga Tokarczuk / By Martin J. Kraft - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58367535

  

Pisarka Olga Tokarczuk została w Londynie ogłoszona laureatką prestiżowej Międzynarodowej Nagrody Bookera za 2018 rok. Jury wybrało jej książkę "Bieguni" ("Flights") w tłumaczeniu Jennifer Croft spośród sześciu tytułów, które znalazły się na liście nominowanych.

Tokarczuk stała się jednocześnie pierwszym polskim zwycięzcą tej nagrody w historii.

Międzynarodowa Nagroda Bookera to prestiżowe literackie wyróżnienie przyznawane w Wielkiej Brytanii autorowi najlepszej książki przetłumaczonej na język angielski. Autor i tłumacz nagrodzonej książki otrzymują 50 tys. funtów do podziału.

Na krótkiej liście nominowanych znalazły się także książki dwóch byłych triumfatorów Bookera, Węgra Laszlo Krasznahorkaia ("The World Goes On") i Han Kang z Korei Południowej ("The White Book"), a także Irakijczyka Ahmeda Saadawi ("Frankenstein w Bagdadzie"), Francuzki Virginie Despentes ("Vernon Subutex 1") i Hiszpana Antonio Munoza Moliny ("Like A Fading Shadow").

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl