Turyści coraz bardziej lubią Gdańsk

romek/pixabay.com/CC0 Public Domain

  

W minionym sezonie letnim Gdańsk odwiedziło blisko 770 tys. osób. Niemal 230 tys. z nich to przybysze z zagranicy, przede wszystkim z Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz krajów skandynawskich – podaje portal trojmiasto.pl

Od początku czerwca do końca sierpnia Gdańsk odwiedziły dokładnie 769 893 osoby. Ponad 276 tys. odwiedzających spędziło w Gdańsku co najmniej jeden dzień i jedną noc a prawie 493 tys. turystów, zostało średnio na 7 noclegów – wynika z danych Gdańskiej Organizacji Turystycznej oraz Pomorskiego Instytutu Naukowego.

Jak wynika z danych ponad 228 tys. to goście z zagranicy głównie z Niemiec (37,21 proc.), Wielkiej Brytanii (27,91 proc.) oraz krajów skandynawskich, czyli Szwecji, Norwegii i Danii (6,98 proc.).

Spośród Polaków, którzy odwiedzili Gdańsk, największy odsetek pochodził z województwa mazowieckiego (36,73 proc.), pomorskiego (18,14 proc.) oraz małopolskiego (13,72 proc.). Od początku czerwca do końca sierpnia nad Motławą pojawiło się 541 257 gości z bliższych i dalszych regionów Polski.

Turyści, którzy przyjechali do Gdańska odwiedzali również pobliskie miejscowości. Wśród najczęściej wymienianych znalazły się przede wszystkim pomniejsze miejscowości nadmorskie: Hel, Jastarnia, Władysławowo, Jurata, Jastrzębia Góra i Chałupy, a także słynący z pokrzyżackiego zamku Malbork.

W całym 2015 roku Gdańsk odwiedziło prawie dwa miliony osób. 


fot.: Infografika podsumowująca sezon letni w Gdańsku, tj. okres od początku czerwca do końca sierpnia.
www.facebook.com

 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: trojmiasto.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Były opozycjonista ocenia działanie wiceszefa MSZ. "To przypomina postawę rodem z PRL-u"

Bartosz Cichocki / Telewizja Republika/printscreen

  

- Postawa wiceministra Cichockiego, przypomina postawę MSZ z PRL-u. Satyra polityczna nie podlega kodeksowi karnemu. To jest wolność słowa, a wiceminister spraw zagranicznych godzi w wolność słowa dziennikarzy i twórcy tej satyry - ocenił w rozmowie z Niezalezna.pl były opozycjonista Andrzej Rozpłochowski.

Telewizja Polska otrzymała z Ministerstwa Spraw Zagranicznych pismo zawierające zarzuty Federacji Rosyjskiej wobec polskich dziennikarzy. I stwierdzające, że popełnili oni "czyn karalny". Wiceminister spraw zagranicznych Bartosz Cichocki był wczoraj gościem programu Katarzyny Gójskiej w Telewizji Republika i doszło do ostrej wymiany zdań na ten temat. 

[polecam:http://niezalezna.pl/251018-k-gojska-dla-niezaleznapl-celem-dzialania-ministra-cichockiego-byla-chec-upokorzenia-mnie]

O ocenę zachowania wiceministra poprosiliśmy byłego opozycjonistę z czasów PRL Andrzeja Rozpłochowskiego.

Jestem wstrząśnięty zachowaniem naszego ministerstwa spraw zagranicznych. Cokolwiek Rosja zrobiła, to rolą MSZ było przekierowanie pisma, jeżeli takowe zostało skierowane, do TVP

- powiedział nasz rozmówca.

Rozpłochowski opowiedział o bliźniaczej  sytuacji sprzed lat.

To mi przypomina sytuację z czasów komuny ze słynnym biuletynem "Solidarności" w mojej Hucie Katowice "Wolny Związkowiec", który w 1981 roku przedrukował z innego pisma solidarnościowego karykaturę Breżniewa jako niedźwiedzia i wtedy Sowieci też się oburzyli. Redaktor naczelny dostał zarzuty prokuratorskie i toczyło się śledztwo. To są rzeczy niedopuszczalne, bo jeżeli Rosja pozwoliła sobie na tego typu ingerencję w nasze media, to zachowuje się jak Związek Sowiecki i Breżniew, któremu nie spodobała się jego karykatura w naszym polskim piśmie. To pokazuje naturę dzisiejszej Rosji i Władimira Putina, który zachowuje się jak sowiecki przywódca Breżniew. To też pokazuje, że Rosja pozwala sobie na brutalne ingerowanie w nasze sprawy i jestem ciekaw jakie będzie teraz stanowisko prezesa TVP Jacka Kurskiego

- zaznaczył.

Były opozycjonista zaapelował również do prowadzącego program "Minęła 20", w którym wyświetlono plakat, który tak rozsierdził Kreml.

Pan Michał Rachoń niech dalej odważnie i dzielnie realizuje swoje programy. W 1981 roku miałem takie motto: "Jak Solidarność uderzy pięścią w stół, to kremlowskie kuranty zagrają Mazurka Dąbrowskiego" i podtrzymuję te słowa

- podkreślił nasz rozmówca.

Na koniec Rozpłochowski dodał, że na Zachodzie nie do pomyślenia jest, by grożono karą za satyrę polityczną.

Polska jest dzisiaj członkiem wolnych państw zachodnich, a na Zachodzie jest nie do pomyślenia, zwłaszcza w USA, żeby prezydent Stanów Zjednoczonych groził czynami karalnymi za satyrę polityczną, która by mu się nawet nie podobała. Postawa wiceministra Cichockiego, przypomina postawę MSZ z PRL-u.Satyra polityczna nie podlega kodeksowi karnemu. To jest wolność słowa, a wiceminister spraw zagranicznych godzi w wolność słowa dziennikarzy i twórcy tej satyry

- powiedział Andrzej Rozpłochowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl