Kuriozum! Podstawą prawną decyzji Rzeplińskiego jest... decyzja Rzeplińskiego

screen

  

„Pięcioro sędziów zaprzysiężonych przez prezydenta RP jest pracownikami TK: zostały im przydzielone pokoje i pobierają wynagrodzenie, ale nie podejmują czynności orzeczniczych" - poinformowało 23 grudnia br. biuro Trybunału Konstytucyjnego. Dziennikarz "Codziennej", który chciał poznać podstawę prawną takiej decyzji, dowiedział się, że była nią... decyzja prezesa Andrzeja Rzeplińskiego.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Rzepliński postanowił, że z 15 zaprzysiężonych sędziów, członków Trybunału, 5 wybranych przez obecny Sejm - odsuwa od orzekania. Decyzja ta jest o tyle niezrozumiała, że w Konstytucji (artykuł 194) zapisano, że "Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą" i nigdzie nie znajduje się zapis, który dawałby prezesowi prawo na dzielenie członków TK na "lepszych" i "gorszych".

Wczoraj Andrzej Rzepliński w TVN24 kilkakrotnie powtórzył, że dla niego jest tylko 10 sędziów orzekających, a "pięciu sędziów, od których ślubowanie odebrał prezydent Duda, nie może orzekać, dopóki Trybunał nie rozstrzygnie wątpliwości wokół uchwał sejmowych". Prowadząca z nim wywiad Monika Olejnik nie spytała na jakiej podstawie prawnej selekcjonuje sędziów. Na odpowiedź na to pytanie czekamy od kilku dni.

"​Na jakiej podstawie prawnej i kto podjął decyzję, że "Pięcioro Sędziów zaprzysiężonych przez Prezydenta RP jest pracownikami" nie podejmuje "czynności orzeczniczych"?​ - pytanie o takiej treści wysłaliśmy do biura Trybunału Konstytucyjnego.

Dziś przyszła odpowiedź, w której jednak nie znalazł się jakikolwiek przepis prawa, czy artykuł Konstytucji, którym kierował się w swojej decyzji prezes Rzepliński. Anna Wołoszczak z Zespołu Prasy i Informacji Biura Trybunału Konstytucyjnego stwierdziła jedynie, że "decyzje taką podjął Prezes Trybunału Konstytucyjnego".
 
Oznacza to, że dla prezesa Andrzeja Rzeplińskiego źródłem prawa jest on sam. W podobnym tonie wypowiadał się na antenie TVN24, gdy stwierdził, że "o tym co jest prawem decyduje zgodnie z Konstytucją tylko Trybunał Konstytucyjny". To nieprawda. Nie trzeba być wybitnym konstytucjonalistą, by wiedzieć, że w polskiej demokracji źródłem stanowionego prawa jest władza ustawodawcza.

"Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia" - tak brzmi artykuł 87 Konstytucji. Z kolei jak wynika z art. 95 "władzę ustawodawczą w Rzeczypospolitej Polskiej sprawują Sejm i Senat".

Jak wynika z ustawy zasadniczej, Trybunał Konstytucyjny nie stanowi prawa, a jedynie "orzeka w sprawach zgodności ustaw z Konstytucją" i "zgodności przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwowe z Konstytucją" (artykuł 188) oraz "rozstrzyga spory kompetencyjne" (artykuł 189). Co więcej, według art. 190 pkt. 4 orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją nie mają mocy stanowionego prawa, a jedynie stanowią "podstawę do wznowienia postępowania, uchylenia decyzji lub innego rozstrzygnięcia na zasadach i w trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania."

Dlaczego więc prezes Trybunału Konstytucyjnego nadaje sobie uprawnienia większe, niż jest to zapisane w Konstytucji? 

We wczorajszym wywiadzie Rzepliński podkreślał, że "sędzia konstytucyjny podlega wyłącznie konstytucji" i dlatego - jak kilkakrotnie zasugerował - nie zamierza realizować treści podpisanej wczoraj przez prezydenta ustawy. Nie zrobi tego, mimo iż jak sam stwierdził "pan prezydent kieruje się konstytucją" i "skorzystał z prawa, które mu przysługuje”.

W swoich wyjaśnieniach, cytując przepisy Konstytucji prezes Rzepliński całkowicie pominął kluczowy dla obowiązującej nowej ustawy o TK artykuł 197. Mówi on, że "organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa."
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Okrzyki "Narodowa Hajnówka" faszystowskie? Sąd uznał absurdalne argumenty Bodnara

Adam Bodnar / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Prokuratura będzie musiała podjąć umorzone dochodzenie w sprawie m.in. propagowania rasizmu i faszystowskiego ustroju państwa podczas tegorocznego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce – uznał tamtejszy sąd, uwzględniając zażalenie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Jednocześnie sąd odroczył na 7 dni pisemne uzasadnienie swego postanowienia.

III Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych przeszedł ulicami Hajnówki (podlaskie) pod koniec lutego. Organizowany przez środowiska narodowe, m.in. przez ONR, od pierwszej edycji wzbudza emocje, ponieważ upamiętnia m.in. kpt. Romualda Rajsa "Burego", którego oddział niepodległościowego podziemia spacyfikował zimą 1946 r. kilka wsi z okolic Bielska Podlaskiego, zamieszkanych przez prawosławną ludność białoruską.

Pobliska Hajnówka w dużej części zamieszkana jest właśnie przez mniejszość białoruską. W ubiegłym roku władze miasta chciały marszu prawnie zakazać, ostatecznie sąd uchylił zakaz.

Po tegorocznej edycji, zawiadomienie dotyczące bezczynności policji, która miała nie reagować na faszystowskie symbole i okrzyki w trakcie marszu, złożył podlaski poseł Nowoczesnej Krzysztof Truskolaski. Zgłoszenie, dotyczące m.in. możliwości popełnienia przestępstwa publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa, znieważenia mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego przez gloryfikowanie "Burego" oraz pochwalanie jego przestępstw, skierował z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich.

Oba te wątki Prokuratura Rejonowa w Białymstoku umorzyła, uznając, że czyny, o których była mowa, nie zawierały znamion czynu zabronionego. W pierwszym wątku (braku działań policji) postanowienie jest już prawomocne. W związku z drugim rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar złożył w październiku zażalenie, które dzisiaj sąd w Hajnówce uwzględnił i uznał, że należy sprawę zwrócić prokuraturze do prowadzenia dalszego postępowania.

W zażaleniu rzecznik podnosił, że w ocenie dowodów były błędy, analiza zebranych w sprawie materiałów... była wybiórcza i nie uwzględniała kontekstu całego wydarzenia, np. miejsca organizacji marszu. - Postanowienie o umorzeniu pomija fakt, że wznoszenie okrzyków o skrajnie nacjonalistycznym charakterze (np. "Narodowa Hajnówka") w miejscowości zamieszkałej przez osoby utożsamiające się m.in. z narodowością białoruską czy ukraińską ma wyjątkowo wrogi wydźwięk wobec przedstawicieli mniejszości narodowych – argumentował Adam Bodnar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl