Niemcy walczyli z Hitlerem, a II wojnę światową wywołali naziści. Tuba propagandowa w akcji

mat. pras.

Kontakt z autorem

Na trwającym właśnie festiwalu filmowym w Berlinie pokazano obraz Vincenta Pereza „Alone in Berlin”. Wyprodukowany wspólnie przez Niemcy, Francję i Wielką Brytanię film zrealizowano na podstawie powieści Hansa Fallady z 1947 r. To oparta na faktach historia małżeństwa Otto i Elise Hampelów, którzy przez dwa lata napisali ponad 200 kartek pocztowych z hasłami wymierzonymi w wodza Trzeciej Rzeszy i rozrzucili je po Berlinie. Złapano ich i skazano na śmierć w 1943 r.

Film, w którym jedną z głównych ról zagrała Emma Thompson, ma szansę stać się przebojem kin europejskich, a jest niczym innym jak kolejną tubą propagandową ukazującą wspaniałych Niemców walczących z Hitlerem w samym sercu III Rzeszy.

Te wszystkie filmy wojenne o Niemcach, które oglądałam dorastając, pokazywały tylko, jacy byliśmy wspaniali i jak pokonaliśmy nazistów. Teraz zdałam sobie sprawę, że one kompletnie wyprały mój mózg

- powiedziała na konferencji prasowej Emma Thompson.

W zagranicznej prasie już ukazują się recenzje, w których pojawia się zaduma nad trudną sytuacją „zwykłych” Niemców zmuszonych do służenia Hitlerowi. W filmie możemy obserwować też przemianę jednoznacznie złej postaci policjanta ścigającego dzielne małżeństwo, który z sadystycznego funkcjonariusza staje się wrażliwym i skrzywdzonym przez system człowiekiem. Oczywiście krytycy filmowi piszą wyłącznie o nazistowskiej ideologii i nazistach. Nasuwa się tylko pytanie, dlaczego przygotowując się do swojej roli Emma Thompson uczyła się niemieckiego akcentu?

Od wielu lat trwa nieuzasadnione obarczanie Polski i narodu polskiego za zbrodnie dokonane w trakcie II wojny światowej przez III Rzeszę niemiecką. Zagraniczne media, a także niektórzy politycy coraz częściej powielają określenia „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie obozy zagłady”. To wprowadza w błąd opinię publiczną, a co gorsza, jak powiedział sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryk Jaki – „z ofiary czyni się sprawcę”.

Naszym obowiązkiem jest dbanie o dobry wizerunek i o dobre imię Polski za granicą. To również wielkie zobowiązanie wobec naszych przodków. Nie możemy pozwolić na przypisywanie Polakom i Rzeczypospolitej Polskiej odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie, których  sami byliśmy ofiarami

– dodał Patryk Jaki.

Ministerstwo sprawiedliwości opracowało projekt zmian w Konstytucji oraz w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej, aby stworzyć narzędzia do dochodzenia na drodze prawnej ochrony dobrego imienia Polski.

Projektowane zmiany dają narzędzia prawne nie tylko państwu, ale także organizacjom społecznym zajmującym się obroną dobrego imienia Polski. Muszę powiedzieć, że ten dzisiejszy dzień jest dniem wielkim dla polskich organizacji pozarządowych, bo widzimy, że rząd słucha obywateli w tych sprawach, w których obywatele zgłaszali swój głos

– powiedział Maciej Świrski, prezes Fundacji Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga Przeciw Zniesławieniom.

Propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości składa się z 3 filarów:

1. Dodanie do Konstytucji art. 28a, który dotyczy zapewnienia ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej oraz Narodu Polskiego.
2. Wprowadzenie ochrony na drodze cywilnej. Powództwo o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego w związku z jego naruszeniem może wytoczyć Instytut Pamięci Narodowej lub organizacje pozarządowe w zakresie swoich zadań statutowych.
3. Wprowadzenie ścieżki karnej w stosunku do osób, które publicznie i wbrew faktom przypisują Narodowi Polskiemu udział, organizowanie, odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnienie zbrodni przez III Rzeszę niemiecką. W propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości osoby takie podlegałyby karze pozbawienia do lat 5, a osoby, które dokonały takiego czynu nieumyślnie podlegałyby karze grzywny lub ograniczenia wolności.
 
Opracowany projekt zostanie przekazany podmiotom uprawnionym do składania projektów zmiany Konstytucji.
Źródło: niezalezna.pl,theguardian.com,rdi.org.pl,ms.gov.pl,berlinale.de

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Zakaz ekshumacji na Ukrainie powinien zostać…

Zakaz ekshumacji na Ukrainie powinien zostać…

Rosjanie zbombardowali islamskie cele

Rosjanie zbombardowali islamskie cele

Niezły odlot HGW. Za to Marszu Niepodległości jeszcze nikt nie zaatakował

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Totalna opozycja oraz ich pomagierzy z Brukseli – a także część mediów – wzięli sobie na celownik tegoroczny Marsz Niepodległości. W ich narracji wielka demonstracja patriotyzmu to „ksenofobiczne i faszystowskie” wydarzenie. Wszystkich przebiła dziś jednak Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent stolicy skrytykowała mianowicie hasło marszu – „My chcemy Boga”. I to wyjątkowo paskudny sposób.

Wściekłe ataki na Marsz Niepodległości przypuszczane przez polityków opozycji zaczynają przyjmować coraz bardziej groteskowe formy. 

Parlament Europejski przegłosował rezolucję – również głosami części eurodeputowanych PO – gdzie znalazł się zapis, w którym PE „apeluje do rządu polskiego o podjęcie stosownych działań w związku z ksenofobicznym i faszystowskim marszem, który miał miejsce w Warszawie w sobotę 11 listopada 2017 r. oraz o zdecydowane potępienie tego marszu”.

Wcześniej szef Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w PE, Guy Verhofstadt, zwrócił się do Komisji Europejskiej, aby uruchomiła art. 7 unijnego traktatu wobec Polski. Nawiązał też do Marszu Niepodległości. 

Na ulice Warszawy wyszły tysiące faszystów, neonazistów, białych suprematystów. (...) Marsz ten miał miejsce 300 kilometrów od obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. To nie powinno nigdy wydarzyć się w Europie 
– wygadywał  Verhofstadt.

Z kolei w Polsce Grzegorz Schetyna zażądał dymisji Beaty Szydło i jej rządu „w związku z brakiem reakcji na mowę nienawiści na Marszu Niepodległości”.

Głos musiał oczywiście zabrać także Donald Tusk, nazywając Marsz Niepodległości… „reputacyjną katastrofą”. 

Do tego chóru postanowiła dołączyć Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas swojego występu w TVN24.

Jak się patrzy na te wszystkie napisy i emblematy, to były absolutnie nacjonalistyczne 
– stwierdziła. 

Tak się zaczął faszyzm w krajach, w których zaczynał się, a przypomnę, że w Polsce zaczął się od getta ławkowego, od takich rzeczy, które powiedziałabym, wyglądały na początku – w cudzysłowie oczywiście mówię – niewinnie, i trzeba reagować od razu 
– dodawała. 

Co ciekawe, według niej, nieodpowiednie było również użycie jako hasła marszu: „My chcemy Boga”. 

To jest podszywanie się. Hasło używane niemalże w sposób diabelski, demoniczny. To nie ma racji bytu, przecież jest wolność religijna 
– oświadczyła Gronkiewicz-Waltz.

Najwyraźniej granice absurdu zostały przekroczone…

Źródło: niezalezna.pl, TVN24

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl