Były minister sportu Andrzej B. usłyszał zarzuty!

Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Były minister sportu w rządzie PO Andrzej B. usłyszał zarzuty prokuratorskie. Śledczy postawili mu sześć zarzutów za podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych oraz jeden za uchylanie się od podatku.

Andrzej B. zataił w pięciu oświadczeniach majątkowych, które składał jako poseł między 2011 a 2013 r., ważne fakty. Nie wspomniał, że ma samochód, peugoeota, wartego więcej niż 10 tys. zł oraz - co chyba ważniejsze - zaniżył posiadane oszczędności. To "zaniżenie" było spore, bo wynosiło w zależności od oświadczenia od 16 tys. do 85 tys. zł.

W innym oświadczeniu, które B. złożył w 2013 r. jako minister sportu, polityk PO zaniżył posiadane oszczędności aż o 31 tys. zł. Tego właśnie dotyczy szósty zarzut.

I wreszcie ostatni, siódmy zarzut: B. uchylał się w okresie 2012-2013 r. od zapłacenia podatku dochodowego i nie ujawnił skarbówce źródeł przychodów. Skarb Państwa poniósł przez to stratę na ponad 10 tys. zł. 

Dziś rano funkcjonariusze CBA weszli do domu Andrzeja B. Biuro wydało wówczas komunikat:

Były minister sportu Andrzej B. stanie przed prokuratorem i usłyszy 6 zarzutów podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Dziś agenci CBA przeszukują jego dom pod Łodzią, przesłuchują ważnych świadków. Wszystkie czynności CBA wykonuje na zlecenie i pod nadzorem prokuratury. Andrzej B. nie został zatrzymany. (...) CBA ustaliło w trakcie kontroli, że badane oświadczenia majątkowe złożone przez Andrzeja B. mogą być nieprawdziwe. Łódzka Delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego wszczęła własne dochodzenie w sprawie oświadczeń majątkowych za lata 2010-14  złożonych przez ministra.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

CBA dementuje rewelacje Radia Zet

/ youtube.com/printscreen

Sprawa rzekomego przecieku w Delegaturze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Lublinie była wnikliwie badana w ramach postępowania wyjaśniającego; formułowane w tej sprawie zarzuty są bezpodstawne - oświadczył szef Biura Ernest Bejda.

O tym, iż w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym doszło do zatuszowania przecieku dot. tajnej operacji Biura, poinformowało we wtorek, powołując się na jednego z byłych szefów CBA, Radio Zet. Według radia, "podejrzewany o przeciek funkcjonariusz miał dowiedzieć się o tajnej operacji Biura, prowadzonej wobec współpracownika jednej z posłanek PiS i ostrzec go o tym, że jest podsłuchiwany". Z informacji przytoczonych w artykule wynika ponadto, że dyrektor lubelskiej delegatury CBA, który wykrył i ujawnił przeciek, miał zostać zwolniony, zaś funkcjonariusz odpowiedzialny za domniemany przeciek - otrzymać 2,5 tys. zł podwyżki i premię.

- W związku z pojawiającymi się informacjami w sprawie rzekomego przecieku w Delegaturze CBA w Lublinie informuję, że formułowane zarzuty są bezpodstawne - napisał w oświadczeniu, odnoszącym się do tych doniesień, Bejda.

Jak zapewnił, opisana sprawa domniemanego przecieku "była wnikliwie badana w wyniku postępowania wyjaśniającego CBA, w trakcie którego przesłuchano m.in. wszystkich funkcjonariuszy Biura, mających dostęp do materiałów sprawy, z której rzekomo miało dojść do przecieku".

- Wbrew publicznie podawanym informacjom, funkcjonariusz CBA, pomawiany o dokonanie przecieku, nie prowadził tej sprawy, nie zapoznawał się z jej dokumentacją, a także nie miał żadnej wiedzy o prowadzonych działaniach - podkreślił szef Biura.

Postępowanie CBA nie dało - według niego - "podstaw do skierowania zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa".

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl