Rodzice skarżą się na gender w szkołach. Ruch LGBT deprawuje dzieci

Marcin Pegaz

Klaudia Dadura

Dziennikarka „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”.

Kontakt z autorem

  

Walka o szkoły między instytucjami promującymi ideologię gender a rodzicami, którzy są zbulwersowani m.in. sposobem prowadzenia przez nie lekcji równości, nie ma końca. – Skrajne organizacje, takie jak Kampania Przeciwko Homofobii, przekonują dzieci, że nie ma nic złego w uprawianiu seksu z osobą tej samej płci – mówi Magdalena Trojanowska ze stowarzyszenia Stop Seksualizacji Naszych Dzieci. Współpracę na linii szkoła–organizacje gender umożliwia rozporządzenie MEN z 2013 r.

Około 150 szkół w Polsce uczestniczy w programach przygotowanych przez organizacje propagujące ideologię LGBT (Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender), w tym Kampanię Przeciwko Homofobii (KPH), Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej (TEA) czy Fundację na rzecz Równości Społecznej (FRS). Według oficjalnych informacji wspomniane organizacje zajmują się promowaniem tolerancji ze względu m.in. na tożsamość płciową, narodowość, pochodzenie oraz orientację seksualną. „Prowadzimy także program szkolnych Kodeksów Równego Traktowania (KRT). Jego głównym celem jest zmniejszenie zjawiska dyskryminacji motywowanej uprzedzeniami” – czytamy w informacji prasowej, którą otrzymaliśmy od Agnieszki Kozakoszczak, prezes zarządu FRS.

Okazuje się, że okazjonalne użycie przez dzieci sformułowań takich jak „chindol-pindol” czy „pedalska grzywka” to wystarczający powód do przyjęcia przez niektóre szkoły kodeksu. Po jego wprowadzeniu uczniowie uczestniczą w warsztatach i lekcjach równości.

– W zapisach Kodeksu Równego Traktowania z pozoru nie ma niczego kontrowersyjnego. Praktyka pokazuje jednak, że skrajne ideowe organizacje, takie jak TEA czy KPH, domagają się dostępu do szkół, by propagować rewolucyjne idee społeczne. Przekonują dzieci, że nie ma nic złego w uprawianiu seksu w młodym wieku z osobą tej samej płci. To pranie mózgu – mówi „Codziennej” Magdalena Trojanowska ze stowarzyszenia Stop Seksualizacji Naszych Dzieci. – Zgłaszają się do nas rodzice, którzy są zbulwersowani programem zajęć takich organizacji. W Szkole Podstawowej nr 97 we Wrocławiu dzieci rysowały na lekcji transseksualistów. Natomiast w szkole w Rzeplinie w ramach zabawy dziewczynki przebierały się za chłopców i na odwrót. Rodzice nic o tym nie wiedzieli. To mają być zajęcia antydyskryminacyjne? – dodaje Trojanowska.


W 2015 r. głośno było także o wystawie przygotowanej przez uczniów gimnazjum w Piątkowisku (woj. łódzkie). Na wystawie można było zobaczyć zdjęcia całujących się półnagich mężczyzn oraz hasła „Radość seksu lesbijskiego”, „Chłopak, którego chciałem na całe życie” czy „Trans Sex w wielkim mieście”. Plakaty mogły oglądać również dzieci ze szkoły podstawowej, mieszczącej się w tym samym budynku. Wystawę nadzorowało stowarzyszenie Fabryka Równości. Stowarzyszenie jest m.in. organizatorem wykładu „Czy pornografia może wyzwolić”.

Współpracę z organizacjami zajmującymi się ideologią gender umożliwia rozporządzenie Ministerstwa Edukacji Narodowej z 2013 r., według którego szkoły powinny realizować działania antydyskryminacyjne. Po powołaniu rządu Prawa i Sprawiedliwości ruchy prorodzinne miały nadzieję na usunięcie wspomnianego zapisu.

„Wielokrotnie zwracaliśmy się do minister Anny Zalewskiej o zlikwidowanie tego rozporządzenia, szeroko interpretowanego, zwłaszcza przez dyrektorów prowadzących liberalną politykę szkolną. Choć ustawodawca stworzył mechanizmy decyzyjne dla rodziców, w rzeczywistości większość działań szkoły ciągle rozgrywa się poza ich wiedzą. Podpisanie przez prawie 40 tys. rodziców petycji do minister Anny Zalewskiej nie przyniosło dotychczas rezultatów” – czytamy na stronie stowarzyszenia Stop Seksualizacji Naszych Dzieci.

– Programy zawierające treści wychowawcze, w tym tzw. treści równościowe, powinny być ustalane wspólnie z rodzicami i nauczycielami. Jeżeli natomiast są one wprowadzane bez ich wiedzy lub zgody, należy zawiadomić kuratorium oświaty – informuje Anna Ostrowska, rzecznik resortu.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Trump o Rosji: "będziemy ze sobą konkurować". Putin skupił się na miłych słówkach

/ Zrzut ekranu z youtube.com

  

– Nazwałem Putina konkurentem. Dobrym konkurentem. Będziemy konkurować ze sobą – powiedział Donald Trump o planach sprzedaży gazu do Europy. Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział zaś, że jego rozmowy z przywódcą USA przebiegły w "otwartej i merytorycznej atmosferze".

Zdaniem Putina rozmowy "były udane i pożyteczne".

Wyjaśnił, że omówił z Trumpem obecny stan i perspektywy stosunków dwustronnych, a także najważniejsze kwestie międzynarodowe.

Stosunki rosyjsko-amerykańskie przeżywają trudny okres, ale ta napięta atmosfera nie ma obiektywnych przyczyn – mówił Putin. 

Prezydent Rosji podkreślił, że "jesteśmy zadowoleni z naszego spotkania".

Myślę, że rozumiemy się już znacznie lepiej. Przed nami dużo problemów, ale nie wszystko da się omówić podczas jednego spotkania – dodał.

Omówiliśmy nieporozumienia między naszymi krajami. Musimy współpracować dla dobra świata. Nasze stosunki nigdy nie były gorsze niż teraz. Ale to się zmieniło. Jakieś cztery godziny temu – mówił prezydent USA.

Zapytany o kwestę Nord Stream 2 odpowiedział:

Nazwałem Putina konkurentem. Dobrym konkurentem. Będziemy konkurować ze sobą.

Putin przekazał ponadto, że w czasie rozmów z przywódcą USA Donaldem Trumpem w Helsinkach strona rosyjska przekazała notatkę z konkretnymi propozycjami dotyczącymi nierozprzestrzeniania broni jądrowej.

Putin podkreślił, że jako największe państwa posiadające broń jądrową Rosja i USA niosą szczególną odpowiedzialność za bezpieczeństwo międzynarodowe. Wyjaśnił, że rozmawiał z Trumpem o uregulowanie dialogu w sprawie stabilności strategicznej i nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia.

Przekazaliśmy kolegom amerykańskim notatkę z konkretnymi propozycjami na ten temat – dodał.

Tematem rozmów były też porozumienia mińskie. Zdaniem Putina USA mogłyby wpływać na władze Ukrainy w sprawie realizacji porozumień mińskich. Ocenił, że powinny to czynić "bardziej stanowczo".

Donald Trump przekazał, że z Putinem rozmawiał domniemanej ingerencji Moskwy w wybory prezydenckie w USA.

Trump podkreślił, że nie widzi żadnego powodu, by wierzyć, że Rosja ingerowała w przebieg wyborów w 2016 roku na jego korzyść, wbrew wnioskom przedstawionym mu przez amerykański kontrwywiad. W jego ocenie Putin "niezwykle mocno" odrzucał dziś te zarzuty.

Trump, pytany komu wierzy ws. Russiagate: FBI czy Putinowi, powiedział, że ma powody wierzyć obu stronom.

Śledztwo w tej sprawie, prowadzone w USA przed specjalnego prokuratura Roberta Muellera, jest "katastrofą dla naszego kraju" - ocenił - i negatywnie oddziałuje na relacje amerykańsko-rosyjskie.

Nie było "żadnej zmowy" między moim sztabem wyborczym a rządem Rosji – zapewnił Trump. 

 

Źródło: PAP, onet.pl, niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl