Koniec złudzeń. Informacja oficjalna - Polska już dopłaca do Unii

Images_of_Money / Foter.com / CC BY

  

Przedstawiciele rządu poinformowali, że w tym roku Polska więcej do unijnej kasy wpłaci, niż z niej dostanie. To pierwsza oficjalna deklaracja, że Polska jest płatnikiem netto Unii Europejskiej. Nieoficjalne źródła wskazują jednak, że nasz kraj już od dawna dopłaca do UE miliardy.

Z powodu opóźnień w uruchomieniu nowej perspektywy unijnej na lata 2014–2020 nasz kraj stanie się płatnikiem netto – stwierdził wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński. W nowej perspektywie Polsce obiecano 500 mld zł, które mają być wypłacane przez najbliższe lata. Ponieważ spowodowane przez poprzedni rząd opóźnienie wynosi ok. 10 miesięcy, w tym roku więcej do unijnej kasy wpłacimy, niż z niej dostaniemy. To pierwsza oficjalna deklaracja, że Polska jest płatnikiem netto UE.

Wiele jednak wskazuje, że Polska już od dawna dopłaca do Unii. Okazuje się, że wynegocjowane na szczytach UE dopłaty to w unijnej nomenklaturze „środki na zobowiązania”, które określają górny pułap wypłat. W dokumentach podsumowujących szczyt pojawia się kolejna kategoria „środki na płatności”, które są niższe od oficjalnie uzgodnionej kwoty o ok. 5 proc. Z kolei w przyjmowanych przez UE corocznych budżetach kwoty te są niższe aż o 12 proc.

W ten sposób w całej perspektywie na lata 2007–2013 zamiast obiecanych 85 mld euro prawdopodobnie dostaliśmy ok. 10 mld euro mniej. Inne źródło podaje, że zysk netto środków z Brukseli (po odjęciu składki) wyniósł w latach 2007–2012 ok. 45 mld euro. Jednocześnie Polska w tym samym czasie za pośrednictwem NBP kupiła obligacje państw strefy euro za 47 mld euro. Dołożyliśmy więc do tego interesu ok. 2 mld euro.

Teoretycznie składki, jakie poszczególne kraje wpłacają do budżetu UE, zależą od wielkości ich gospodarki, czyli dochodu narodowego brutto, podatku VAT i ceł. Na wielkość wpłat mają jednak wpływ rabaty wynegocjowane przez niektóre państwa. W 1984 r. w czasie unijnego szczytu ówczesna premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher uderzyła torebką w stół i wykrzyknęła: „Oddajcie mi moje pieniądze!”. W ten sposób uzyskała rabat, który od tamtej pory, a więc od przeszło 30 lat, pokrywają pozostali członkowie Unii.

Od 2004 r. na koszty tego rabatu zrzuca się także Polska. Podobno w ostatniej perspektywie finansowej UE na lata 2007–2013 zapłaciliśmy za to ok. 1,4 mld euro. Ale to nie koniec, bo w nowej perspektywie płacić będziemy jeszcze więcej. Okazuje się bowiem, że na lata 2014–2020 ulgi w opłacaniu składek wynegocjowały również Niemcy, Holandia, Szwecja, Dania i Austria, a więc kraje, które – podobnie jak Wielka Brytania – są od Polski dużo bogatsze.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Prezes PZPN po porażce z Senegalem nazywa rzeczy po imieniu: „strzeliliśmy sobie dwie bramki”

Zbigniew Boniek / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

- Musimy wyciągnąć wnioski, bo dziś to najlepiej nie wyglądało. Strzeliliśmy sobie dwie bramki sami, w pierwszej połowie graliśmy za spokojnie, ospale. W szatni jest smutek, żal, nie tak wyobrażaliśmy sobie początek mistrzostw świata - tak porażkę Polski z Senegalem w pierwszym meczu naszej drużyny na Mistrzostwach Świata w Rosji skomentował prezes PZPN, Zbigniew Boniek.

Polska przegrała z Senegalem 1:2 w swoim pierwszym meczu na Mundialu w Rosji. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Polska przegrywa w swoim pierwszym meczu na Mundialu. To już niechlubna tradycja...

- Nie można się załamywać, bo jak wygramy dwa pozostałe mecze, to nikt nam awansu do 1/8 finału nie zabierze. Jednak musimy wyciągnąć wnioski, bo dziś to najlepiej nie wyglądało. Strzeliliśmy sobie dwie bramki sami, w pierwszej połowie graliśmy za spokojnie, ospale. W szatni jest smutek, żal, nie tak wyobrażaliśmy sobie początek mistrzostw świata

- skomentował mecz prezes Polskiego Związki Piłki Nożnej, Zbigniew Boniek.

Prezes PZPN podkreśla jednak, że nie można załamywać rąk.

- W życiu jednak trzeba być optymistą i patrzeć do przodu. Płacz teraz nic nie pomoże. Trzeba wierzyć, że możemy zagrać inaczej, lepiej, bo dziś zabrakło trochę wszystkiego - siły, świeżości, może oczekiwanie było za długie, może nas ten pierwszy mecz trochę zaskoczył. Jestem prezesem PZPN i jestem z tą drużyną na dobre i na złe. Wygrywamy razem i przegrywamy razem, ale krytycy są od tego, żeby krytykować. Za pięć dni następny mecz i postaramy się wygrać

- podsumował Boniek.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl