W co się bawi rosyjska bezpieka
Wracając z rocznicy Powstania Warszawskiego, mijałem stolik z jedynie słuszną narodową literaturą. Ten stolik różnił się od pozostałych tym, że innych narodowców uważa za nie do końca narodowych.
Najstarszym polskim paradygmatem politycznym po przyjęciu chrztu jest konieczność jednoczenia plemion, a potem narodów i państw przeciwko tyranii. Wielkim twórcą tej myśli był Kazimierz Wielki, i tu nasz narodowiec miałby rację (wiemy, kto mieszkał na krakowskim Kazimierzu), św. Jadwiga (na pewno nie Polka), a w ubiegłym wieku Józef Piłsudski. Wszyscy oni, oprócz zaprzedania się obcym, byli też banderowcami. To wszak Kazimierz Wielki trwale dogadał się z Rusią Halicką, św. Jadwiga z Litwinem Władysławem, panem połowy ziem ruskich, czyli na dzisiaj ukraińskich, a Piłsudski z niejakim Petlurą pobił pod Warszawą Rosjan, którzy na pewno nie byli ani masonami, ani też banderowcami. Jeżeli wydaje się Państwu, że dopuściłem się przesadnej ironii, to są Państwo w głębokim błędzie. Za chwilę jakakolwiek próba porozumienia się z jedynym narodem, który realnie stawia opór Rosji, będzie jeszcze większym obciachem niż pięć lat temu popieranie PiS czy zajmowanie się Smoleńskiem. Zmieniła się sytuacja, zmieniły się paradygmaty Łubianki. I tak to razem z Piłsudskim zostałem naraz Żydem, banderowcem i masonem. Co zrobić – Polskę nie tak łatwo kochać.