Kuriozum! Podstawą prawną decyzji Rzeplińskiego jest... decyzja Rzeplińskiego

screen

Samuel Pereira

Kontakt z autorem

„Pięcioro sędziów zaprzysiężonych przez prezydenta RP jest pracownikami TK: zostały im przydzielone pokoje i pobierają wynagrodzenie, ale nie podejmują czynności orzeczniczych" - poinformowało 23 grudnia br. biuro Trybunału Konstytucyjnego. Dziennikarz "Codziennej", który chciał poznać podstawę prawną takiej decyzji, dowiedział się, że była nią... decyzja prezesa Andrzeja Rzeplińskiego.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Rzepliński postanowił, że z 15 zaprzysiężonych sędziów, członków Trybunału, 5 wybranych przez obecny Sejm - odsuwa od orzekania. Decyzja ta jest o tyle niezrozumiała, że w Konstytucji (artykuł 194) zapisano, że "Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą" i nigdzie nie znajduje się zapis, który dawałby prezesowi prawo na dzielenie członków TK na "lepszych" i "gorszych".

Wczoraj Andrzej Rzepliński w TVN24 kilkakrotnie powtórzył, że dla niego jest tylko 10 sędziów orzekających, a "pięciu sędziów, od których ślubowanie odebrał prezydent Duda, nie może orzekać, dopóki Trybunał nie rozstrzygnie wątpliwości wokół uchwał sejmowych". Prowadząca z nim wywiad Monika Olejnik nie spytała na jakiej podstawie prawnej selekcjonuje sędziów. Na odpowiedź na to pytanie czekamy od kilku dni.

"​Na jakiej podstawie prawnej i kto podjął decyzję, że "Pięcioro Sędziów zaprzysiężonych przez Prezydenta RP jest pracownikami" nie podejmuje "czynności orzeczniczych"?​ - pytanie o takiej treści wysłaliśmy do biura Trybunału Konstytucyjnego.

Dziś przyszła odpowiedź, w której jednak nie znalazł się jakikolwiek przepis prawa, czy artykuł Konstytucji, którym kierował się w swojej decyzji prezes Rzepliński. Anna Wołoszczak z Zespołu Prasy i Informacji Biura Trybunału Konstytucyjnego stwierdziła jedynie, że "decyzje taką podjął Prezes Trybunału Konstytucyjnego".
 
Oznacza to, że dla prezesa Andrzeja Rzeplińskiego źródłem prawa jest on sam. W podobnym tonie wypowiadał się na antenie TVN24, gdy stwierdził, że "o tym co jest prawem decyduje zgodnie z Konstytucją tylko Trybunał Konstytucyjny". To nieprawda. Nie trzeba być wybitnym konstytucjonalistą, by wiedzieć, że w polskiej demokracji źródłem stanowionego prawa jest władza ustawodawcza.

"Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia" - tak brzmi artykuł 87 Konstytucji. Z kolei jak wynika z art. 95 "władzę ustawodawczą w Rzeczypospolitej Polskiej sprawują Sejm i Senat".

Jak wynika z ustawy zasadniczej, Trybunał Konstytucyjny nie stanowi prawa, a jedynie "orzeka w sprawach zgodności ustaw z Konstytucją" i "zgodności przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwowe z Konstytucją" (artykuł 188) oraz "rozstrzyga spory kompetencyjne" (artykuł 189). Co więcej, według art. 190 pkt. 4 orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją nie mają mocy stanowionego prawa, a jedynie stanowią "podstawę do wznowienia postępowania, uchylenia decyzji lub innego rozstrzygnięcia na zasadach i w trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania."

Dlaczego więc prezes Trybunału Konstytucyjnego nadaje sobie uprawnienia większe, niż jest to zapisane w Konstytucji? 

We wczorajszym wywiadzie Rzepliński podkreślał, że "sędzia konstytucyjny podlega wyłącznie konstytucji" i dlatego - jak kilkakrotnie zasugerował - nie zamierza realizować treści podpisanej wczoraj przez prezydenta ustawy. Nie zrobi tego, mimo iż jak sam stwierdził "pan prezydent kieruje się konstytucją" i "skorzystał z prawa, które mu przysługuje”.

W swoich wyjaśnieniach, cytując przepisy Konstytucji prezes Rzepliński całkowicie pominął kluczowy dla obowiązującej nowej ustawy o TK artykuł 197. Mówi on, że "organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa."
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Zabił dziennikarza, jest prawomocny wyrok

Zabił dziennikarza, jest prawomocny wyrok

Piłkarskie młodzieżowe mistrzostwa świata…

Piłkarskie młodzieżowe mistrzostwa świata…

Sala w PKiN z imieniem Olgi Johann. „Jej…

Sala w PKiN z imieniem Olgi Johann. „Jej…

Tragedia na Dolnym Śląsku. Policjant zabił…

Tragedia na Dolnym Śląsku. Policjant zabił…

Rząd Hiszpanii się buntuje. Autonomia…

Rząd Hiszpanii się buntuje. Autonomia…

Sukces MON - Centrum Kontrwywiadu NATO działa. Gwarantuje bezpieczeństwo Polski i Sojuszu

/ twitter.com/MON_GOV_PL

Znaczenie Centrum Doskonalenia Kontrwywiadu NATO jest fundamentalne, to tutaj będą wypracowywane podstawowe normy, zasady i sposoby działania kontrwywiadów krajów sojuszniczych NATO - mówił dziś szef MON Antoni Macierewicz podczas otwarcia CEK NATO w Krakowie.

Po dwóch latach przygotowań, po dwóch latach wysiłków Rady Północnoatlantyckiej, która zatwierdziła to Centrum otwieramy

 - mówił Macierewicz.

Według ministra nie ma wątpliwości, iż znaczenie Centrum Doskonalenia Kontrwywiadu NATO jest fundamentalne w sytuacji, w której tak wielką uwagę przywiązujemy do bezpieczeństwa wschodniej flanki Sojuszu i „znajdujemy się wobec tak wielkiego wyzwania, agresji rosyjskiej".

To tutaj właśnie będą wypracowywane podstawowe normy, zasady i sposoby działania kontrwywiadów krajów sojuszniczych NATO po to, aby móc skutecznie przeciwstawić się penetracji ze strony naszego przeciwnika

 - zauważył minister.

Penetracji, która dzisiaj obejmuje wszystkie dziedziny życia i dotyka nie tylko naszych armii, ale dotyka także infrastruktury krytycznej, dotyka naszego życia cywilnego, realizowana jest poprzez zarówno narzędzia cybernetyczne jak i klasyczną penetrację szpiegowską

 - kontynuował szef MON.

Temu wszystkiemu przeciwstawiać się będą państwa NATO i służby kontrwywiadu NATO w oparciu o tutaj wypracowane normy, tutaj formułowaną doktrynę kontrwywiadowczą NATO

 - dodał.

Dlatego waga tego przedsięwzięcia i odpowiedzialność, która spada na funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy tu będą pracowali jest gigantyczna. Od nich zależeć będzie bezpieczeństwo naszych armii. Od nich zależeć będzie bezpieczeństwo naszych państw i naszych narodów

 - podkreślił Antoni Macierewicz.

Słowacki minister obrony Peter Gajdoš zaznaczył, że dziś został położony kolejny kamień milowy na eksperckim polu NATO.

Jestem dumny z tej pracy wykonanej przez fachowców z 10 krajów, którzy byli zaangażowani w tworzenie CEK, które zdolne jest do prowadzenia ćwiczeń oraz nauki, a także do przygotowywania ekspertyz

– powiedział.

István Simicskó, węgierski minister obrony zaznaczył, że dziś mamy bardzo istotny dzień.

Otwieramy #CEK, które gwarantuje bezpieczeństwo naszym krajom i całemu Sojuszowi NATO

– mówił.

Rumuński minister Mihai-Viorel Fifor pogratulował stworzenia centrum.

Centrum to wartość dodana do Sojuszu NATO. Dołączyliśmy jako jedni z pierwszych do tego projektu. Gratuluję ministrowi Macierewiczowi i ministrowi Gajdošowi za bardzo dobrą współpracę na rzecz powstania

– powiedział.

Źródło: niezalezna.pl, twitter.com, mon.gov.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Zabił dziennikarza, jest prawomocny wyrok

policja.pl

Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji, który skazał 31-letniego Bartosza N. na 7 lat więzienia za spowodowanie śmierci w 2015 r. dziennikarza z Mławy Łukasza Masiaka. Wyrok jest prawomocny.

Tym samym łódzki sąd odrzucił wniosek prokuratury, która chciała uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, oraz obrony, która wnioskowała o złagodzenie kary i wymierzenia oskarżonemu 4 lat więzienia.

Do śmierci Łukasza Masiaka, dziennikarza własnego portalu internetowego naszamlawa.pl, doszło w nocy 14 czerwca 2015 r. w kręgielni, w jednym z nocnych lokali w Mławie. Według biegłych mężczyzna zmarł w wyniku kopnięcia w głowę. Bartosz N. zbiegł i ukrywał się przez ponad pół roku. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Na początku lutego 2016 r. zgłosił się do płockiej Prokuratury Okręgowej. Postawiono mu wtedy zarzut działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia mławskiego dziennikarza. Bartosz N. nie przyznał się do zabójstwa, utrzymując, że doszło do nieszczęśliwego wypadku.

W kwietniu tego roku Sąd Okręgowy w Płocku skazał Bartosza N. na 7 lat więzienia. Ogłaszając wyrok, sąd zmienił kwalifikację czynu z zabójstwa na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem był zgon poszkodowanego. W tym przypadku oskarżonemu groziła kara do 12 lat więzienia, a nie, jak w przypadku zabójstwa, nawet kara dożywocia.

W czwartek Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji. Zdaniem SA wyrok, który wydał płocki sąd, jest prawidłowy. Prawidłowe są również ustalenia co do przebiegu zdarzenia, które poczynił w trakcie procesu. SA zgodził się także z oceną Sądu Okręgowego w Płocku co do kwalifikacji czynu. Bartosz N. nie działał z premedytacją, czyli z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia.

Sąd Apelacyjny nie ma wątpliwości, że za śmierć Masiaka ponosi odpowiedzialność oskarżony. Jak wskazał, zginął człowiek z błahej przyczyny, którą był zatarg natury towarzyskiej. SA zwrócił uwagę, że Bartosz N. ma jednak dobrą opinię, wypowiada się o nim dobrze wiele osób, środowisk, słynął z pomocy osobom niepełnosprawnym. Dlatego w ocenie SA, te okoliczności rozważane przez sąd I instancji uzasadniały obniżenie kary do 7 lat.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl