Ariel Borysiuk specjalnie dla Dodatku Warszawskiego "GPC" - Wierzę w wyjazd na Euro!

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Małgorzata Chłopaś

Kontakt z autorem

- Trzeba do końca bić się o swoją pozycję, bo miejsca na Euro są tylko 23 – mówi przed meczem z Finlandią pomocnik Legii, Ariel Borysiuk - reprezentant Polski udzielił wyjątkowego wywiadu reporterce Dodatku Warszawskiego "Gazeta Polska Codziennie".

Aż pięciu zawodników Legii zostało powołanych do reprezentacji Polski.
Bardzo nas to cieszy. Atmosfera w kadrze już od jakiegoś czasu jest świetna. Dzięki dobrym wynikom i kapitalnym eliminacjom zmieniło się postrzeganie reprezentacji w oczach ludzi – na każdym kroku czuć, że są z nami i dają nam dużo wsparcia. Możliwość uczestniczenia w zgrupowaniu kadry to dla nas zaszczyt, ale brawa także dla klubu, bo jak widać okazaliśmy się dla Legii trafnym wyborem. Wszyscy tu są wygrani.

W meczu z Serbią piłkarze z polskiej ligi siedzieli jednak na ławce…
Nie ma się co oszukiwać, trener od dłuższego czasu ma kręgosłup drużyny i na boisku mechanizm ten działa bardzo sprawnie. Trzeba jednak do końca bić się o swoją pozycję, bo miejsca na Euro są tylko 23. Każdy trening na zgrupowaniu trzeba wykorzystać maksymalnie, żeby znaleźć się w kadrze na turniej.

Wierzysz, że pojedziesz do Francji?
Oczywiście, skoro jestem w kadrze od dłuższego czasu, to moje myśli sięgają tego, by pojechać do Francji. Liczę, że transfer do Legii, w której mam szansę sięgnąć po mistrzostwo i Puchar Polski mnie do tego przybliży. Trzeba tylko co tydzień potwierdzać wysoką formę na boisku. Do Euro coraz mniej czasu…

Szansą, aby się pokazać, będzie sobotni mecz z Finlandią?
To może być dla nas ostatni sprawdzian. Liczymy, mam na myśli siebie i pozostałych chłopaków z Legii, że zagramy w większym wymiarze czasowym. Jeśli mielibyśmy zagrać obok siebie, na pewno byłoby nam łatwiej, dobrze się znamy. Skład wybierze jednak trener, a w kadrze jest 25 piłkarzy. Zobaczymy.

W drużynie rywali znajduje się twój klubowy kolega, Hamalainen.
Wymieniliśmy z Kasprem kilka sms-ów, on też jeszcze nie wie, czy zagra. Mamy dobry kontakt, bo do Legii trafiliśmy w tym samym czasie i mieszkaliśmy razem na zimowym zgrupowaniu. Fajnie byłoby zagrać przeciwko niemu, ale jeszcze bardziej cieszę się, że możemy razem grać w Legii, bo to zawodnik, który dużo daje drużynie.

Po zamachach w Belgii rozmawiacie o bezpieczeństwie na Euro?
Pewne obawy na pewno są. Staramy się jednak być dobrej myśli i mamy nadzieję, że podczas turnieju będzie bezpiecznie.

Czy ktoś jest w stanie zagrozić Legii w drodze po mistrzostwo?
Pamiętajmy o dzieleniu punktów po rundzie zasadniczej – przewaga trochę stopnieje, co motywuje naszych rywali. W rundzie finałowej każdy mecz będzie o życie. Trzeba się mocno sprężyć, nie ma możliwości, abyśmy sami wręczali sobie medale. Zbudowane zostały mocne fundamenty pod to, by tytuł wrócił do Warszawy. Zdajemy sobie sprawę, że tytuł w tym roku, z uwagi na stulecie klubu, jest wręcz wymagany. Walce towarzyszy na pewno większa presja, ale jesteśmy sobie w stanie z nią poradzić. Na każdy mecz wychodzimy nabuzowani, napompowani i staramy się od początku narzucić nasz styl. Tak powinna grać Legia.

Ty idealnie sprawdzasz się w tak agresywnej drużynie.
Myślę, że dobrze uzupełniamy się z Tomkiem Jodłowcem, dobrze na tym wychodzimy zarówno my, jak i drużyna. Nie ma podstaw, by na nas narzekać, ale co tydzień trzeba potwierdzać swoją wartość, bo konkurencja jest mocna – wystarczy sprawdzić, kto siedzi na naszej ławce. Szeroka kadra to wielki plus Legii w tym sezonie.

Maciej Murawski twierdzi, że dysponujesz najlepszym przerzutem piłki w Polsce.
Nie chciałbym zawsze być oceniany przez pryzmat tego, że umiem przerzucić piłkę na drugą stronę boiska. Tak się przyjęło mówić, ale myślę, że mam po swojej stronie także inne atuty. Nie lubię jednak oceniać sam siebie, od tego jest sztab. Zawsze się tego trzymałem i będę trzymał.

Jesteś gościem od czarnej roboty?
Taka już moja rola. Zawsze staram się zostawić na boisku całe zdrowie i chyba nie najgorzej to wychodzi. Cieszę się, że mogłem wrócić do Warszawy, zawsze chciałem ponownie zagrać w Legii i nawet jeśli mam być tu specjalistą od czarnej roboty, to wykonuję ją na sto procent możliwości. W Lechii mogłem pozwolić sobie na więcej zagrań do przodu i wierzę, że do Legii też będę mógł to przenieść. Na razie gram z Tomkiem Jodłowcem i to on ma więcej zadań ofensywnych, a ja koncentruję się na odbiorach.

Mecz z Lechią będzie dla Ciebie specjalny? Z Gdańska trafiłeś do Warszawy.
Na pewno nie będzie to dla mnie zwykły mecz. Spędziłem w Gdańsku fantastyczny czas, odbudowałem się w Lechii po nieudanym dla mnie okresie i na Zachodzie i na Wschodzie. Dzięki Lechii trafiłem do kadry i zapracowałem na transfer do Legii, to był dla mnie naprawdę dobry czas. Lechia przyjedzie do Warszawy z nożem na gardle, a my jako lider chcemy potwierdzić wysoką dyspozycję. Nasi rywale walczą o górną połowę tabeli, szykuje się trudny mecz. Lechii nie można nigdy lekceważyć.

W DODATKU DLA WARSZAWY "GAZETY POLSKIEJ CODZIENNIE" KAŻDEGO DNIA MOŻNA PRZECZYTAĆ CIEKAWE INFORMACJE SPORTOWE
 
Źródło: Gazeta Polska Codziennie - Dodatek Dla Warszawy

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Poruszające słowa papieża Franciszka

Poruszające słowa papieża Franciszka

Nowy prezes Wileńskiego Oddziału Związku…

Nowy prezes Wileńskiego Oddziału Związku…

Śmiertelny wypadek przy przejściu…

Śmiertelny wypadek przy przejściu…

Ankara zakazuje promowania LGBT

Ankara zakazuje promowania LGBT

Izrael wydali ok. 40 tys. migrantów z Afryki

Izrael wydali ok. 40 tys. migrantów z Afryki

Poruszające słowa papieża Franciszka

Papież Franciszek / By Claude Truong-Ngoc / Wikimedia Commons - cc-by-sa-3.0, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=36984416

Wielkim grzechem nazwał Ojciec Święty obojętność wobec ubogich. Podczas mszy z okazji pierwszego Światowego Dnia Ubogich mówił w Watykanie, że do potrzebujących należy podchodzić nie z zaciśniętymi pięściami, ale z wyciągniętymi rękoma. – Kochać ubogiego, to walczyć z wszelkim ubóstwem, duchowym i materialnym – podkreślił.

Biedni są „naszym paszportem” do raju – podkreślił Franciszek w homilii w czasie mszy w bazylice Świętego Piotra, na którą przybyło około siedmiu tysięcy ubogich i bezdomnych.

Wszyscy jesteśmy żebrakami tego, co istotne – miłości Boga, która daje nam sens życia i życie bez końca 
– powiedział papież. 

Nikt nie może uważać siebie za bezużytecznego, nikt nie może uznać siebie za tak ubogiego, aby nie mógł dać czegoś innym. Jesteśmy wybrani i pobłogosławieni przez Boga, który pragnie napełnić nas swoimi darami, znacznie bardziej niż ojciec i matka pragną obdarować swoje dzieci 
– zaznaczył.

Zdaniem Franciszka słowem, które wyszło z obiegu, a jest bardzo aktualne, jest „zaniechanie”. Jak zauważył, „często uważamy, że nie uczyniliśmy nic złego i tym się zadowalamy, przyjmując, że jesteśmy dobrzy i sprawiedliwi”. Tymczasem „nieczynienie niczego złego nie wystarcza”.

Bóg nie jest kontrolerem szukającym ludzi jeżdżących na gapę, ale Ojcem poszukującym dzieci, któremu trzeba powierzyć swoje dobra i swoje plany 
– przypomniał papież.

Według niego smutno jest, gdy Bóg nie otrzymuje wielkodusznej odpowiedzi miłości od dzieci, które ograniczają się do przestrzegania reguł, aby wypełniać przykazania „jak najemnicy w domu Ojca”.

Zaniechanie to także wielki grzech wobec ubogich. Tutaj przyjmuje wyraźną nazwę: obojętność 
– wskazał papież. Piętnował mówienie: „To mnie nie obchodzi, to nie moja sprawa, to wina społeczeństwa”.

To odwrócenie się w inną stronę, kiedy brat jest w potrzebie, to zmienianie kanału w telewizji, kiedy jakaś poważna sprawa nas irytuje, a także oburzanie się na zło, nic nie czyniąc 
– wyjaśnił Franciszek. I przywołał słowa Jezusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Tymi braćmi najmniejszymi, przez Niego umiłowanymi są głodny i chory, obcy i więzień, ubogi i opuszczony, cierpiący pozbawiony pomocy i odrzucony potrzebujący 
– dodał.

W ubogim – jak zauważył papież – Jezus puka do naszego serca i spragniony prosi nas o miłość. 

Kiedy pokonujemy obojętność i w imieniu Jezusa poświęcamy się Jego braciom najmniejszym, to jesteśmy Jego przyjaciółmi dobrymi i wiernymi, z którymi lubi On przebywać 
– powiedział.

Prawdziwe męstwo – argumentował papież w homilii – to „nie zaciśnięte pięści i założone ramiona, ale ręce pracowite i wyciągnięte ku ubogim, ku zranionemu ciału Pana”. To ubodzy, choć w oczach świata mają małą wartość, „otwierają nam drogę do nieba, są naszym paszportem do raju”.

Franciszek przypominał, że troska o nich to ewangeliczny obowiązek. 

Kochać ubogiego, to walczyć z wszelkim ubóstwem, duchowym i materialnym 
– zaznaczył.

To, co inwestujemy w miłość, pozostaje, reszta zanika 
– podkreślił papież. I wezwał wiernych: „Nie szukajmy zatem dla siebie tego, co nadmierne, ale dobra dla innych, a niczego cennego nam nie zabraknie”.

Po mszy ubodzy i bezdomni zostali zaproszeni na obiad w watykańskiej Auli Pawła VI.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl