Śledczy zlekceważyli tragedię w Berlinie. Skandaliczna opieszałość niemieckich służb

youtube.com/print screen

  

Błędy w postępowaniu wyjaśniającym, utrudnianie dostępu do informacji oraz uchylanie się od wypłaty odszkodowań – to najważniejsze zarzuty kierowane pod adresem niemieckich organów prowadzących śledztwo po grudniowym zamachu na jarmarku w Berlinie, w którym śmierć poniosło 12 osób, w tym 37-letni polski kierowca ciężarówki. Polskiej firmie, której kierowca zginął w ataku terrorystycznym, grozi bankructwo.

Ariel Żurawski, właściciel ciężarówki, która została porwana i posłużyła islamskiemu terroryście jako narzędzie zamachu, obawia się, że będzie musiał ogłosić bankructwo. Natychmiast po ataku niemiecka policja zatrzymała ciężarówkę wraz z towarem jako dowody rzeczowe. Dla niezbyt dużej firmy spedycyjnej Żurawskiego fakt, że niemieccy śledczy aż do ub. tygodnia (czyli przez ponad dwa miesiące) przetrzymywali zarówno ciągnik, naczepę, jak i towar, okazało się trudnym do udźwignięcia problemem finansowym. Towar znajdujący się w naczepie w ogóle nie był zabezpieczony i stojąc pod gołym niebem, zardzewiał.

Dopiero w ub. poniedziałek odzyskaliśmy naszą własność i to jedynie dzięki wydatnej pomocy adwokata Stefana Hambury, który naciskał na polską i niemiecką prokuraturę w tej sprawie


– mówi „Codziennej” Ariel Żurawski.

Dodał, że przez dłuższy czas był zwodzony przez niemieckich śledczych.

Polska prokuratura zezwoliła na wydanie towaru, ale bez naczepy, a niemiecka stwierdziła, że może oddać naczepę, ale po uzyskaniu takiej decyzji z polskiej strony

– skarży się Żurawski.

Nadal nie wiadomo również, kto pokryje straty poniesione przez jego firmę.

Nikt ze strony niemieckiej nawet słowem nie wspomina o jakiejkolwiek formie odszkodowania za to, co się wydarzyło


– dodaje Żurawski w rozmowie z „Codzienną”.

Jestem przekonany, że to rząd federalny Niemiec powinien wziąć na siebie wszelkie ewentualne roszczenia kierowane w stosunku do Ariela Żurawskiego i jego firmy – dodaje Stefan Hambura, potwierdzając, że istnieje takie niebezpieczeństwo. – Już ktoś pytał pana Żurowskiego o jego polisę ubezpieczeniową


– zdradził nam adwokat.

Ariel Żurawski nie ma wątpliwości, że gdy niemieckie władze przerzucą odpowiedzialność za wypłacanie odszkodowań na jego firmę, będzie musiał ogłosić upadłość.

Przecież ja także jestem ofiarą zamachu w Berlinie. Zabito mojego kierowcę, skradziono moją ciężarówkę i towar. Tymczasem traktuje się mnie i moją firmę jako sprawcę tragedii


– mówi Żurawski.

Z uzyskanych przez „Codzienną” informacji wynika, że do tej pory wypłacono 51 poszkodowanym w grudniowym zamachu odszkodowania na łączną kwotę 203 tys. euro. Pieniądze pochodzą m.in. z prywatnych polis poszkodowanych. Warto zaznaczyć, że niemiecka ustawa o odszkodowaniach dla ofiar nie przewiduje żadnych świadczeń w wypadku, gdy szkody zostały wyrządzone przez pojazd.

Ustawa (o przyznawaniu odszkodowań – przyp. red.) nie odnosi się do szkód powstałych w wyniku ataku, w którym sprawca wykorzystał pojazd mechaniczny lub przyczepę” – głosi niemieckie prawo.

Zdaniem mecenasa Stefana Hambury z powodu krzywdzących rozwiązań prawnych w kwestii odszkodowań w Niemczech należy utworzyć specjalny fundusz, z którego mogłyby pochodzić środki finansowe dla pokrzywdzonych w berlińskim zamachu.

Do tragedii w Berlinie doszło m.in. ze względu na błędną politykę imigracyjną prowadzoną przez rząd federalny


– mówi „Codziennej” Hambura.

Adwokat przekonuje, że napływ tak dużej rzeszy uchodźców spowodował, że władze RFN u nie były w stanie kontrolować uchodźców, co pośrednio doprowadziło do tragedii kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Solaris dostarczy 21 autobusów elektrycznych do Poznania

/ Solaris Bus & Coach S.A. [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons

  

Do końca lutego 2020 roku do MPK Poznań trafi 21 autobusów elektrycznych marki Solaris. Poznański przewoźnik podpisał ze spółką Solaris Bus & Coach umowę na dostawę pojazdów.

Wielkopolski producent pojazdów komunikacji miejskiej poinformował, że do Poznania trafi 15 pojazdów przegubowych oraz sześć standardowej długości. Zgodnie z umową całość zamówienia zostanie zrealizowana do końca lutego 2020 r. Wartość kontraktu to ponad 70 mln zł.

"To pierwsze napędzane energią elektryczną autobusy, na które zdecydowała się stolica Wielkopolski, tym samym podążając za rosnącym trendem przełączania się europejskich miast na elektromobilność"

– podał Solaris.

Elektrobusy zostaną wyposażone w baterie Solaris High Power i będą mogły być ładowane zarówno przez pantograf, jak i złącze typu plug-in. Ponadto elektryczne Solarisy mają być wyposażone w szereg nowoczesnych udogodnień dla pasażerów i kierowców.

Solarisy przystosowane będą do potrzeb osób niepełnosprawnych i pasażerów poruszających się z wózkami dziecięcymi. Dla dodatkowego komfortu podróżujących pojazdy będą klimatyzowane i wyposażone w system informacji pasażerskiej. Zostaną wyposażone, m.in. w ładowarki USB zamontowane w poręczach pojazdów czy przyciski dodatkowo oznaczone w alfabecie Braille’a. Bezpieczeństwo na pokładzie Urbino zapewni monitoring. Na potrzeby MPK przewidziano również bramki liczące pasażerów.

Poznańskie Urbino electric będą ładowane w trzech lokalizacjach. Dwie stacje ładowania pantografowego zostaną wybudowane na dworcu autobusowym Garbary, gdzie dostępne będzie jedno stanowisko ładowania, w tym również ładowarka plug-in, oraz na dworcu przy osiedlu Sobieskiego. Tam powstaną dwie 2-stanowiskowe ładowarki pantografowe, które zapewnią ładowanie nawet cztery pojazdów jednocześnie.

Dodatkowo dwa stanowiska będą miały możliwość ładowania w systemie plug-in. Dzięki mocy pantografu do 560 kW autobusy po kilku minutach uzupełniania energii na pętli będą mogły wyruszyć w dalszą podróż.

Poznańskie MPK zdecydowało się także na wyposażenie zajezdni autobusowej przy ul. Warszawskiej w 10 2-stanowiskowych urządzeń stacjonarnych oraz trzy mobilne zapewniające możliwość jednoczesnego ładowania - poprzez wtyczki plug-in – wszystkich dostarczonych autobusów elektrycznych.

Do tej pory firma Solaris dostarczyła na polski rynek ponad 100 autobusów bateryjnych, a niemal 90 jest już zakontraktowanych. Spółka podała, że Poznań jest kolejnym miastem, które zdecydowało się na ładowanie baterii w autobusach poprzez pantograf o wysokiej mocy. Takie rozwiązanie funkcjonuje już m.in. w Warszawie, Jaworznie i Krakowie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl