W co się bawi rosyjska bezpieka

Wracając z rocznicy Powstania Warszawskiego, mijałem stolik z jedynie słuszną narodową literaturą. Ten stolik różnił się od pozostałych tym, że innych narodowców uważa za nie do końca narodowych. Przede wszystkim ten najsłuszniejszy nie znosi Zachodu, szczególnie USA i NATO, gdyż w całości opanowany jest on przez Żydów, którzy muszą być wszyscy razem masonami. Inni narodowcy nie sprawdzili się do końca, bo popierają sojusz z USA i NATO. Nawet ich wstręt do UE nie ratuje przed zarzutem zdrady czystej polskości. Ze mną, wychowanym na myślach Piłsudskiego, nie miał problemu: chodź tu, Żydzie, pogadamy – zakrzyknął przy pełnej ulicy ludzi. Jak wiadomo, Piłsudski w jego mniemaniu to gorzej niż Żyd, bo pewnie się gdzieś im zaprzedał. Wprawdzie ja sam jako bardzo młody człowiek nauczyłem się od Antoniego Macierewicza nieco metodologii myślenia narodowego, ale geopolitykę całkiem przejąłem od piłsudczyków. Zresztą mam wrażenie, że dzisiejszy szef MON też nie stroni od tych pomysłów. Najmądrzej na te sprawy patrzył prymas Kardynał Stefan Wyszyński, który w swoim testamencie apelował, by nie kopiować żadnych jego pomysłów na Polską rację stanu, tylko kierować się bieżącym wyczuciem narodowego interesu. To, co jest dobre dla Polski dzisiaj, nie musi być dobre w przyszłości, poza oczywiście miłością Ojczyzny i wielką roztropnością w działaniu. Zmieniają się paradygmaty działania, a historia jedynie testuje ich wiarygodność.

Najstarszym polskim paradygmatem politycznym po przyjęciu chrztu jest konieczność jednoczenia plemion, a potem narodów i państw przeciwko tyranii. Wielkim twórcą tej myśli był Kazimierz Wielki, i tu nasz narodowiec miałby rację (wiemy, kto mieszkał na krakowskim Kazimierzu), św. Jadwiga (na pewno nie Polka), a w ubiegłym wieku Józef Piłsudski. Wszyscy oni, oprócz zaprzedania się obcym, byli też banderowcami. To wszak Kazimierz Wielki trwale dogadał się z Rusią Halicką, św. Jadwiga z Litwinem Władysławem, panem połowy ziem ruskich, czyli na dzisiaj ukraińskich, a Piłsudski z niejakim Petlurą pobił pod Warszawą Rosjan, którzy na pewno nie byli ani masonami, ani też banderowcami. Jeżeli wydaje się Państwu, że dopuściłem się przesadnej ironii, to są Państwo w głębokim błędzie. Za chwilę jakakolwiek próba porozumienia się z jedynym narodem, który realnie stawia opór Rosji, będzie jeszcze większym obciachem niż pięć lat temu popieranie PiS czy zajmowanie się Smoleńskiem. Zmieniła się sytuacja, zmieniły się paradygmaty Łubianki. I tak to razem z Piłsudskim zostałem naraz Żydem, banderowcem i masonem. Co zrobić – Polskę nie tak łatwo kochać.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Dialog a system wartości

Delikatność strony polskiej zderza się z twardym stanowiskiem (tupetem) przedstawicieli Ukrainy.

Wicepremier Ukrainy Paweł Rozenko przed rozmowami w Warszawie nie ukrywał, że dla niego kluczowym zagadnieniem będzie kwestia ustawy o IPN. „Uważamy, że ustawa powinna zostać zmieniona”. Komunikat po rozmowach potwierdza ten właśnie cel rozmów, a pomija kluczową dla nas sprawę ekshumacji polskich ofiar, wstrzymanych przez władze w Kijowie. Ponadto czytamy, że „zapadły konkretne uzgodnienia wobec działań na rzecz stworzenia warunków dla inwentaryzacji oraz dalszej legalizacji miejsc pamięci na terenach dwóch państw, a także odnowy śladów zniszczenia miejsc pamięci, które stały się przedmiotem wandalizmu na terenie Polski”. Znamienne, że wandalizmem nazwano dokonaną zgodnie z prawem rozbiórkę monumentu bojowników UPA, postawionego nielegalnie w Hruszowicach koło Przemyśla. Stanowisko polskiego Ministerstwa Kultury po spotkaniu pokazało, jak bardzo rozjeżdżają się narracje Warszawy i Kijowa. Delikatność strony polskiej zderza się z twardym stanowiskiem (tupetem) przedstawicieli Ukrainy. My próbujemy rozmawiać o ekshumacjach.

Oni ignorują problem, a wracają w kółko do sprawy „legalizacji miejsc pamięci” i „zniszczenia”. Ostatnio rzadko na tych łamach można znaleźć pochwały pod adresem Prezydenta RP, ale w tym wypadku Andrzej Duda zareagował szybko i kategorycznie, wyrażając „duże rozczarowanie i smutek”. To wyraźna zmiana tonu, bo jak widać dyplomatyczne grzeczności nie przynoszą rezultatu. Stanisław Srokowski, pisarz i strażnik pamięci o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów, w jednym z naszych programów w 2016 r. ostrzegał: „Problem pomiędzy Polską a Ukrainą nie jest problemem tej czy innej ustawy. To problem systemu wartości”. Polska ma za sąsiada kraj, którego najwyższe czynniki polityczne wyznają inny system wartości. Co stanie się, jeśli w przyszłości podczas oficjalnej wizyty prezydent Rzeczypospolitej będzie miał złożyć kwiaty w miejscu narodowej pamięci Ukrainy i okaże się, że to pomnik przywódców odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków: Dmitro Klaczkiwskiego, Stepana Bandery czy Romana Szuchewycza? 
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl