Początek programu „Po przecinku” był dość typowy - informacja o sumie zebranych pieniędzy podczas niedzielnego 24. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, „złotym serduszku”, licytacjach przedmiotów przekazanych przez polityków (największym zainteresowaniem cieszył się narty od prezydenta Andrzeja Dudy), opowieściach o wspaniałej atmosferze, sprzęcie, który WOŚP przekazuje... Uśmiech nie schodził z ust Owsiak. Także, gdy zapewniał, że nie chce wypowiadać się politycznie, a jednak ciągle w jego wypowiedziach pojawiały się „wrzutki” jednoznacznie politycznie. Zwłaszcza przy atakach na posła Stanisława Piętę.
Doskonały humor prysł, gdy gospodyni programu Joanna Racewicz zapytała o blogera Matka Kurka, który od wielu lat analizuje finanse WOŚP i firm z nią powiązanych, a wyniki swoich badań publikuje w internecie. Wtedy Owsiak zaczął się denerwować.
- zareagował natychmiast.- Warto o nim mówić, proszę, warto o nim mówić?
A gdy Racewicz powiedział, że pojawiły się nowe wpisy blogera, Owsiak zaczął jej przerywać.
- Nikt go nie słucha. Nikt go nie słucha.
Merytorycznie nie chciał jednak odpowiedzieć, znowu opowiadał o organizacji niedzielnego finału, fundatorach, artystach, ale nagle... Za ewentualne nieprawidłowości winę zrzucił na innych!
- Pamiętajcie, że to jest 1600 sztabów, które odpowiadają same za siebie, my się nie wtrącamy - stwierdził Owsiak.
- To nie jest tak, że centrala rozlicza wszystkie sztaby? - dociekała dziennikarka.
- A gdzie, w życiu, nie ma takiej potrzeby - dodał Owsiak, podkreślając, że poszczególne sztaby same się rozliczają. - To jest wspaniała edukacja.
Pożalił się też, że „sądy nie radzą sobie z hejterstwem”.
- Nie zostawiam sprawy w spokoju. O honor walczę - powiedział. - Myślę, że dzisiaj właśnie dostał (Matka Kurka - dop. red.) pozew kolejny.
Ciekawe, czy podczas nowego proces WOŚP wreszcie udostępni sądowi wszystkie dokumenty finansowe?!