"Chcieli stworzyć wielkie kłamstwo" - dziennikarze o manipulacjach mainstreamu ws. Smoleńska

youtube.com/print screen

  

- Cały okres, od 10 kwietnia 2010 r., jest w mojej ocenie jednym, wielkim wyrzutem sumienia dla ludzi, którzy brali w tym udział, a z drugiej strony dowodem jak nieskuteczne są takie prymitywne metody propagandy, które próbowano realizować - stwierdził Michał Rachoń, który z innymi dziennikarzami Dorotą Kanią i Antonim Trzmielem oraz redaktorem naczelnym "Gazety Polskiej" Tomaszem Sakiewiczem, a także reżyser Marią Dłużewską wzięli udział w wyjątkowej debacie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. - Ówczesne władze ponoszą odpowiedzialność za panowanie rosyjskiej wersji wydarzeń - podkreślił Tomasz Sakiewicz.

Od rana odbywała się na UKSW konferencja naukowa „Prawda o Smoleńsku dzisiaj. Manipulacja faktami o katastrofie smoleńskiej w mass mediach”. Wzięli w niej udział członkowie rodziny ofiar katastrofy, naukowcy, politycy.

Na koniec zaplanowana została debata dziennikarzy, w której trakcie przede wszystkim wypunktowano trwającą sześć lat kampanię kłamstwa o tragedii smoleńskiej. Jej przyczynach i późniejszym śledztwie.

- Czy wiecie Państwo ile kosztowała komisja Laska? - zapytała Dorota Kania. - Półtora miliona złotych - przypomniała.

- Byłam na Krakowskim Przedmieściu jak walczono o Krzyż. Pamiętam, jak spotykałam tam dziennikarzy "Gazety Wyborczej", którzy już wtedy z pogardą wyrażali się o tych, którzy walczyli o prawdę... Wydawało się, że przez to się nie przebijemy, a jednak - podkreśliła Kania.

- My wszyscy wtedy płakaliśmy razem z rodzinami smoleńskimi. A szczególnie wtedy, kiedy ta machina zaczęła miażdżyć tych słabszych. To był moim zdaniem cyniczny mord. Cała ta propaganda jest napędzana ludzkim strachem i ludzką małością. Rodziny ofiar to są najdzielniejsi z dzielnych. Dzięki pracy nad filmami i towarzyszeniu ludziom miałam ogromną radość z przebywania z prawdziwą elitą. Z tymi, którzy musieli walczyć o honor nasz wszystkich. Te 6 lat było bardzo dziwnym okresem w moim życiu, trochę obok życia. Te 6 lat nas trochę zbawiło, żeby się dowiedzieć kim jesteśmy – a to jest bardzo ważne i te lata były tego warte - mówiła Maria Dłużewska.


- Zespól Laska powstał dlatego, że TVN potrzebował, żeby przyjść do studia i powiedzieć to co chcą usłyszeć. Nie mogli zaprosić naukowców, bo powiedzieliby o faktach, o danych dostępnych - tłumaczył Michał Rachoń. - Cały okres od 2010 r. jest jednym wielkim wyrzutem sumienia, ale dowodem jak nieskuteczne są tak prymitywne metody manipulacyjne.

- Oni chcą tylko odwrócenia pojęć – tego samego chciała propaganda sowiecka (…) próbowali stworzyć całą sieć kłamstw. To odwrócenie pojęć jest jedną najistotniejszych spraw w tej całej grze manipulacyjnej. Dzięki determinacji wielu osób jest to próba nieudana. Dowodem na to, jest fakt, że Maciej Lasek nigdy nie spotkał się nigdzie w żadnym studiu z tymi, którzy badali tę sprawę choćby komisji ministra Macierewicza. Ani razu, mimo wielokrotnych prób nie udało się zaprosić go do takiej niezależnej debaty - dodał.


- „Wiemy, że były cztery podejścia” – to pierwsze kłamstwo, bez podania źródła, bez podania kto to powiedział, to było pierwsze i najgorsze i utkwiło mi do dziś - przypomniał Antoni Trzmiel.

Dorota Kania poinformowała, że Tomasz Sakiewicz przekazał TVP wszystkie filmy wydane przez "Gazetę Polską", a dotyczące katastrofy smoleńskiej.
 
Oczywiście, sporo uwagi dziennikarze poświęcili zespołowi Laska.

- Nikt z nas nie dał się nabrać na komisję Laska. Komisja Laska była po to, żeby służyć ludziom winnym tej katastrofie - stwierdziła M. Dłużewska. - Sądzę, że nie tyle, że dożyjemy, świat idzie szybciej, teraz nie będziemy tak długo czekać na prawdę, jak na prawdę o Katyniu. Ten paraliżujący strach tej drugiej strony jest kluczowy. To on napędza.

 
- Cóż się dzieje po kolejnych badaniach naukowych? Pan Tomasz Lis i całe to towarzystwo używa pojęcia „kłamstwo smoleńskie”. Jak rozumieją to pojęcie? Cztery podejścia, rzekoma obecność gen. Błasika to nie jest kłamstwo. Kłamstwem smoleńskim jest ich zdaniem kwestionowanie jakichkolwiek ustaleń komisji Laska - tłumaczył M. Rachoń.


Dorota Kania: "Chciałabym przywołać „Nowe kłamstwa w miejsce starych”. Tego byliśmy świadkami przez ostatnie 6 lat. Suworow, kiedy dowiedział się, że są wycinane drzewa po katastrofie smoleńskiej mówił, że to niemożliwe, że drzewa to wycinano w Katyniu. Polacy w badaniach odpowiadając ws. katastrofy smoleńskiej, coraz więcej osób przyznaje, że nie wie co się stało w Smoleńsku. To dowód na to, że ta machina propagandowa nie wypaliła".

I podkreśliła:

Jakie były media w 2010 roku? Jakie były wtedy media informujące o Smoleńsku rzetelnie? Gazeta Polska, Radio Maryja, Telewizja Trwam i koniec.

Z kolei redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz powiedział: "Czekamy aż filmy, które przekazaliśmy do Telewizji Publicznej, zostaną pokazane. Wyprodukowaliśmy kilkanaście filmów dotyczących m.in. Smoleńska, już dawno chcieliśmy udostępnić je telewizji za przysłowiową złotówkę".

- Ówczesne władze ponoszą odpowiedzialność za panowanie rosyjskiej wersji wydarzeń. Nawet tak zwani "nasi" w tej sprawie zawiedli. Przyszedł czas, żeby zadać tym ludziom pytanie kim wtedy byli i dlaczego tak się zachowywali. Ten problem dotyczy telewizji publicznej. Dlaczego tego nie zrobiono - minęło 6 lat i nie możemy dłużej udawać, że nic się nie stało. Warto pamiętać, kto wtedy umiał się zachować przyzwoicie. Do dzisiaj tych, którzy się utrzymali, nazywa się dziennikarzami profesjonalnymi. Profesjonaliści to ci, którzy umieli się utrzymać na stołku. W 2010 r. przeprowadzono gigantyczną operację medialną. Była dziennikarka, która nie chciała podać informacji niesprawdzonych. To był doskonale przygotowany scenariusz.


- Jacek Sobala, ówczesny szef radiowej 3 został zdjęty, za to że radio objęło patronatem koncert patriotyczny poświęcony ofiarom katastrofy. Sobala powiedział wtedy : "Uwierzcie mi, że to draństwo nie może trwać wiecznie". Wyborcza uznała wtedy, że zaatakował Platformę Obywatelską - przypomniał Tomasz Sakiewicz.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

„Śląskie kobiety - polskie twierdze” zagoszczą w Sejmie

Wystawa prezentuje sylwetki 42 kobiet - zapomnianych bohaterek czasów walki o polską tożsamość narodową Śląska. / Fot. mat.pras.

  

23 października o godz. 11:00 w holu głównym gmachu sejmu (I piętro) odbędzie się uroczyste otwarcie wystawy pt. „Śląskie kobiety - polskie twierdze”. Prezentuje ona sylwetki 42 kobiet - zapomnianych bohaterek czasów walki o polską tożsamość narodową Śląska.

Przedstawione zostaną kobiety walczące w powstaniach i przechowujące broń, sanitariuszki, lekarki, kurierki, a także odważne agitatorki sprawy polskiej. Nie zabraknie też dzielnych matek uczących po kryjomu swoje dzieci języka polskiego. Patronat honorowy nad wystawą objął marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Ekspozycja ma na celu z jednej strony ukazanie wkładu kobiet w odzyskanie przez Polskę Niepodległości, ich istotną rolę w pielęgnowaniu i przekazywaniu polskiego dziedzictwa niematerialnego, a z drugiej uczczenie przypadającej w listopadzie 2018 r. setnej rocznicę uzyskania praw wyborczych przez kobiety w Polsce.

Organizatorem wernisażu wystawy „Śląskie kobiety - polskie twierdze” jest poseł na Sejm RP Czesław Sobierajski oraz Fundacja Polskie Dziedzictwo Śląska. Autorem wystawy jest dr Joanna Banik z Narodowego Instytutu Dziedzictwa.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.ple

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl