Sankcje niszczą Rosję. UE traci 17,6 mld euro

Kremlin.ru//creativecommons.org/licenses/by/4.0/deed.en

Marek Nowicki

Kontakt z autorem

Sankcje nałożone na Rosję kosztowały Unię Europejską 17,6 mld euro oraz 400 tys. miejsc pracy - wynika z badania austriackiego Instytutu Badań nad Gospodarką. Są to jednak stosunkowo niewielkie liczby w porównaniu z tym, jak bardzo ucierpiała gospodarka Rosji.

Nowe badanie przeprowadzone przez austriacki instytut pokazują, że stosunki handlowe między Rosją a państwami UE i tak poniosłyby straty, nawet bez polityki sankcji. Powodem tego jest przede wszystkim to, że gospodarka rosyjska zaczęła gwałtownie słabnąć w wyniku spadku cen ropy naftowej, co doprowadziło do ogromnej dewaluacji rubla - czytamy na portalu derstandard.at.

Kombinacja dwóch szoków, których doświadcza gospodarka Rosji - sankcji finansowych i spadku cen ropy - kosztowała ją w ostatnich latach 8,4 proc. wzrostu gospodarczego. Rosja straciła blisko 600 miliardów dolarów - oceniali w lutym rosyjscy ekonomiści w diagnozie, przedstawionej przez dziennik „Wiedomosti”.

W ciągu dwóch lat Rosja straciła z powodu zachodnich sankcji prawie 170 mld dol. Natomiast o 400 mld dol. zmniejszyły się wpływy do jej budżetu w związku ze spadkiem cen ropy na światowych giełdach.

Jak wylicza austriacki instytut, polityka wobec Rosji kosztowała Unię 17,6 mld euro oraz 400 tys. miejsc pracy. Austria straciła 550 mln euro i 7 tys. miejsc pracy. Austriacki eksport do Rosji spadł o prawie 40 proc. w stosunku do poprzednich lat.

Nic dziwnego, że austriaccy politycy jednogłośnie opowiadają się za wycofywaniem się z sankcji wobec Rosji.

Najwięcej w UE straciły Niemcy, bo ponad 6 mld euro oraz 97 tys. miejsc pracy. Polska na ochłodzeniu stosunków gospodarczych z Rosją straciła 1,36 mld euro i była druga na liście państw pod względem strat wśród państw UE – wylicza austriacki Instytutu Badań nad Gospodarką.

Unia Europejska w grudniu zdecydowała wydłużyć okres sankcji wobec Rosji o kolejnych sześć miesięcy.
 
Źródło: derstandard.at

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Kodziarze nie mogą pogodzić się z sukcesem Marszu Niepodległości. Odlot Frasyniuka

Władysław Frasyniuk / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Partie „totalnej opozycji” i środowiska je wspierające postanowiły po raz kolejny pokazać, co sądzą o największym patriotycznym marszu w Europie - tego, który odbył się 11 listopada w Warszawie. Zorganizowali protest przeciwko „narastającej fali faszyzmu i rozrastającego się rasizmu, antysemityzmu i ksenofobii”. Jak daleko się jeszcze posuną w obrzydzaniu Marszu Niepodległości?

Demonstrację przygotowały organizacje Wroclawdlademokracji.pl, Ogólnopolski Strajk Kobiet, KOD Wrocław, Obywatele RP, Inicjatywa Demokratyczna oraz partie: Razem, Zieloni, Nowoczesna i SLD.

Wszystkich połączyła jedna idea.  „Nie ma naszej zgody na wydarzenia, które miały miejsce 11 listopada w Warszawie i we Wrocławiu” - podkreślili organizatorzy.

Organizatorzy tej inicjatywy włączyli się tym samym w antypolską kampanię, która rozpoczęła się w lewicowych mediach.

CZYTAJ WIĘCEJ: Holenderska gazeta, która kolaborowała z Hitlerem, zarzuca Polakom... neonazizm 

Demonstranci zgromadzili się na placu przed Dworcem Głównym PKP. Mieli ze sobą transparenty z napisami „Polska bez faszyzmu” czy „Moją ojczyzną jest człowieczeństwo”. Skandowano m.in. „Faszyzm nie przejdzie”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Jest reakcja ambasady RP w USA ws. obrzydliwego, oczerniającego Polaków artykułu Grossa

W manifestacji uczestniczył m.in. Władysław Frasyniuk, który podzielił się ze zgromadzonymi swoimi obserwacjami. 

Według niego w Polsce trwa proces „jednoczenia się faszystów z oddziałami militarnymi”

To jest śmiertelne zagrożenie dla społeczeństwa (…) My, społeczeństwo musimy pokazać, że nie ma w Polsce zgody na faszyzm i na rasizm

- mówił.

Potem Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet tłumaczyła zgromadzonym, że faszyzm i nazizm nie są poglądami do dyskusji w debacie publicznej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Goebbelsowskie kłamstwa niemieckich mediów

Możemy rozmawiać o tym, czy jesteśmy prawicą, lewicą, konserwatystami, ale nie będziemy rozmawiać o tym, że faszyzm i nazizm to są poglądy, które mają prawo istnieć w debacie publicznej. To są zbrodnicze ideologie

- oznajmiła. 

Dodała, że Wrocław to miasto, które „ma być dla wszystkich”.

Nie chodzi o to byśmy się ze sobą zgadzali, ale o to, aby w momencie, kiedy się nie zgadzamy, nie dochodziło do przemocy

- mówiła Lempart.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ruszyła akcja demaskująca kłamstwa Grossa. Ujawniono też niechlubne fakty z jego młodości

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl